Wpadki część druga

Moje trzy pierwsze wpadki nie były jedynymi. Podobnie skończyła się sprawa z kolejnym dwoma książkami, na które trafiłam…

Marysia To moje

Marysia. To moje!

Książka opowiada historię według standardowego schematu.

Streszczenie

Dziewczynka zaprasza koleżankę, po czym nie pozwala jej się bawić swoimi zabawkami, bo są jej. Koleżanka się obraża, główna bohaterka też nie jest zadowolona. Następuje zwrot akcji, czyli Marysia rozmawia z mamą. Mama wypowiada zdanie-zaklęcie: „Spróbuj po prostu być miła i pozwól innym, żeby się bawili, czym chcą”. To daje dziewczynce do myślenia i w rezultacie obiecuje, że pozwoli koleżance bawić się swoimi zabawkami. „I nie tylko tymi, których nie lubię!” – dodaje pospiesznie, widząc wyczekującą minę mamy. Po czym daje gościowi do zabawy swoją ukochaną lalkę, bo ona sama ma ją na co dzień…

Nie ma zatem mowy o tym, by mieć prawo do rozporządzania własnymi zabawkami. Mama wywiera na córeczce presję. Dziecko ma ograniczony wybór. Owszem, może mieć zabawki, ale w takich historyjkach zawsze powoduje to samotną zabawę. Inną możliwością jest danie swobodnego dostępu do swoich zabawek i wtedy – w finale – wszyscy świetnie się bawią.

Jak się domyślam, książeczka ma na celu wpojenie dziecku przekonania, że „trzeba się dzielić zabawkami, bo inaczej jesteś sam”.

Komentarz

Smutne jest to, że w takich chwilach dorośli nie biorą pod uwagę nie tylko praw dziecka, ale także jego aktualnej fazy rozwojowej. Dopiero od ukończonego 3–4 roku życia dziecko – SAMOISTNIE – zaczyna „dzielić się zabawkami”; ale nie dlatego, że rodzice wymuszali to na nim, tylko dlatego, że wreszcie jest na to gotowe. Nie wcześniej, ponieważ że w wieku 2–3 lat mały człowiek jest na etapie stanowienia swojej autonomii. Poznaje swoje otoczenie, zauważa różnice między tym, co należy do niego, a tym, co jest cudzą własnością. Uczy się pokazywać swoją odrębność. Mimo to często dorośli wywierają na dziecku presję, zmuszając je do „dzielenia się zabawkami” .

Nie polecam i ze smutkiem dodam, że książeczka jest opatrzona znaczkiem „Mam dziecko. SUPER PRODUKT 2014”.

Nadia Berkane
Marysia. To moje!
Wydawnictwo Debit, 2014

Marysia mówi nie

Marysia mówi „nie”

Streszczenie

Mała Marysia na wszystko mówi „nie” – na propozycję jedzenia, ubrania się, umycia, pójścia na plac zabaw. Za każdym razem jej pierwszą reakcją jest słowo „nie” , po czym rodzice w „czarodziejski” sposób – przy pomocy zabawy – sprawiają, że jednak Marysia robi to, o co jest proszona.

Czyli mamy tu rodzicielstwo przez zabawę w praktyce.

Ale.

Przy wyjściu z placu zabaw pokazane jest niestety niewłaściwe zachowanie mamy, która wychodzi bez słowa. Marysia woła za nią z płaczem: „Nie zostawiajcie mnie!”. Innymi słowy matka – najważniejsza osoba dla Marysi – gra na emocjach dziecka, straszy, że zostawi je same.

Kiedy dziewczynka w końcu na coś się zgadza, mama proponuje przytulenie się (super) zamiast tych ”ciągłych dąsów” (nie super).

Nie super, bo to nie są dąsy. To tylko małe dziecko uczy się stawiania granic, dowiaduje się, kiedy jego zdanie jest ważne, ćwiczy się w zaznaczaniu własnej autonomii (jak pisałam wyżej). Owszem, czasem może być w złym humorze – każdy to przeżywa, nawet dziecko – ale akurat w tej książeczce to nie ten przypadek.

Niestety wielu autorów idzie na łatwiznę i sztampowo powiela książeczki dla dzieci, żeby te zachowywały się „grzecznie”, czyli tak, jak oczekują tego dorośli. A gdzie miejsce na uszanowanie zdania dziecka i wzięcie pod uwagę jego potrzeb?

Nie polecam.

Nadia Berkane
Marysia mówi „nie”
Wydawnictwo Debit, 2014

Zaczęłam przeszukiwać rynek wydawniczy pod kątem książek dla dzieci z elementami komunikacji asertywnej. Wyniki moich poszukiwań przedstawiłam w wydarzeniu “Mamo, poczytaj mi o asertywności”. Wszystkie książki dla dzieci, które polecam i których nie polecam znajdziesz tutaj. A tutaj te dla dorosłych.

5 Replies to “Wpadki część druga”

  1. My mamy kilka książek z Misią. Nie dopatrzyliśmy się w treści niczego złego. Tych tytułów nie znam.
    Jeśli chodzi o dzielenie się czymkolwiek, niczego synkowi nie narzucamy. Przykładem mogą być zabawy na placu zabaw. Jeśli chce może się podzielić zabawką bo jest jego. Ale jeśli się nią bawi i nie chce dawać jej obcemu dziecku to nie robię mu awantury. Sama też mu tego nie nakazuję, choć niektórym mamom mogłoby się to nie podobać. 🙂 No, ale ja chciałabym aby moje dziecko potrafiło odmówić w pewnych okolicznościach w przyszłości. Nie wyobrażam sobie np.żeby jego rówieśnicy chcieli mu zabrać kieszonkowe, lub wciskali mu swoje prace domowe a on zwyczajnie im je oddał lub każdym razem rozwiązywał im zadania, kiedy o to “poproszą”. No bo przecież mama od małego mowila: “daj”, “podziel się”, “pomóż”. Mam nadzieję, że zrozumiałe napisałam o co mi chodzi 🙂

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.