Płeć gorszego sortu

Jest taki dowcip.

Młoda żona przyrządza na jeden z pierwszych po ślubie obiadów pieczeń. Podaje mężowi, a on ze zdziwieniem zauważa, że oba końce pieczeni są obcięte. Pyta żonę o powód, na co ona: “U nas w domu zawsze się tak robiło.” “Ale czemu?”, dopytuje się zaintrygowany mąż. “Po prostu tak się robiło i już”, ucina żona.

Dociekliwy mąż przy pierwszej wizycie u teściów stwierdza, że to świetna okazja, by wyjaśnić kwestię obciętych końców pieczeni. Jednak zapytana teściowa, wzruszając ramionami, odpowiada: “U nas w domu zawsze się tak robiło. Dokładkę?”

Wreszcie odwiedzając babcię swojej żony, mąż przedstawia seniorce rodu frapujący go problem. Na co babcia: “A bo brytfankę miałam za małą i musiałam obcinać końce pieczeni, żeby się zmieściła.”

Kurtyna.

Zastanawialiście się kiedyś, skąd biorą się przekonania?

Przekonania, jakie są, każdy widzi (parafrazując staropolską definicję konia). To takie skrótowe wnioski na temat wszystkiego co nas, ludzi, dotyczy, a właściwie na każdy temat. Ich zadaniem jest ułatwianie życia po to, by nie trzeba było przy każdej okazji wymyślać wszystkiego od nowa. To bardzo oszczędza czas i energię. Mnóstwo ich dostajemy od rodziców. Ci dostali je od swoich rodziców, a ci z kolei od swoich itp. itd. Potem, gdy jesteśmy dorośli, sami nabieramy wprawy w tworzeniu własnych przekonań.

Przekonania są bardzo żywotne. Trudno się je zmienia, bo ich nie weryfikujemy (po to właśnie są, żeby ich nie uaktualniać, bo to podważałoby sens ich istnienia).

Wiemy już, że na przestrzeni dziejów niektóre jednak umarły – jak na przykład przekonanie, że to Słońce krąży wokół Ziemi a nie odwrotnie. Zmiana następowała długo i burzliwie. Ale nastąpiła.

Jednak wiele przekonań, które dostaliśmy w spadku od naszych przodków, żyje do dnia dzisiejszego. Mogą być wśród nich takie, które sami wyznajemy. Na przykład takie, że kobiety powinny zajmować się domem, a mężczyźni pracą. Albo że kobiety są z zasady mniej wartościowymi pracownikami. Albo że dziewczynki mają mniejsze zdolności do matematyki niż chłopcy. Za to chłopcy bardziej łobuzują, a dziewczynki są grzeczniejsze.

Znasz je?

Płeć gorszego sortu

Książka „Brakująca połowa dziejów” autorstwa Anny Kowalczyk (z ilustracjami Marty Frej) świetnie pokazuje właśnie historię przekonań. Poświęcona jest kobietom, o których rzadko pisano na kartach kronik. Rzadko, bo zostały przeznaczone wyłącznie do rodzenia dzieci i zajmowania się wszystkimi innymi „nieważnymi” rzeczami, jak opieka nad nimi, gotowanie, dbanie o dom, zwierzyniec, tkanie, garncarstwo, praca na roli, plus – w czasach feudalnych – drugie tyle na pańszczyźnie. I nauka w ogóle nie była im potrzebna, bo do czego? Co najwyżej mogły nauczyć się czytać, by przeczytać sobie modlitwy w książeczce do nabożeństwa, a nawet liczyć, ale tylko tyle, by nie dać się oszukać przekupce, bo prawdziwymi finansami, w tym majątkiem kobiety, zarządzali mężczyźni.

Po lekturze tej książki dotarło do mnie z jednej strony, jaką jestem szczęściarą, że żyję w warunkach, kiedy oczywistym jest, że kobiety mają prawa wyborcze, że mogą się uczyć tak samo jak chłopcy i dostępne są im wszystkie stopnie edukacji. I że w dodatku mogą uczyć się zawodu. Że nie muszą się tłumaczyć, gdy chcą wyjść z domu, ba, wolno im to uczynić bez osoby towarzyszącej (kiedyś samotne wyjście kobiety na ulicę było równoznaczne z tym, że jest prostytutką!). Albo mogą wyjechać na wakacje, nawet na drugi koniec świata. I że nie muszą pytać męża o zgodę na kupno nowych butów, szminki albo książki. A swoimi pieniędzmi zarządzają one a nie mąż, ojciec lub brat.

Z drugiej strony widzę, jak wiele jest jeszcze do zrobienia – np. przemoc fizyczna, psychiczna i ekonomiczna wciąż mają się dobrze. Podobnie jak szklany sufit w firmach, podejście zarówno do pracy wykonywanej przez kobiety w domu (że to nic takiego), jak i do pracy zawodowej (że kobieta jest potencjalnie gorszym pracownikiem, bo dzieci) – to tylko przykładowe wyzwania.

Swoją drogą…

Mamy XXI wiek, technikę taką, że świat nam się mieści w pudełku z ekranem, byle był zasięg, jeździmy hybrydowymi samochodami, chcemy latać na Marsa i możemy wyleczyć sporo chorób, na które gremialnie wymierali ludzie w dawnych czasach, a nadal z pokolenia na pokolenie przekazujemy przekonania, którymi żywili się nasi przodkowie.

Bo z jednej strony przekonania ułatwiają spojrzenie na świat. Stanowią bowiem wnioski z obserwacji świata, pewne zauważone prawidłowości. Z drugiej jednak strony nie są to wnioski na podstawie badań naukowych, tylko indywidualnych bądź społecznych interpretacji świata. Funkcją przekonań jest szybsze podejmowanie przez ludzi decyzji. Wadą jest to, że są jak dogmaty – trudno je zmienić i nawet nam to nie w głowie. Po prostu powtarzamy to, co znamy.

No i tutaj świetnie pasuje mi ten dowcip o pieczeni, bo idealnie pokazuje, jak powstają takie mity i jak wielką mają siłę przetrwania. Mimo zmiany warunków nie są weryfikowane ani aktualizowane.

Bardzo mnie ciekawi, czy „Brakująca połowa dziejów” trafi do szkół na lekcje historii albo na język polski do kanonu lektur. Oczywiście – obowiązkowych. Jest to bowiem książka, którą nie tylko warto, ale wręcz wypada znać.

W zapowiedziach tom drugi. Czekam z niecierpliwością.

Anna Kowalczyk,
ilustracje Marta Frej
Brakująca połowa dziejów
Wydawnictwo WAB, Warszawa 2018

10 Replies to “Płeć gorszego sortu”

  1. Fajnie podeszłaś do tematu przytaczając anegdotkę o brytfance. Też mam nadzieję, że ta książka będzie lekturą obowiązkową w szkołach.

  2. Chętnie przeczytam, bardzo cenię sobie poglądy Autorki. Niestety uważam, że nadal jeszcze jest wiele do zrobienia – bo jakoś mężczyzny nikt nie obwinia np. za to, że wyszedł z domu i spotkał się z kolegami w barze przy piwku. Natomiast w przypadku kobiety bardzo często pojawiają się wówczas zarzuty: “Co z Ciebie za matka, że zostawiasz dziecko w domu?” (i to jest tylko jeden z wielu przykładów, które można mnożyć w nieskończoność).

  3. Zaintrygowałaś mnie i sama chciałabym przeczytać tą książkę czuje, że byłaby to wciągająca lektura.

  4. Mamy książki dla dzieci napisane w podobnym stylu. Lubimy je czytać i wypełniać biografiami ciekawych kobiet luki w naszej edukacji:)

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.