Kiedy naprawdę zaczniesz pracować nad asertywnością? Ja to wiem.

Oczywiście wiadomo – każdy moment na zmiany jest dobry. W wielu książkach i artykułach znajdziesz informację, że TERAZ jest Twój czas i TERAZ możesz wszystko.
Niby tak, ale… Według mnie jednak nie każdy moment jest jednakowo dobry na to, by zacząć.
Dlaczego tak jest i kiedy jest na to lepszy czas, a kiedy gorszy?

Najpierw podstawa.

Komunikacja asertywna jest związana z szeregiem umiejętności: odmawiania, przyjmowania oraz wyrażania krytyki, opinii, komplementów, proszenia itp. To wszystko są czynności, więc można się tego nauczyć. Od zera do biegłości. I nie ma tutaj limitu wieku.
Istotne jest natomiast pytanie – KIEDY najlepiej ZACZĄĆ uczyć się asertywności?

Nie każdy bowiem czas, w którym zaczynasz się uczyć, przyniesie wyczekiwane efekty. Nie zawsze wiedza, że „powinnaś nauczyć się, jak przestać dawać się wykorzystywać” poskutkuje. Nie każda przeczytana książka zostanie na zawsze. Nie każdy kurs asertywności przyniesie spodziewany efekt. Czasem będzie to papierek do szuflady i poczucie, że coś tam mówili, ale to u mnie nie zadziała. Wtedy zostanie tylko rozczarowanie i zniechęcenie.
Tyle że prawdopodobnie to nie treści przedstawiane na kursie były do niczego, tylko moment, w którym zaczęłaś się uczyć, był zły.

„Bo to zły moment był”. Czemu?

Ze strachu.

Często jest tak, że osoby, które określają się hasłem „jestem nieasertywna”, mają w sobie dużo lęków, obaw, co ludzie powiedzą, strachu, że swoją odmową kogoś zranią, przekonania, że wszyscy się odwrócą, szef wywali z pracy, a własna matka zerwie wszelkie kontakty. Że ktoś nazwie nas zimną suką albo powie: „Zmieniłaś się… Zawiodłam się na tobie”. Że ktoś przestanie nas lubić.
I to prawda. Nigdy nie wiadomo, co się wydarzy, ale dopóki człowiek kieruje się strachem, dopóty nauka przyniesie tylko rozczarowania. Bo nic się nie zmieniło.

Bo to u mnie nie zadziała.

Wiele osób, które „chciałyby, a boją się”, czasem powołuje się na argument, że u nich “to” (dane rozwiązanie, technika czy sama asertywność) nie zadziała, bo “nie wiesz, jak u mnie jest, ja mam wyjątkową sytuację, bo to ładnie wygląda na papierze, a w życiu to nie zadziała”.
Tak, to prawda, nie wiem, jak jest u Ciebie, bo jestem tutaj i to Ty wiesz to najlepiej. Ale warto pamiętać, że asertywność nie jest Twoją nową religią. I gdy się jej uczysz, nie oznacza to, że zawsze i wszędzie musisz każdemu mówić “nie”. To od Ciebie zależy, które sytuacje, które relacje w swoim życiu chcesz zmienić. I wcale nie trzeba się od razu porywać na najcięższą. Testuj i eksperymentuj w tych okolicznościach, w których czujesz się bezpiecznie.

Z braku sił.

Czyli ten moment, kiedy czujesz, że nie jesteś wystarczająco silna, żeby przez to przejść. Albo że nie warto się tym zajmować, bo po co. Bo będziesz tak przytłoczona tym, co się dzieje w Twoim życiu, że Twoja samoocena i poczucie własnej wartości będzie na poziomie gruntu.

Bo tyle czasu to trwa, to zmienianie, ta nauka…

Rzeczywiście, to może zająć wiele tygodni albo miesięcy. Ale pomyśl. Jak długo byłaś nieasertywna? To teraz daj sobie trochę czasu na to, by odwrócić ten proces.

Bo człowiek nie lubi zmian.

Wprowadzanie asertywności w życie związane jest z robieniem zmian. Nie tylko w sposobie komunikacji, ale także w sposobie myślenia i działania. A robienie zmian oznacza postępowanie INACZEJ niż do tej pory.
Bo nie da się zmienić tak, żeby nic się nie zmieniło. To nie czary i magia. I nikt nie zmieni się czarodziejskim sposobem.
To człowiek osobiście dokonuje zmian, świadomie podejmując konkretne działania.
Człowiek, czyli np. Ty.
I nie chodzi tu o motywację albo postanowienie noworoczne. Jeśli nie ma w Tobie determinacji do zmian i otwartości na to, by wyzbyć się starego a zacząć testować nowe, jeśli nie dajesz sobie prawa do błędu, do tego, że za pierwszym razem Ci nie wyjdzie, to nic z tego nie będzie.

Wiem, że brzmi to trochę, jakbym pisała o nawracaniu się, ale coś w tym jest.
Musisz odrzucić stare, żeby przyszło nowe.
Kiedy to się dzieje?

Kiedy nauka asertywności zadziała?

Z moich obserwacji i doświadczeń życiowych wynika, że uczenie się asertywności rzeczywiście przynosi rezultaty w kilku wypadkach:

1. Gdy zdarzy się kryzys

Kiedy w życiu wydarzy się coś niespodziewanego i przykrego, wypadek, poważna choroba, własna albo bliskiej osoby. Wtedy, pod wpływem tej sytuacji i tego, że trzeba się nauczyć radzić sobie z tym, co się dzieje, czasem walczyć o swoje prawa, nagle wszystkie lęki odchodzą i człowiek jest w stanie to zrobić.

2. Kiedy osiągniesz dno

Kiedy jest Ci już tak źle w danej sytuacji życiowej, że wiesz, że musisz, bo inaczej stracisz relację albo resztę szacunku do siebie, albo po prostu padniesz na twarz ze zmęczenia. Wtedy Twoja determinacja jest wielka.

3. Ze względu na dzieci

Kiedy wiesz, że chcesz się zmienić, by Twoje dzieci nie uczyły się złych wzorców. Masz poczucie, że robisz to dla nich – a przy okazji dla siebie.

4. Gdy musisz postawić granice

I to najczęściej wcale nie dla siebie, ale np. dla swojego dziecka. Bo w przedszkolu personel źle je traktuje lub posądza je o coś, czego nie zrobiło, bo ktoś obcy mówi Twojemu dziecku, że je zabierze, bo pielęgniarka przy pobieraniu krwi stresuje dziecko albo boleśnie pobiera krew, bo nauczyciela terroryzuje dziecko w szkole… I to jest moment, w którym czujesz, że doszłaś do ściany i nagle mówisz “nie”, chociaż całe życie bałaś się odezwać w takich momentach.

5. Kiedy… dojrzejesz

Kiedy do tego dojrzejesz. Kiedy pewnego dnia uświadomisz sobie, że jesteś już na tyle duża, że nie boisz się zmian. I dzięki swojemu doświadczeniu życiowemu, wszelkim porażkom i popełnionym błędom wiesz, że szkoda życia na to, by je dalej marnować na relacje bez sensu, na pracę bez wynagrodzenia, za to w nadgodzinach, na brak szacunku ze strony bliskich. I to będzie ten moment, kiedy wszystkie lęki przed tym, co powiedzą ludzie, że może się od Ciebie odwrócą, ten opór przed zmianami… nadal będą. Ale MIMO TO zaczniesz się zmieniać.

I wtedy Ci się uda. Jestem tego pewna.

Żeby było jasne. To nie znaczy, że wtedy będzie jakoś szczególnie łatwiej się uczyć. Bo to nadal będzie Twój osobisty wysiłek i Twoja praca nad sobą, nad nawykami w komunikacji, które miałaś do tej pory. Twój czas i Twoje wyciąganie wniosków z tego, co wcześniej nie wyszło. Twoje analizy i Twoje próby zmian. Pot i łzy. Ale Twoja decyzja, ten najważniejszy pierwszy krok, pozwoli Ci pójść wybraną przez Ciebie drogą.

Zmuszanie się na siłę do nauki asertywności – bo akurat na kurs z pracy wysyłają albo przyjaciółka wykupiła szkolenie weekendowe – nie musi się sprawdzić. I warto wtedy pamiętać o tym, by nie robić sobie z tego powodu wyrzutów sumienia. Nie kopać się “jestem taka beznadziejna, szkolenie wpadło mi w ręce a ja nic z tym nie zrobiłam”. Raczej lepiej przemyśleć czy to jest to czego na pewno TERAZ potrzebujesz. I czy to jest TEN moment, by zacząć.

Nie zawsze jest dobry moment, by zacząć się uczyć asertywności. Ale nigdy nie jest na nią za późno.

PS. Ciekawa jestem, czy zadziałałaby też motywacja „na przekorę”, czyli „jak to, ja nie dam rady?” 😛

Related Post

Share

4 odpowiedzi do “Kiedy naprawdę zaczniesz pracować nad asertywnością? Ja to wiem.”

  1. Magda – świetny wpis. Super. Idealnie i niezwykle trafnie wyjaśniasz, dlaczego odkładamy, albo dlaczego czasem nie możemy czegoś zrobić. I myślę, że to nie tylko dotyczy asertywności, ale również innych umiejętności, które pragniemy zdobyć.
    Zgadzam się z Tobą w zupełności, że gadanie – teraz, bo kiedy – to tylko takie puste słowa, slogany, które pomogą, albo zaszkodzą. Że trzeba mieć swój rozum i osobiście wybrać moment, który będzie dla nas najlepszy. Udostępniam u siebie 🙂

  2. Asertywność jest takim tematem, że zawsze doszkolenie się w nim będzie dla mnie korzystne ale faktycznie nie warto rzucać się na okazję bo to często dowód na brak asertywności. Lepiej podejść do tematu na zimno.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.