Mamy prawo do odpoczynku

„(…) Jak biec do końca, potem odpoczniesz, potem odpoczniesz…
Cudne, cudne manowce (…)”
Jak (Cudne manowce), Stare Dobre Małżeństwo

Ostatnio często możemy obserwować różne zmiany jakie dzieją się w naszym prawodawstwie. Prawie wszystko można ustalić prawnie – a to sposób segregacji śmieci, a to nowy podatek dodawany do cen paliwa, a to wiek emerytalny, także sędziów… Niedługo zostanie ustalone nawet to, czy zmieniamy czas na letni i zimowy, czy nie.

Myślę sobie jednak, że przynajmniej jednej rzeczy nie da się w ten sposób ustalić.

Nie można bowiem nijak wpisać w ustawę prawa matek do czasu dla siebie, do odpoczynku czy przerwy. Niezależnie od sformułowania – oficjalne prawodawstwo nie ma tutaj zastosowania. Jest to bowiem coś, o co każda mama musi zadbać sama. Osobiście.

Prawo do odpoczynku jest jednym z praw osobistych, czyli takich, które przynależą każdemu człowiekowi. To od danego człowieka zależy, czy uznaje i przyznaje sobie prawo do popełniania błędu, do marzeń czy do odpoczynku właśnie. Nikt nie może tego za niego zrobić. Zatem, nawet gdybym wywiesiła baner z hasłem “Mamo – masz prawo do odpoczynku”, to jeśli mama, która go przeczyta, sama nie da sobie prawa do tego, by odpocząć, mój baner tylko będzie się kurzył (a ją najwyżej wkurzy).

Dlaczego więc tak często mamy nie dają sobie tego prawa?

  • Bo ma za dużo rzeczy do zrobienia.
  • Bo mąż już teraz twierdzi, że ona nic nie robi w domu a on przecież zarabia.
  • Bo nigdy nie widziała, żeby jej matka odpoczywała, więc nie wie, jak to się robi.
  • Bo nie wie, co właściwie miałaby robić.
  • Bo miałaby poczucie, że marnuje czas a jest tyle rzeczy do zrobienia.
  • Bo lubi najpierw wszystko skończyć, a potem sobie odpocząć, tylko… nigdy nie starcza jej na to czasu.
  • Bo dzieci są za małe.
  • Bo jest sama…
  • … KIEDY?

I nie chodzi tu o to, by stawiać siebie nad innymi. By ich zaniedbywać, by forsować egocentryzm matek, skupianie się na sobie, gdy „tyle jest do zrobienia, że nie wiadomo w co najpierw ręce włożyć”. Tylko o to, by stawiać swoje prawa na równi z prawami innych.

O świadomość, że jesteś tak samo ważna jak pozostali członkowie Twojej rodziny.

I o to, by Twoje potrzeby nie były zawsze na końcu.

Chodzi o zaspokojenie jednej z najbardziej podstawowych potrzeb człowieka. – potrzeby odpoczynku.

Tylko tyle i aż tyle.

Potrzeba odpoczynku

Matka też człowiek. Owszem, na co dzień jest z żelaza i jest herosem w tym co robi. Często odżywia się miłością i marchewkami (bo na nic innego nie ma czasu) i pije zimną kawę i żyje spaniem w odcinkach po 3 godziny jednym ciągiem przez lata (bo kolejne dzieci). I owszem do wszystkiego można się przyzwyczaić.

Tylko… po co?

Jaki sygnał dajesz otoczeniu, kiedy nie dbasz o własny odpoczynek?

  • Że taki jest los matek Polek z pokolenia na pokolenie?
  • Że, tak córko i synu, taki będzie twój los córko, i los twojej żony synu?
  • Że mąż nie szanuje tego co robisz, bo robisz WSZYSTKO i widzi Cię ciągle w dresach, a on nawet nie wie, gdzie odłożyć solniczkę, bo w domu tylko bywa, bo tyle pracuje (szacun że pracuje, ale dom to nie hotel)?
  • Że potrzeby mamy są zawsze na końcu i tak naprawdę… nie są ważne?

Tak. Mogę sobie pisać, że masz prawo do tego, by odpocząć.

Ale to Ty musisz je sobie dać.

A gdy już przyzna się sobie prawo, to wtedy zyskuje się punkt wyjścia do tego, by wprowadzić je w życie. I tu już są do zrobienia konkretne rzeczy.

cdn.

PS. Zarówno niedawanie sobie prawa do odpoczynku, jak i danie tego prawa, ma swoje konsekwencje – zarówno dla nas jak i dla naszych bliskich.

Related Post

Share

4 odpowiedzi do “Mamy prawo do odpoczynku”

  1. Dodałabym jeszcze, że każdy odpoczywa inaczej i niekoniecznie musi to być leżenie na kanapie. Jeśli odpoczywamy coś robiąc to punkt “tyle jest do zrobienia” nie będzie aktualny. Ja np. odpoczwam psychicznie podczas mycia naczyń. Wartość dodana? Umyte gary itp. Lubię połączyć odpoczynek z czymś, bo nie lubię marnować czasu na bezczynność, wtedy nie odpoczywam.

  2. Powiem szczerze, że bardzo mnie dotyczy ten artykuł. Tak ciężko znaleźć tą chwilę, wiedząc, że jest jeszcze tyle rzeczy do zrobienia. Dokładnie tak, jak piszesz 🙂 Czasem sobie myślę….usiądę chwilę, a to się kończy siedzeniem i jednocześnie składaniem rozrzuconych zabawek na kanapie. Jak to zmienić?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.