Jak się dogadać z własnymi rodzicami?

Jakiś czas temu napisałam tekst o tym, jak postawić granice teściowej. Pomyślałam sobie, że to znamienne, że zaczęłam od teściów a nie od rodziców…

Teściowe mają ugruntowaną opinię i każdy zna przynajmniej kilka dowcipów o nich. Z tego, co czytam w wielu postach, niektóre teściowe robią, co mogą, by te obiegowe opinie o sobie potwierdzić i utrzymać w mocy. A jednak czasem jest tak, że dogadanie się z nimi może być mniejszym wyzwaniem niż porozumienie się z własnymi rodzicami – gdy samej jest się dorosłą kobietą.

W końcu rodziców znamy całe życie. Mamy świadomość tego, że nas wychowali, poświęcili czas i pieniądze, byśmy wyrosły na ludzi, wpoili nam zasady i wartości, którymi należy kierować się w życiu. Często mają wobec nas określone oczekiwania, a my staramy się im sprostać. Czujemy, że mamy wobec nich zobowiązania. Wszak to rodzice, czyż nie?

Więc nawet jeśli niektóre aspekty ich funkcjonowania w naszym dorosłym życiu nam nie pasują (bo dają swoim wnukom słodycze oraz dostęp do telewizji i tabletów bez ograniczeń, lekceważąc wcześniejsze ustalenia), to czujemy się od nich zależni. Sprawę oczywiście komplikuje sytuacja, gdy rodzice służą za podręczną kasę zapomogowo-pożyczkową (kiedy z różnych powodów nie starcza do pierwszego). Można czuć się wtedy w kropce i bez możliwości manewru.

Tak, to prawda, rodzice Cię wychowali. A mimo to masz prawo postawić granice w ważnych dla Ciebie sprawach.

To fakt. Rodzice dali Ci mnóstwo i wychowali Cię. No właśnie: wychowali – czas przeszły, tryb dokonany. Stało się. Jesteś pełnoletnia. Masz rodzinę, dzieci, zarabiasz. Jesteś dorosła. Niezależnie od tego, jak definiować początek dorosłości, już bardziej dorosła nie będziesz (co najwyżej zaczniesz dojrzewać, ewentualnie się starzeć 😉 Rodzice już nie mogą Cię wychowywać. Tak, zawsze będziesz ich dzieckiem, ale wychowywanie Cię to już temat zamknięty. Opuściłaś gniazdo rodzinne. I to nawet gdy nadal mieszkasz z rodzicami. Teraz podejmujesz już swoje decyzje, na własne konto. Ich konsekwencje ponosisz Ty i Twoje dzieci, i Twój związek. Mało tego – niektóre wartości i zasady, wśród których się wychowałaś, mogą ulec zmianie na takie, które są „twoje”. Masz do tego prawo i to Ty będziesz ponosić tego konsekwencje. (Co ciekawe, może się też okazać, że po jakimś czasie wrócisz do tego, o czym mówili rodzice i przyznasz im rację. 😉 Ale teraz tego nie wiesz.)

Rolą rodziców jest wychowanie dzieci i pozwolenie im na odejście. Opuszczenie gniazda. Odcięcie pępowiny. Gdy dzieje się inaczej i rodzice dorosłych dzieci nadal ingerują w ich życie, jakby były malutkie, rzeczywiście może to rodzić problemy.

Dlatego warto porozmawiać o tym z własnymi rodzicami, poustalać zasady dorosłego funkcjonowania, obwieścić koniec wychowania i przejście na własny rachunek. Nie oznacza to zerwania kontaktów, ale zmianę sposobu komunikacji i wpływania na nasze życie.

Rodzice mogą coś doradzić, wypowiedzieć swoje zdanie – mają do tego prawo. (W idealnym świecie, wypowiedzą je, gdy druga strona będzie tego potrzebować.) Ty możesz przemyśleć, co mówią i podjąć własną decyzję. Czasem sprzeczną z tym, co sugerowali rodzice. Masz do tego prawo.

I tak byłoby w idealnym świecie.

Ale

Czasem jednak rodzice wiedzą swoje. Wiedzą lepiej. Bo Ty robisz źle. Inaczej. Nie tak, jak Cię uczyli. Bo się nie znasz. Bo smarkula jesteś. Bo oni wychowali Ciebie, dwójkę, trójkę, czwórkę czy piątkę (a Ty mniej) i takich problemów nigdy nie mieli. Albo dzieci macie tyle samo, ale oni wychowywali je w trudniejszych czasach. Albo ich rodzice tak robili i oni wyrośli na ludzi. Bo Wy wyrośliście na ludzi. Bo w głowie Ci się poprzewracało od tego internetu.

Co wtedy?

Podobnie jak w przypadku rozmów z teściową warto:

  • przemyśleć, co jest naprawdę ważne;
  • zastanowić się, czego nie chcesz w Waszych relacjach i co chcesz w zamian;
  • uświadomić sobie, co jest OK (rzadko wszystko jest źle);
  • jeśli się da, porozmawiać z własnym mężem – dla wsparcia siebie;
  • porozmawiać z rodzicami.

Proste, prawda? 😀

Przygotowanie zajmuje trochę czasu, ale warto ten czas poświęcić. Wszak będziesz renegocjować układ między dorosłą Tobą a własnymi rodzicami. Trudniejsze są tylko negocjacje z dwulatkiem w kwestii ubrania się stosownie do pogody na plac zabaw 🙂

Jak taka rozmowa może wyglądać?

Zajrzyj tutaj:

Jak dogadać się z rodzicami? Rozmowa

Pogadane i co dalej?

Reakcja. Będzie na pewno. Tak jak w przypadku teściowej – wszystko jest możliwe. Od nadąsania się po przyznanie racji. Należy liczyć się z tym, że mama się obrazi, rozpłacze, zerwie kontakty, zawiesi je, będzie demonstracyjnie milczeć lub przeciwnie – aluzyjnie zwracać się do dzieci (“Dałabym wam cukierki, ale wasza mamusia mi nie pozwala”). Trzeba pamiętać, że

zarówno uporządkowanie komunikacji z rodzicami, jak i jej nieuporządkowanie ma swoje konsekwencje.

O tym jak sobie radzić z fochami przeczytasz tutaj.

Foch i inne reakcje na odmawianie

Dlatego przed rozmową warto przemyśleć sobie najważniejsze kwestie, przewidzieć różne reakcje, może nawet przećwiczyć na sucho. Możesz czuć lęk przed taką konfrontacją. To naturalne.

Ale masz prawo do rozmowy z rodzicami o ważnych dla Ciebie kwestiach. Masz prawo przedefiniować Waszą relację, komunikację, zasady, którymi się kierujecie.

Na tym polega dorosłe życie.

Jak ułatwić sobie odmawianie? 

Jak sobie ułatwić odmawianie?

zdjęcie: by Susanne Jutzeler, suju-foto from Pixabay

 

9 Replies to “Jak się dogadać z własnymi rodzicami?”

  1. Przyznam, że granice teściowej wyznaczyłam natychmiast, nie miałam z tym problemu. Natomiast granice matce tak naprawdę postawiłam dopiero jak pojawiło się moje pierwsze dziecko, dopiero wtedy poczułam, że teraz to ja jestem w tej drugiej roli.

  2. temat teściowej, to mega cięzki temat 😀 mam nadzieję, że kiedyś będę “lżejsza” w odbiorze, niż moja teściowa 😀

  3. Jeśli chodzi o stawianie granic – powiedz to mojej Mamie…:D Jestem właśnie pod dość intensywnej kłótni, bo próbowałam to wdrożyć w życie (jak widać, nie spotkał się ten pomysł ze zbyt dużym entuzjazmem…;))

  4. Tak, zarówno przeprowadzanie tego typu rozmów, bądź ich nie przeprowadzanie ma swoje konsekwencje. Najważniejsze w tym wszystkim jest to, aby to była rozmowa, a nie monolog.

  5. No tak. Rodzice często mają takie przeświadczenie, że my – ich dzieci będziemy postępować dokładnie tak samo, jak oni. A jak robimy inaczej to słyszymy – źle robisz. Dobrze, że można poczytać artykuły na ten temat i że są osoby, które myślą podobnie, jak my 🙂

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.