Niepodległość, wolność, asertywność

Ja wiem, że to już podpada pod spaczenie zawodowe. Gdzie się nie obejrzę tam asertywność widzę. Np. taka niepodległość. Toż to genialna analogia i metafora i przykład zastosowania terytorium psychologicznego, stawiania granic, ich obrony oraz przekraczania granic.

Przeczytaj sama 🙂

Terytorium psychologiczne i granice

Każde państwo ma swoje terytorium. Jego granice są ustalone “na sztywno”. Także każde państwo ustala własne zasady, czyli stanowi prawo odnośnie tego na jakich warunkach można przekraczać granice i odwiedzać terytorium. Są też znane zasady, których przekroczenie skutkuje “dyscyplinarnym” wydaleniem za granice państwa.

Ale wszyscy wiedzą, że przez wieki metodą ustalania granic były wojny, napady na sąsiadów, sojusze i podziały państw na podstawia układów, tudzież „interwencje” obcych państw na terytorium innego, „przyklepywane” traktatami i umowami między poszczególnymi państwami.

Nie bez powodu mamy zaledwie 100-lecie odzyskania niepodległości podczas, gdy państwo polskie istniało jakieś 1000 lat wcześniej!

A z nowych przykładów – no cóż – mamy sytuację na przykład za naszą wschodnią granicą…

To wszystko jest polityka. Ale o polityce nie będę się rozwodzić, bo ciśnienie mi się dodatkowo podniesie, a kawę już dziś piłam i nie potrzebuję drugiej dawki 😉

Jeśli chodzi o ludzi.

Każdy człowiek ma swoje terytorium psychologiczne. I sam stanowi swoje granice.

To od danego człowieka, a dokładniej od świadomości własnych wartości i potrzeb zależy, gdzie przebiegają granice, których inni nie mogą przekroczyć. Dodajmy dla porządku, że inne granice są dla bliskich osób inne dla obcych. To logiczne.  Innymi słowy granice międzyludzkie są płynne.

Przekraczanie granic

Nielegalne przekraczanie granic innego państwa jest generalnie niedopuszczalne. Pomijam Unię Europejską, gdzie przy pomocy traktatu, po prostu pozwolono poruszać się po całym terytorium Unii.

Przekraczanie granic u człowieka jest bardziej skomplikowane.

Granice ludzkie stale się zmieniają. Ludzie sami wpuszczają na swoje terytorium innych ludzi zapraszając ich do odwiedzin. Pod hasłem “odwiedziny” mam na myśli zarówno takie prawdziwe z kawą i ciastkami, ale także np. przytulenie się.

I przeciwnie. Ludzie czasem dosłownie zamykają drzwi przed obcymi stawiając granice. Ale też przed bliskimi – w zależności od sytuacji. Czasem ludzie będą mieli ochotę się poprzytulać, a czasem… będzie ich boleć głowa i powiedzą NIE. 😉

Inne przykłady przekraczania granic, z życia wzięte:

  • Są sytuacje gdy ludzie z życzliwości, bez pytania i zwykle wyraźnej konieczności, chcą pomóc np. gdy widzą histerię dziecka na ulicy (a rodzice są obok).
  • Albo z dobroci serca, niepytani, ludzie radzą innym, co należy zrobić w danej sytuacji – powinnaś dawać więcej jabłuszek, jabłuszka dobrze robią na brzuszek. nie powinnaś tyle nosić bo się przyzwyczai…
  • Są sytuacje – zwykle w blokowiskach – gdy słychać przez ściany tzw. awantury domowe. Kiedyś policja się nie fatygowała z interwencją w takich sprawach. To się na szczęście zmieniło. Ale często to od sąsiadów, którzy zdecydują się wetknąć nos w nie swoje sprawy zależy zdrowie, a nawet i życie innych osób.
  • Są też sytuacje drobne. Czy zwrócić uwagę obcej osobie, że dziecko powinno mieć czapeczkę (bo mnie zimno, bo listopad, bo wicher), lub nie powinno (bo 25 stopni w cieniu). Często widzę komentarze – “to nie twoje dziecko, każdy ma prawo wychowywać swoje dziecko po swojemu”. No tak, ale to jednak dziecko, a nie szafa i na tym mrozie marznie lub się w upale przegrzewa. Wtrącać się czy nie?
  • Normalka w życiu rodzicielskim: zmiana pieluchy u bobasa, który właśnie odkrył jak cudownie jest się przekręcać dokładnie w momencie zmiany pampersa. Tudzież wyciąganie glutów z nosa, gdy maluch jeszcze sam nie umie dmuchać. Albo podawanie lekarstwa. Albo ubieranie dziecka, gdy czas goni do wyjścia. JAK to zrobić bez interwencji siłowej? Oto jest pytanie – a to właśnie są przykłady kiedy rodzic musi w taki czy inny sposób wejść na terytorium dziecka.

W powyższych przykładach każdy indywidualnie dokonuje wyboru w zależności od sytuacji i od tego jakie wyznaje wartości i zasady.

Z mojego podwórka – o ile nie zgadzam się na “pomoc” obcych osób pod hasłem “chodź, pani cię zabierze“, to jednak zadaję “trudne pytania” o czapeczki. Osobiście nie chciałabym być dzieckiem, które jest przegrzewane (zwykle to mnie razi). Co do wyciągania glutów z nosa – kolekcjonuję sposoby jak to można zrobić w zabawie. Da się!

Na koniec

To tylko kilka przykładów analogii niepodległościowych do podstaw asertywności.

Od 100 lat nasz kraj jest krajem wolnym. I myślę, że na co dzień o tym nie myślimy. Przyzwyczailiśmy się do tego.

Teraz najwyższy czas zadbać o własną wolność i przyjrzeć się własnemu terytorium i swoim granicom i temu co jest dla nas ważne a co nie. Nie tylko z okazji święta. Bo o własny ogródek trzeba dbać cały rok.

 

 

Related Post

Share

2 odpowiedzi do “Niepodległość, wolność, asertywność”

  1. Bardzo mi się podoba analogia niepodległości państwa do granic psychologicznych, wyznaczających nienaruszalność człowieka. Łatwo można sobie wyobrazić taki obraz – zwłaszcza w połączeniu z tą idealnie dopasowaną grafiką, którą dodałaś do wpisu.
    Fajnie też piszesz o tych granicach, że są płynne, nie ustalone na zawsze. Często ludzie o tym zapominają i okopują się na swoim terytorium za bardzo. A to wielka szkoda. Powinni sobie poczytać asertywnąmamę i dowiedzieliby się, że asertywność nie jest taka straszna, można się jej nauczyć i nie musi oznaczać kategorycznego nie 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.