Tupcio Chrupcio za a nawet przeciw

To kolejna znana i popularna seria książeczek dla dzieci. Jeśli jednak chcecie kupić poniższe tytuły w celu ułatwienia dziecku posługiwania się komunikacją asertywną, to zalecam ostrożność w tej kwestii.

Ale po kolei.

recenzja Tupcio Chrupcio
Tupcio Chrupcio

Tupcio Chrupcio. Nie dam sobie dokuczać

Streszczenie

Akcja rozgrywa się głównie w przedszkolu. Tupcio ma starszych kolegów, którzy zaczynają mu dokuczać. Początkowo ukrywa ten fakt zarówno przed mamą, jak i przed przedszkolanką, ale w końcu sprawa wychodzi na jaw. Dzięki interwencji mamy Tupcio nabiera śmiałości i staje w obronie kolegi, na którego przerzucili się oprawcy.  Nie ulega także propozycji przyłączenia się do gnębicieli (skoro wykazał się odwagą, żeby się im przeciwstawić) i otwarcie wybiera towarzystwo innych kolegów.

Niech Was jednak nie zwiedzie tytuł książki. Nie ma tu mowy o rozwiązywaniu problemów przy pomocy asertywności. Owszem, w jednym miejscu znajdziemy postawienie wyraźnej granicy i to w obronie młodszego. Ale już w następnym zdaniu występuje groźba: „Będziecie mieć do czynienia ze mną!”. Nie jest to asertywny komunikat.

Autorka porusza również wątek trudnych emocji, a dokładniej, co się dzieje, gdy kogoś opanuje złość. Tupcio, chcąc rozładować swoją złość, niszczy zabawki siostry. Niestety pokazane jest tylko, że tak nie wolno robić, natomiast brakuje rozmowy na ten temat oraz informacji o właściwych sposobach radzenia sobie z tym uczuciem.

W książce można znaleźć zachętę dla dzieci do tego, by opowiadały dorosłym o swoich problemach. Akurat to stanowi niewątpliwy plus tej książki. Natomiast co do ogólnego przesłania mam zdecydowane zastrzeżenia.

Wymieszano tu różne wątki, pokazano je skrótowo, bez rozwiązań dla dzieci. Może właśnie przez to mam mieszane uczucia i osobiście nie będę czytać tej książki swojemu dziecku.

Anna Casalis, tekst polski  Eliza Piotrowska
Tupcio Chrupcio. Nie dam sobie dokuczać
Grupa Wydawnicza Foksal, Poznań 2016

recenzja Tupcio Chrupcio
Tupcio Chrupcio

Tupcio Chrupcio. Umiem się dzielić

No dobrze, przyznam się. Mam alergię na hasło „trzeba się dzielić zabawkami”. Odkąd na własne oczy widziałam scenę, gdy matka po prostu zabrała własnemu dziecku nowo otrzymaną koparkę, „bo trzeba się dzielić” (LINK), bardzo dbam o to, by dzieci miały szansę rozporządzać własnymi zabawkami. Stąd też zwracam taką uwagę na książeczki o tej tematyce.

W związku z tym napiszę wprost – nie polecam Tupcia Chrupcia.

W książeczce oczywiście pojawia się znany schemat: nie dzielisz się – jesteś sam. Znajdziemy też mamę Tupcia, która wywiera presję na synku, czyli zmusza dziecko do podzielenia się zabawkami. Mamy również użycie siły fizycznej, by odebrać zabawkę siostrze – bez słowa komentarza, jak lepiej rozwiązać taką sytuację. W dodatku Tupcio określony jest mianem samoluba (czyli pojawia się etykietowanie). Na koniec autorka każe głównemu bohaterowi zawstydzić się reakcją kolegi, który wręcz wspaniałomyślnie pożycza mu swoją koparkę, mimo że wcześniej została ona potajemnie zabrana przez Tupcia z jego domu. Jak można się łatwo domyślić, dzięki temu doświadczeniu w finale Tupcio się zmienia, dzieli się zabawkami i zaczyna mieć mnóstwo kolegów.

Nie, nie będę gloryfikować zabierania cudzych zabawek. To sprawa oczywista. Ale nie będę polecać książeczek, w których dziecko nie ma żadnego prawa do bawienia się swoją własnością. Jest manipulowany i nie ma podanych dla siebie żadnych rozwiązań, które by uwzględniały jego potrzeby. Możecie to nazwać przesadą albo spaczeniem zawodowym, ale tak to właśnie widzę.

Żeby nie było, że jestem tendencyjna – uczciwie piszę, że podoba mi się zawarty w tej książeczce pomysł wymieniania się zabawkami, zaproponowany przez wspomnianego wspaniałomyślnego Gabrysia. To dobry kierunek, który ułatwia dziecku oswojenie się z hasłem wspólnej zabawy własnymi zabawkami.

Według mnie jest to jednak za mało, by polecić tę książkę.

Anna Casalis, tekst polski  Eliza Piotrowska
Tupcio Chrupcio Umiem się się dzielić
Grupa Wydawnicza Foksal, Poznań 2016

Zaczęłam przeszukiwać rynek wydawniczy pod kątem książek dla dzieci z elementami komunikacji asertywnej. Wyniki moich poszukiwań przedstawiłam w wydarzeniu “Mamo, poczytaj mi o asertywności”.  Wszystkie książki dla dzieci, które polecam i których nie polecam znajdziesz tutaj. A tutaj te dla dorosłych.

 

6 Replies to “Tupcio Chrupcio za a nawet przeciw”

  1. Osobiście nie czytałam, więc nie jestem w stanie się wypowiedzieć. Ale bardzo przemawia do mnie Twoja argumentacja. Nie można nikomu nakazać oddać swojej własności, bo tak wypada. Dziecku też.

  2. Czytalismy Tupcia. Też nie do końca że wszystkimi rozwiązaniami się zgadzalam, ale przecież i tak o książeczkach się rozmawia, wtedy można swoje idee dopowiedzieć.

  3. “Będziecie mieć doczynienia ze mną” to komunikat, który można nie tylko przeczytać, ale i który możemy usłyszeć.
    Z tego co zdążyłam zauważyć, dzieci potrafią “zakasować”naprawdę mocnym tekstem. Może to taki przykład z życia wzięty?

    U nas Tupcio Chrupcio przez pewien czas cieszył się powodzeniem, był lubiany przez synka, no a potem z tej bajki wyrósł. My dorośli zupełnie inaczej rozumiemy treści książek, dlatego ja zawsze z dzieckiem rozmawiam o tym, co mu czytam, tłumacze i wyjaśniam.
    Drugiego tytułu nie znamy. Jeśli jednak chodzi o dzielenie się, to własnemu dziecku pozwalam decydować o jego rzeczach. Na siłę nie każe mu oddawać swoich zabawek innym dzieciom. Ma prawo decydować o swoich przedmiotach.

    1. a propos przyklad z życia wzięty. Zwrot “będziecie mieć do czynienia ze mną” to raczej nie jest produkcja dziecka, tylko gdzieś usłyszało. Widać dzieci często to słyszą… (od dorosłych, w bajkach, ksiązeczkach…)

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.