Mistrz riposty. Jak stawiać granice część 1

Taka sytuacja.

Jesteś ze swoim dzieckiem w tzw. miejscu publicznym. Może po prostu na ulicy, może w parku, w sklepie, koło placu zabaw.

Jeśli chodzi o dziecko, jest ono:

  • wariant 1 – zupełnie spokojne,
  • wariant 2 – wręcz przeciwnie – przeżywa właśnie silne emocje i płacze, krzyczy a może nawet rzuca się na ziemię (bo usłyszało odmowę, bo jest zmęczone, głodne albo ma inne plany).

Tak naprawdę to nie ma znaczenia.

Nagle obok pojawia się Obca Osoba (na ogół płci żeńskiej) i mówi do Twojego dwu-trzyletniego dziecka „Pójdziesz ze mną?”

W wersji hard-core… po prostu bierze dziecko za rękę i prowadzi ze sobą!

***

To nie jest fikcja. Takie rzeczy dzieją się naprawdę i to zaskakująco często. Ostatnio sama miałam taką sytuację i to kolejną! A po apelu, który zamieściłam na fanpage’u, naczytałam się Waszych historii. I naprawdę trudno zrozumieć motywację zupełnie obcych osób, które w ten sposób się odzywają do naszych dzieci. Bo komu przyszłoby do głowy mówić do cudzego dziecka coś takiego? A tym bardziej brać je za rękę!

Nic więc dziwnego, że przy pierwszej takiej sytuacji można zgłupieć do tego stopnia, że brakuje na poczekaniu pomysłu, co odpowiedzieć. Zwłaszcza, że równocześnie trzeba się zwykle zająć także dzieckiem, które jest zaskoczone, przestraszone albo wpada w jeszcze większą histerię.

Tak więc za pierwszym razem człowiek zwykle tylko się głupio uśmiechnie. Czasem w zaskoczeniu powie się coś dziwnego, ni w pięć, ni w dziewięć, nie do końca zgrabnego i na pewno bez przekonania. Wiem, bo sama to przerobiłam.

Dopiero po fakcie, w domu, człowiek się zastanawia, co można było zrobić lepiej. I to jest dobra strategia. Takie przemyślenie sytuacji na spokojnie w domu pozwala przygotować odpowiedź na ewentualną powtórkę.

Jak reagować w takiej sytuacji?

Przede wszystkim warto uświadomić sobie prostą rzecz – to, co w tej sytuacji, gdy ktoś obcy proponuje naszemu dziecku pójście z nim, jest najważniejsze.

Pisząc krótko i wprost – najważniejsza jest obrona własnego dziecka i siebie.

Bo to, co robi Obca Osoba, to najzwyklejsze w świecie przekraczanie cudzego terytorium. W tym wypadku naszego i naszego dziecka.

Co zatem mówić, gdy ktoś z buciorami wchodzi na nasz teren?

Najprostsze zdania są najlepsze.

  • Proszę tak nie mówić, moje dziecko nigdzie z panią nie pójdzie.
  • Nie życzę sobie takich uwag. Moje dziecko zostanie ze mną.
  • Proszę nie mówić w ten sposób do mojego dziecka!
  • Proszę odejść i zostawić moje dziecko w spokoju.
  • To moje dziecko i nigdzie z panią nie pójdzie.

Oczywiście, można też dosadniej. Ale to ludzie zwykle sami umieją 😉

Co jeszcze jest istotne – nie ma potrzeby się tłumaczyć.  Każdy ma prawo do obrony siebie a tym bardziej swojego dziecka. Uwaga! Warto pamiętać, że słowo „proszę” w tych sformułowaniach to figura stylistyczna a nie zwykła prośba, której można odmówić.

Uff, postawiłam granice i co dalej

Z doświadczenia wiem, że po takim komunikacie Obca Osoba zwykle mówi:

  • Wariant 1: Ale ja tylko żartowałam.
  • Wariant 2: Ale ja tylko chciałam pomóc.

I tu warto nie kontynuować rozmowy, tylko uciąć rozmowę.

  • Wariant 1: To proszę tak nie żartować.
  • Wariant 2: To nie jest pomoc. Proszę odejść.

A co, gdy ktoś się uprze?

Jedna ze znajomych (powołuję się na tę sytuację za jej zgodą) po takim komunikacie dostała informację, że owa Obca Osoba zwraca się do jej córki, a nie do niej!

W takiej sytuacji warto jasno i drukowanymi literami sformułować nasze stanowisko.

Pani się zapomniała. Proszę zostawić moje dziecko i odejść. Córka nigdzie z panią nie pójdzie.

Zawsze zostają także sformułowania bardziej dosadne…

Komentarz

Stawianie granic rozumiane jako obrona siebie, a także swoich dzieci, swoich potrzeb, swojego terytorium jest jedną z podstawowych umiejętności, co znaczy, że można się tego nauczyć. Nawet, jeśli w tej chwili wydaje Ci się to czarną magią i stresuje Cię sama myśl o tym, że trzeba jakoś zareagować.

W tym tekście podałam przykład na podstawie konkretnej sytuacji. Schemat generalnie jest ten sam w innych trudnych przypadkach, ale do zagadnienia będę wracać. Również w nieco innym aspekcie, a mianowicie kiedy PRZEKRACZAĆ cudze granice i w jaki sposób.

Bo mistrzem riposty człowiek rzadko się rodzi, ale zawsze może się nim stać.

Notka dla osób chętnych do pomocy.

Co robić gdy widzisz na ulicy sytuację, w której dziecko jest w histerii i są wokół niego dorosłe osoby?

  • Najpierw sprawdź, czy dziecko doznaje przemocy fizycznej?
  • Jeśli tak – reaguj.
  • Jeśli nie, a chcesz być przydatny, zapytaj, czy potrzebna jest pomóc i CO możesz zrobić!
  • I dopiero wtedy działaj.

Related Post

Share

3 Replies to “Mistrz riposty. Jak stawiać granice część 1”

  1. O u nas to jest nagmninne! Zresztą jak jakiekolwiek inne pomoce. Moja córka w wieku 2 lat (gdzie miałam już z synem brzuch po ziemie) w Katowicach została dosłownie PORWANA! Jakaś kobieta wzięła ją pod pache i zaczęła biec. Gdyby nie reakcja dwóch mężczyzn do dziś nie wiem jakby się to skończyło.. Była wzywana policja, sprawa w sądzie. Koszmar! Moja już teraz 4letnia córka tego zdarzenia nie pamięta, ale ma ogromny uraz do obcych i nienawidzi, gdy ktoś jej dotyka i tu notabene mamy przechlapane. Muszę być ostro pyskata, bo ona jak i mój 2letni syn są bardzo samodzielni i nie lubiejący macanek publicznych. Ostatnio wychodząc z autobusu starsza kobieta wzięła ich za ręce, bo przecież “sami nie dadzą rady wyjść” z automatu zaczęli płakać i wołać, że wyjdą sami. Kobieta nie opuściła, więc grzecznie proszę o puszczenie moich dzieci, a ta dalej swoje. Więc dalej z oazą cierpliwości mówię, iż cudzych dzieci bez zezwolenia się nie dotyka, więc zostaw je. Usłyszałam, że jestem NIE WDZIĘCZNA! I wtedy już nawet kierowca usłyszał moje “ku*wa albo ich puścisz, albo wzywam policję! ” pomogło, ale takiej wiązanki, która padła w moją stronę jeszcze nigdy nie słyszałam.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.