Nocny atak

Historia oparta na faktach.

Zostałam zaatakowana nocą.

Było ciemno, tylko blask księżyca rozświetlał nieco mrok. Wokół panowała cisza, więc doskonale słyszałam, jak się zbliżają, jak mnie otaczają.

Podchodziły śmiało, nie kryjąc się. Wiedziały, że nie mam dokąd uciec, że już się przed nimi nie ukryję. Nie schowam się nigdzie.

Tak długo je zwodziłam, unikałam ich, aż wreszcie same przyszły. Dopadły mnie. Za chwilę mną zawładną. Zagarną mnie. Pochłoną.

Moje myśli.

Myśli

Tak, to one mnie zaatakowały. Moje własne myśli, które normalnie przychodzą do głowy. Ale ja nie zwracałam na nie uwagi, bo zawsze było coś ważniejszego – obowiązki domowe, dziecko, zwierzaki, związek, blog, życie… Ciągle w pędzie, w niedoczasie. Dla nich nigdy nie miałam czasu. Więc same się o siebie zatroszczyły.

Gdy się tak zapędzę i przez jakiś czas je ignoruję, umawiają się na sabat i odwiedzają mnie w którąś księżycową noc (kiepsko śpię przy pełni). Ostatnio obudziły mnie o pierwszej w nocy i odpuściły dopiero po trzeciej…

Przemyślałam wtedy wiele nurtujących mnie kwestii, wpadłam na kilka pomysłów. Nawet je zapisałam, by nie dopuścić do ich dematerializacji w świetle dnia. Oczywiście byłam zła, że trafiła mi się nieprzespana noc, bo mój małoletni budzik nie ma funkcji drzemki.

Ale pretensje mogłam mieć wyłącznie do siebie. Ignorowałam swoje myśli tak długo, że moje jestestwo o nie zadbało. Instynkt zadziałał.

Myśli o myśleniu

I… chwała mu za to, że moje jestestwo jest mądrzejsze ode mnie i samo o siebie dba. Bo takie zadbanie o siebie to jedna z podstawowych spraw w zachowaniu równowagi. Ważne jest, by nie tylko pracować, spieszyć się, wypełniać obowiązki, spełniać oczekiwania (sic!), ale też pobyć trochę samemu ze sobą, zadbać o siebie, o własne potrzeby. By uporządkować właśnie myśli, by coś przemyśleć, zastanowić się, nazwać emocje, które się przeżywa. By skontaktować się sama ze sobą albo po prostu spędzić trochę czasu w swoim własnym towarzystwie.

Pomyśl

Przyszła wiosna. Coraz częściej aura będzie zachęcać do korzystania z ruchu na świeżym powietrzu. Niektórzy zabierają się za wiosenne porządki, inni mają więcej energii i po prostu im się chce. To doskonałe okazje, by znaleźć czas również dla siebie i dla swoich myśli. A najlepiej zrobić z tego nawyk. Przyda się później, zwłaszcza na ponure pory roku.

A Ty?

Jak myślisz? Co myślisz? O czym myślisz? Kiedy myślisz?

Pomyśl o tym 😉

 

 

zdjęcie: by lonnie prachyl from Pixabay 

3 Replies to “Nocny atak”

  1. Ostatnio kiedy myślę staram się nie myśleć. To bardzo ciężkie ale powoli mi się udaje oczyszczać głowę. A wiosna jest cudna i też czekam na nią z niecierpliwością.

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.