To nie są ćwiczenia

Pół żartem pół serio ogłosiłam grudzień miesiącem asertywności. Bo rzeczywiście okazji do ćwiczeń z komunikacji asertywnej wówczas nie brakuje. (Jak nie negocjacje w sprawach listu do świętego M., to podział zadań przygotowawczych, ustalenie miejsca wieczerzy wigilijnej i kolejności wizyt świątecznych). Nie przyszło mi wówczas do głowy, że prawdziwe egzaminy przyjdą jednak trzy miesiące później – niezapowiedziane, bez testów próbnych, bez możliwości ściągania i bez szans na powtórkę.

A więc, jeśli ktoś nie skorzystał wówczas, by popraktykować asertywność – teraz ma pełne pole do popisu. I właściwie nie ma wyboru. Bo to nie są ćwiczenia. I od tego jak się teraz komunikujemy z innymi ludźmi, będzie zależało jak długo posiedzimy w domu, w jakim nastroju i w jakiej atmosferze.

Zbiór zadań

Nie karty pracy, nie zadania z Librusa, nawet nie zdalna praca w domu pełnym rodziny, a życie przynosi nam ostatnio najbardziej wymagające zadania. Rzekłabym nawet, że większość z nich jest z gwiazdką. I nie są dla chętnych, a obowiązkowe dla wszystkich. Oto wybór przykładów ze zbioru zadań na czas kwarantanny narodowej:

  • prośby o zachowanie dystansu w kolejce do sklepu,
  • odmawianie dzieciom wyjścia na plac zabaw,
  • stawianie granic nastolatkom, które chcą odwiedzić kumpli i/lub dziewczynę czy chłopaka,
  • odmawianie szwagrowi, który właśnie zamierza otworzyć sezon grillowy (wirus czy nie, grill nie może się kurzyć),
  • negocjacje z własną matką lub teściową, które koniecznie chcą same robić codzienne zakupy, i to wcale nie w godzinach dla seniorów,
  • odmawianie zapraszającym na święta (no ja wiem, że kwarantanna, ale święta to święta),
  • negocjacje w kwestii obowiązków domowych, ich podziału i kolejności wykonania,
  • ustaleń kto kiedy korzysta z komputera i jak długo,
  • ustalenia czasu ciszy w eterze na pracę,
  • negocjacje z przedszkolakami, starszakami, by robili to, co mają przykazane,
  • proszenie o pomoc, a wcześniej nazywanie swoich potrzeb, z uwzględnieniem innych członków rodziny,
  • stawianie granic bodźcom, informacjom, dźwiękom, ekranom,
  • odpoczywanie bez poczucia winy,
  • odpuszczanie bez poczucia winy.

Kto już wykonał wszystkie zadania?

Podręcznik

Oczywiście nie ma poradnika jak sobie radzić w czasach pandemii. Autorzy – nie wątpię, że będzie sporo takich wydawnictw, stąd liczba mnoga – dopiero zbierają materiały. Nieco łatwiej jest z komunikacją asertywną. Można korzystać z dostępnych na rynku wydawnictw – ich przegląd znajdziesz tutaj. (tu link do własnych recenzji).  Albo znaleźć materiały dostępne online o odmawianiu, proszeniu, stawianiu granic.

Doraźnie zaś, może nam pomóc ustalenie:

  • jakie mamy wartości, co jest dla nas najważniejsze w tej chwili (zdrowie, bezpieczeństwo, święty spokój),
  • co jest w tym czasie dla nas ważne (utrzymanie odległości od ludzi, zapewnienie bezpieczeństwa rodzinie, dbanie o mycie rąk, święty spokój?),
  • z czego rezygnujemy (to jest równie ważne jak to, co robimy),
  • jakie przyjmujemy zasady (ile czasu pracujemy, czy realizujemy wszystkie zadania, czy rozmawiamy z nauczycielami, jak i kiedy spędzamy czas razem, a kiedy osobno, itp.) i czy stosujemy te zasady elastycznie – w zależności od bieżącej sytuacji oraz tzw. morale poszczególnych członków rodziny,
  • jak odreagowujemy emocje

Swoją drogą, radzenie sobie z emocjami, nie wiem czy nie jest kluczową kwestią w tej chwili. Będą różne – czasem będziemy czuć, że to szansa dla wszystkich, a czasem będziemy mieć ochotę nie zmieniać piżamy nocnej na dzienną. 😉 Emocje wystąpią. W zamknięciu, zwykle na małej przestrzeni, z minimalną możliwością opuszczania domu, zwłaszcza u dzieci i nastolatków, emocje się pojawią. Raczej wcześniej niż później. Jeśli świadomie nie zadbamy o ich rozładowanie, to spowodują armagedon. A każdy wybuch na małej zamkniętej przestrzeni to masakra.

I tu – niezależnie od własnych emocji – warto też zadbać o emocje dzieci. Zwłaszcza, gdy widzimy, że przeżywają obecną sytuację, źle się czują, gdy nie mogą wyjść z domu, spotkać rówieśników, iść do szkoły czy przedszkola. Poza rozmową o samym wirusie warto też znaleźć sposób na… zajęcia ruchowe. To wyzwanie, zwłaszcza w malutkich mieszkaniach bez balkonu, ale dzieci potrzebują ruchu – i dla rozwoju i dla rozładowania emocji.

Ważne by ich nie negować. Są jakie są – trudne, gwałtowne. Jesteśmy ludźmi i każdy na swój sposób przeżywa tę sytuację. Strach, frustracja, niepewność, złość, znudzenie, zmęczenie, irytacja – to normalne, naturalne emocje.

Materiały pomocnicze

Wychowanie fizyczne czyli ruch

Zaraz po ogłoszeniu kwarantanny domowej internet zalała fala linków, pdfów i inspiracji typu karty pracy dla dzieci i prace plastyczne. Czyli tzw. prace przy stolikach. Po to żeby czymś zająć dzieci w domu i żeby rodzice mogli pracować zdalnie. Wszystko pięknie, tylko że żadne dziecko nie wytrzyma siedzenia na krzesełku 8 godzin dziennie kilka, a może nawet kilkanaście tygodni! Dla rozwoju dziecka kluczowe i podstawowe zajęcie to zabawa i ruch! I o ten ruch trzeba zadbać. W dodatku dotyczy to także dorosłych. Nie tylko jest on konieczny do normalnego funkcjonowania, ale także pomaga rozładować emocje. No i teraz mamy dopiero zadanie z gwiazdką – zorganizować zajęcia ruchowe dla dzieci i dorosłych w małej przestrzeni mieszkania (każdy kto ma kawałek ogrodu ma łatwiej).

 Przerwy

Czyli kontrolowany dostęp do informacji. Z każdego źródła informacji dobiega do nas nieustanna fala informacji o koronawirusie. Liczby, daty, dane, obostrzenia, przypomnienia, śmieszne filmiki i memy. 24 godziny na dobę od ponad miesiąca. Na szczęście nie żyjemy w państwie totalitarnym i możemy to wszystko po prostu wyłączyć. Na tym też polega stawianie granic, na ograniczeniu – sobie – dostępu do informacji, za dużej liczby bodźców. Jeśli widzisz, że kolejne informacje Cię męczą – wyłącz je.

Przyznaję, że na początku, gdy wirus do nas dotarł, sama wręcz kompulsywnie słuchałam wszelkich informacji, miałam poczucie kontroli. Było mi to potrzebne. Po jakimś tygodniu poczułam, że dość. Czułam przesyt i zmęczenie. Teraz owszem, wiem jakie są obostrzenia i rekomendacje (#zostańwdomu), ale – przyznaję – nawet nie orientuję się do końca, jakie są liczby, jeśli chodzi o zachorowania. Skupiam się na codziennych wyzwaniach. Robię to, co jestem w stanie w danym dniu zrobić – w zależności od tego, jak się wszyscy miewamy. I czuję, że to jest zdecydowanie dobra droga dla mnie.

Zakuj – zdaj – zapomnij?

Trochę mamy Dzień Świstaka. „Co, jeśli nie będzie jutra? Dzisiaj go nie było” To cytat z filmu o tym tytule.(Jeśli nie widziałaś filmu to warto – nie tylko z okazji pandemii). Dni stają się tak podobne, że się zlewają. Codziennie mamy okazję ćwiczyć i się uczyć. Wykorzystajmy ten egzamin. Tym razem hasło “zaukuj-zdaj-zapomnij” nie obowiązuje. Wiedzy i umiejętności nie zabierze nam nikt. Bo nie wiemy, czy to już ostatni egzamin, jaki stawia nam wszystkim życie.. 😉

Ciąg dalszy niewątpliwie nastąpi

zdjęcie: congerdesign z Pixabay

5 Replies to “To nie są ćwiczenia”

  1. To prawda, że teraz przyszło nam zmierzyć się nową rzeczywistością. Teraz umiejętności radzenia sobie z emocjami, czy też asertywność są niezwykle cenne. I – tak, jak piszesz – ruch i przerwy (od wiadomości ale też od rodziny) są istotne, by to przetrwać. I … to prawda, że to nie są ćwiczenia, ale coś, co się dzieje tu i teraz i trzeba działać. Współczuję tym, co nie mają podwórka, ogrodu. Nie wiem, jak radzą sobie z energią dzieci, ale myślę, że w domu również można zorganizować “szalony tor przeszkód”.

  2. Mnie nikt nie ciśnie o przyjazd na święta, jak starsi wola zakupy robić sami i mimo kilku propozycji, że zrobimy za nich odnawiają to niech robią jak chcą. Mamy dom z podwórkiem, więc generalnie nie jest źle, bo dzieci mają gdzie się wyszaleć.

  3. Teraz dla nas jest naprawdę ciężko czas. Dwójka Dwójka dzieci, która nie wytrzymuje bez pójścia na dwór, na plac zabaw, hulajnogę(mieszkamy w bloku). Musimy jednak wiedzieć w domu, moje miejsce pracy na czas pandemii jest zamknięte. Rodzaj się stresy, napięcia, niepewność. Na rozładowanie emocji znaleźliśmy sposob-podjelismy wyzwanie i codziennie ćwiczymy z pewną trenerka na YT.
    Już na FB minęło mi kilka webinarów typu “Jak radzić sobie z pandemią i nie zwariować?”. Jeszcze nie zagłębiałem się w to.

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.