Czy niemowlaki i sylwester idą w parze?

Innymi słowy, czy mama malutkiego dziecka, kilkumiesięcznego niemowlaka ma prawo wybrać się na imprezę sylwestrową?

Skąd taki temat?

Ostatnio zauważalna jest tendencja, by matki mogły się spełniać. By macierzyństwo nie było dla nich kulą u nogi, by mogły się realizować, dbać o siebie, mieć wolne, odpoczywać, pamiętać o sobie. By tatusiowie – siłą rzeczy – bardziej angażowali się w opiekę nad potomkiem.

Ba, sama piszę o świadomości swoich praw osobistych, o tym, do czego kobieta-matka daje sobie prawo, a do czego nie. Piszę o dbaniu o swoje potrzeby, o tym, by dawać sobie prawo do odpoczynku i w dodatku z niego korzystać.

W czym więc problem?

W tym, że niemowlaki… też mają prawa osobiste. Mało tego, mają potrzeby. I to bardziej wymagające niż pełny brzuszek i sucha pielucha. Mają m.in. potrzebę bliskości, czyli obecności drugiej osoby. Siłą rzeczy oznacza to, że ktoś ma być w zasięgu ręki. A nazywając rzecz po imieniu: na żądanie. Dokładnie tak, jak powinno się karmić piersią. Zwykle chodzi tu o matkę (logiczne – to ona karmi piersią). W konsekwencji oznacza to, że po prostu powinna być obok, czasem dosłownie skóra przy skórze. I dopiero wtedy dziecko jest spokojne i długo śpi.

No i tutaj pojawia się

Dylemat

Jak dbać o siebie i własne potrzeby, także do wolnego/wychodnego/tytułowego sylwestra, gdy drugi człowiek, i to taki malutki, też ma własne potrzeby? Czy da się to pogodzić? Czyli jak zrobić, by i wilk był syty, i owca cała?

Najtrudniejsze rozwiązanie

Jest taka stara prawda – nie da się mieć wszystkiego. Darem bilokacji byli obdarzeni tylko nieliczni święci (czyli nikt z nas raczej nie może być w dwóch miejscach naraz).

Zostaje tylko jedno, najtrudniejsze – dokonanie wyboru. Wyboru między swoimi potrzebami a potrzebami dziecka.

Czyli trzeba sobie odpowiedzieć na pytanie, czyje potrzeby są ważniejsze.

A gdyby tak kompromis?

Już słyszę te głosy pod wspólnym hasłem: „przecież można to pogodzić”:

Są butelki, mleko modyfikowane, ojcowie, babcie, nianie i elektroniczne niańki. Można wziąć dziecko ze sobą, będzie spało w pokoju, a mama będzie się bawić, na pewno usłyszy wezwanie dziecka. Poza tym, bez przesady, mama może przecież wyskoczyć na dwie godziny, to nie jest daleko, zawsze można podjechać, gdy tylko opieka da znać, że jest potrzebna, ile to zajmie – maksymalnie 5–10 minut.

To normalne, że ludzie tak kombinują. Sama jestem osobą, która najpierw spróbuje, czy nie da się mieć wszystkiego i tak się zorganizować i połączyć, i podzielić, by wszyscy byli zadowoleni.

Jednak w tym wypadku zawsze byłby to kompromis z gatunku zgniłych. Obie strony ustępują, czyli także dziecko musiałoby „ustąpić”. Dziecko, które jest malutkie, nie ma pojęcia o istnieniu czasu, a sylwestra i Nowy Rok ma w głębokim poważaniu. Dla niego ważne jest poczucie bezpieczeństwa, stałość jedzenia, reakcji na sygnały, które daje, bliskość mamy.

Tak, mamy. Bo są takie sytuacje, kiedy mama będzie najważniejsza i kropka. I żaden ojciec, żadna babcia, a tym bardziej niania jej nie zastąpią. Bo to właśnie z mamą ten mały człowiek tworzy najgłębszą więź, dzięki której czuje się bezpieczny i może się zdrowo rozwijać. I nie chodzi o to, by dyskredytować rolę ojca czy innych bliskich osób. Po prostu tak się rozwinęliśmy jako gatunek, że od początku to matka jest najważniejszą osobą dla dziecka. Inne osoby są potrzebne, ale to ona jest na pierwszym miejscu.

Czyli się nie da?

Czy wobec tego mama nie ma prawa do przerwy? Czyli de facto przeczę sama sobie?

Nie.

Mama jak najbardziej ma prawo do przerwy i odpoczynku. Wszystko rozbija się o to, ile ten wolny czas będzie trwał. Przy takich kilkutygodniowych maluszkach wychodzenie na całonocne imprezy to barbarzyństwo i samolubstwo. Tak. (To jest moja opinia i możesz się z tym nie zgadzać, bo masz do tego prawo. Ale takie jest moje zdanie.) Przychodzą bowiem w życiu człowieka takie momenty, kiedy trzeba podjąć decyzję, że czyjeś potrzeby są w danej chwili ważniejsze niż nasze własne.

To te momenty, gdy np.:

  • własna matka prosi o zawiezienie do lekarza, a my mieliśmy inne plany;
  • idziemy na występ dziecka w przedszkolu, mimo że w tym czasie moglibyśmy mieć trochę czasu dla siebie;
  • chore dziecko leży z gorączką, a my, zamiast odhaczać kolejne punkty z listy albo po prostu spać w nocy, siedzimy przy jego łóżku;
  • mając malutkie dziecko, nie idziemy na balangę, tylko zostajemy razem z nim w domu, bo ono tego potrzebuje.

I nie, nie znaczy to, że do osiemnastego roku życia dziecka kobieta ma być do niego uwiązana , a za puszczenie go do przedszkola, a co gorsza do żłobka, powinno się skazywać na karę więzienia. O zaostrzonym rygorze.

Chodzi o to, by nie przesadzać w żadną stronę, tylko by obserwować dziecko i brać pod uwagę jego potrzeby. Trzeba uznać, że istnieją sytuacje, gdy są one ważniejsze niż nasze własne, np. jego potrzeba bliskości nad naszą potrzebą potańczenia na sylwestrze.

Czas na wolne

Na co dzień – sama to powtarzam – jest ważne, by mama miała czas dla siebie. Bez innych ludzi. Na początku, by wziąć prysznic/kąpiel w SAMOTNOŚCI, pójść do fryzjera lub na kawę z przyjaciółką. I na zakupy. I do ginekologa. Albo pobiegać.

Ale długość czasu, kiedy mamy nie będzie w domu, powinna być uzależniona od wieku dziecka. Dla ułatwienia można przyjąć, że im starsze dziecko, tym przerwy mogą być dłuższe (stopniowo). Warto przy tym pamiętać, że dziecko ma inne poczucie czasu niż dorosły i że nie wie, ile trwa pięć minut. Dla niego to taka sama wieczność jak dwie godziny lub dwa dni. Bo ono żyje tu i teraz, i tylko teraz jest ważne.

Czas przerwy będzie też zależał od tego, jaki egzemplarz się trafił. Zdarzają się  dzieci tzw. nieodkładalne, którym będzie dobrze tylko w chuście u mamy albo wprost przy piersi. I co zrobisz? Nic nie zrobisz. Inne z kolei od początku będą się doskonale czuć również w towarzystwie taty. Ale tego nigdy nie wiadomo, dopóki nie pozna się młodego człowieka.

Nikt nie mówił, że będzie łatwo.

A więc, odpowiadając na pytanie tytułowe:

Oczywiście każdy zrobi po swojemu. Ale warto przy tym mieć świadomość, że dziecko to też człowiek i swoje prawa ma.

Z własnego podwórka

Mój pierwszy matczyny sylwester wyglądał tak: grałam ze znajomymi w gry towarzyskie do godziny dwunastej. O północy życzenia, karmienie i… spać. Szaleństwo, prawda? 😀

Blogrudzień to wspólna akcja blogerek – odpowiednik blogowego kalendarza adwentowego, tyle, że trwa do końca grudnia i ma przerwę świąteczną na ‘prawdziwe życie’ W trakcie trwania akcji przeczytasz wiele wartościowych wpisów i poznasz masę cudownych kobiet!
W roku 2018 Blogrudzień ponownie zaczyna Ewelina i w swoim Pozytywnym Domu opowie o magii Świąt. 2 grudnia Emilia jako część Zgranego Teamu pokaże nam piękne świąteczne książeczki dla dzieci. 3 grudnia Martyna na swoim blogu Szczęśliwa Siódemka opowie o charytatywnej akcji mikołajkowej. 4 grudnia Wysmakowana Karolina podpowie, co podarować dzieciom na Święta. 5 grudnia Kasia, czyli Tarapatka podpowie, jak nie dać się zwariować w tym całym prezentowym szale. 6 grudnia na blogu Dagmary – dziubdziak.pl poznasz wspaniałe zimowe i świąteczne zabawy. 7 grudnia Blond Pani Domu Mirka opowie o wspomnieniach towarzyszących Świętom. 8 grudnia Agnieszka na agumama.pl przypomni, że czas wstawić bigos 9 grudnia Młodamamma Karolina zainspiruje nas sposobami na piękne zapakowanie świątecznych prezentów.
10 grudnia Młoda Mama Pisze, czyli Sylwia pokaże nam magiczne miejsca, które warto odwiedzić w świąteczno-zimowym okresie. 11 grudnia Małgosia wraz ze swoimi Jaśkowymi Klimatami wprowadzi nas w klimat Świąt pokazując świąteczne ozdoby. 12 grudnia Agnieszka zaprezentuje nam świąteczne DIY na swoim 321startdiy.pl. 13 grudnia Magda M. pokaże, w co ubrać się na Wigilię. 14 grudnia Magda na mumslife.pl pokaże nam tekst pod tytułem “10 dni do świąt, czyli jak to wszystko przygotować, nie zwariować i znaleźć czas dla siebie”. 15 grudnia Agata, czyli Beztroska Mama zaprezentuje listę filmów wprowadzających w świąteczny nastrój. 16 grudnia Mama Carla będzie kontynuować filmowy nurt i pokaże świąteczne bajki i filmy dla dzieci na Netflixie. 17 grudnia Asia i jej Humory Zmory przedstawią sposoby na spędzanie Świąt Bożego Narodzenia. 18 grudnia Marta na swoim blogu Dzieciorka pokaże kolejną odsłonę godnych polecenia książeczek dla dzieci ze Świętami w tle. 19 grudnia Ania z kulinarnego bloga Zjem Cię pokaże przepis na kruche ciasteczka na choinkę.
20 grudnia Ania na swoich Kęsach Codzienności pokaże przepis na cudną świąteczną struclę makową. 22 grudnia swój grudniowy temat zaprezentuje Karolina z bloga Małe i duże dziecięce podróże. 23 grudnia Ela z bloga Mama pod prąd opowie o tym, jak dzięki macierzyństwu na nowo odkryła magię Świąt. 28 grudnia u Tarapatka przeczytamy o noworocznych postanowieniach słów kilka, 29 grudnia Magda z bloga AsertywnaMama.pl zmierzy się z wątpliwościami, czy mamy niemowlaków mogą się wybrać na Sylwestra, 30 grudnia Monika, czyli Mama na Całego podpowie co robić, gdy Twoje nastoletnie dziecko wybiera się na Sylwestra. Zapraszamy, bądźcie z nami!

Related Post

Share

13 odpowiedzi do “Czy niemowlaki i sylwester idą w parze?”

  1. Mój pierwszy sylwester? Niespełna trzymiesięczna córeczka spala na moim łóżku, a ja układałam puzzle 1000. Mąż na nocce. Nie mam potrzeby wychodzić na imprezy. Nigdy nie przepadałam zresztą, a w ostatnich latach w ogóle zrobiłam się okropną domatorką. W tym roku może zostawię dzieci z mężem na 1-2 noce, jeśli uda mi się pojechać na jakieś wydarzenie blogowe dalej od domu. Jak to wtedy przeżyją?

  2. Nigdy nie miałam takich dylematów – kiedy moje dzieci były zawsze ważniejsze były dla mnie ich potrzeby niż huczne balowanie w Sylwestra. Nie miałam możliwości ogarnięcia sytuacji na tyle dobrze, by móc gdzieś wyjść. I nawet nie chciałam. Ale każdy ma prawo do własnych decyzji, każdy ma swoją własną sytuację i być może niektóre młode mamy są w stanie tak dobrze wszystko zorganizować by wilk był syty i owca cała.

  3. Nasz pierwszy Sylwester we 3 (Młody miał wówczas 8 msc) plus najbliżsi przyjaciele, którzy przyszli do nas był bardzo udany 🙂 Synek zrobił furorę, potem przespał północ, a co najważniejsze my byliśmy blisko niego 😉 Nie żałuję, że nie poszłam na żadną wypaśną imprezę. W tym roku również synek był z nami, na kinder party i też było fajnie :D. Myślę, że w dużej mierze to kwestia podejścia i sztuka kompromisu 😉

  4. Mój syn ma dopiero 2 lata, od kiedy się urodził sylwestra spędzamy wspólnie z TV 😉 Jak podrośnie to przyjdzie czas na osobne imprezy 😉

  5. Bardzo mądry tekst (jak wszystkie Twoje teksty zresztą 😉 ). W tym roku miałam w ogóle nie obchodzić sylwestra ze względu na dwutygodniowe dziecko w domu. Ale dwójka przyjaciół wpadła do nas do domu z pysznym jedzonkiem, żeby pobyć razem i pogadać na spokojnie. O 2:00 pojechali do siebie, a my mogliśmy cały czas być z naszą córeczką. Jak dla mnie rozwiązanie idealne 🙂

  6. Zaskoczyłaś mnie – i dobrze! Panuje moda na “spełnianie się młodych mam”, jak to ktoś ujął w komentarzu przede mną. Bardzo popieram spełnianie się, ale nie kosztem dziecka! Słusznie zauważasz, że są sytuacje, w których czyjeś potrzeby są ważniejsze niż nasze własne.

    Uważam zresztą, że można spędzić Sylwestra z dzieckiem i bawić się świetnie 🙂 Przecież szalona impreza całonocna to żaden obowiązek, Sylwester może wyglądać znacznie spokojniej, a i tak być udanym 🙂

  7. A mnie jakoś niepokoi ta moda na spełnianie się młodych mam. Jasne – trzeba dbać o swoje potrzeby i zdrowie psychiczne, ale czy naprawdę w tym dzikim życiowym pędzie nie stać nas na to, żeby zwolnić na te dwa-trzy lata, kiedy dziecko jest malutkie i bardzo potrzebuje naszej obecności? Gdzieś trzeba znaleźć uczciwy kompromis między troską o siebie a troską o dziecko, na które przecież sami się decydujemy.

  8. Mnie do takich wyjść nie ciągnie. Do kina, na łyżwy, zakupy – tak. To da się zrealizować w dzień, nie mam problemu, by wtedy zostawiać córkę z kimś. Na noc nie zostawiałam, ma prawie 3 lata. Patrząc na nią, wiem, że raczej dałaby radę w nocy tylko ze mną lub z tatą, więc nie zostawiamy jej.

  9. Mój pierwszy sylwester z dzieckiem wyglądał tak, że ono miało 7 miesięcy i ja….zostawiłam go z teściami. Przez całą “imprezę” myślałam, czy się nie obudził a o 00.15 nastąpiła ewakuacja 🙂
    Jestem z tych matek, co wolą teraz poświęcić czas dziecku – oddać go im, wierząc, że przyjdzie czas, że one oddadzą go mnie. Wiem też, że nadejdzie czas, kiedy same powiedzą, że idą gdzieś na sylwestra i basta. Nic z tym nie zrobię. Dlatego wolę póki co spędzać sylwestra razem, albo na jakimś stoku narciarskim, na basenie, w większym gronie rodzinnym z podobnymi wiekowo dziećmi.
    Wydaje mi się też, że osoby, które tak obsesyjnie pragną wyrwać się z domu (na przykład w sylwestra), choć mają kilkumiesięczne dziecko, którego oczekiwali z upragnieniem robią to ze strachu. Z obawy, że jak przerwą ciąg imprez to już do tego nie wrócą. A przecież wrócą, może nie od razu, ale…wrócą.

  10. ja nie zostawiłam, spędzamy sylwestra razem od 3 lat, ale generalnie nas jakoś specjalnie do całonocnych imprez czy wyjazdów nie ciągnie. Za to kolacje wieczorne chętnie  

  11. Chodzi o to, by nie przesadzać w żadną stronę. Święte słowa! Ja przyznam, że poszłam na Sylwestra, gdy moja córka miała kilka miesięcy. Pojechałam autem, w razie, gdyby trzeba było wracać. Wiem jednak, że babcia z córką radziła sobie doskonale i była z nami od pierwszych dni jej życia, czasem nawet miałam wrażenie, że to ona lepiej radzi sobie z nią niż ja sama. Byłam młodą, nieświadomą mamą i dopiero później sama doszłam do tego, że mimo braku doświadczenia to ja jestem dla małej najważniejsza i najbardziej potrzebna.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.