Kevin sam w domu w Wigilię! Jak spędzić święta bez Kevina? I bez ekranów?

W tym roku Polsat przeszedł sam siebie i tradycyjny świąteczny film, czyli Kevin sam w domu, będzie miał emisję w samą Wigilię o 20. Dokładnie wtedy gdy Polacy świętują i są między dwunastą tradycyjną potrawą a śpiewaniem kolęd. Lub właśnie do wigilii siadają.

Oczywiście przymusu oglądania nie ma. W wypadku Kevina sprawa jest całkiem prosta – pasjonaci filmu mają szansę obejrzeć powtórkę następnego dnia (wedle moich ustaleń).

Ekrany

Ale sprawa jest poważniejsza. Gdzie człowiek nie spojrzy tam widzi zombie – czyli osobnika ludzkiego wpatrzonego w ekran smartfona i przemieszczającego się bez zwracania uwagi na otoczenie. W środkach komunikacji miejskiej, galeriach handlowych, ba, na placach zabaw – wszędzie widać ludzi w różnym wieku, wgapionych w ekran. Jak zaczarowani.

Podobnie w domach. I dotyczy to zarówno dorosłych jak i dzieci. Mówi się o uzależnieniu od ekranu już coraz młodszych dzieci. I są domy, gdzie dzieciom, nawet naprawdę małym, daje się do ręki tablet lub telefon. Bo dzięki temu w magiczny sposób stają się wreszcie ciche i bezwonne. Natomiast starsze dzieci, np. z podstawówki, bez problemów korzystające z najmodniejszych aplikacji,  gdy nie mają co robić – “siedzą” w telefonie produkując hurtowe ilości zabawnych filmików albo „czatując” z kolegami. I mówimy tu o „zwykłych”, codziennych dniach.

Czy w takiej sytuacji jest w ogóle możliwe spędzenie świąt offline?

Odpowiem jak rasowy psycholog. To zależy.

Zarówno od tego jakie są zwyczaje świąteczne danej rodziny, a także – mówiąc wprost – od stopnia uzależnienia użytkownika. Jeśli wiadomo, że w tym czasie wszyscy się włączają w przygotowania, także maluchy i nastolatki i że to właśnie jest kwintesencją świąt – to owszem, szanse rosną. Jeśli zaś wszystko spoczywa na barkach dorosłych, najczęściej mamy, babci lub cioci, a dzieci przeganiane z kąta w kąt by nie przeszkadzały, nudzą się – szanse maleją.

Czy można coś zmienić tak po prostu, ad hoc?

Próbować można. Na przykład tak:

  • Moi drodzy, są święta i zależy mi, byśmy rzeczywiście spędzili je razem i cieszyli się swoją obecnością. Mam propozycję świąteczną, by w tym czasie nie używać telefonów komórkowych. 

Dodatkowo można wykorzystać różne podręczne triki. Na przykład można:

  • skorzystać ze schowanka na smartfony – pomysł podpatrzony u Mamy na całego. Polega na przygotowaniu specjalnego miejsca na telefony, swoistego serwetnika, w którym się je przechowuje, przez czas posiłku, ale tutaj – przez święta.
  • ustalić zasadę – kto zajrzy do telefonu ten trąba i zmywa, sprząta lub recytuje wierszyki 😉
  • zakładamy się z dziećmi czy dają radę wytrzymać. Albo proponujemy – jakże obecnie modne – wyzwanie.
  • wyłączyć router… brutalne, ale skuteczne.

Jest szansa, że najlepiej zadziała mieszanina asertywnego postawienia granic z którymś ze sposobów. Koniecznie warto zadbać o różne atrakcyjne formy spędzania wspólnie czasu ZAMIAST ekranów.

Gdy zaśpiewamy już wszystkie możliwe kolędy, a także razem pomuzykujemy, najłatwiej dostępne są oczywiście różnego rodzaju gry – uwaga – planszowe 😀 Albo aktywności fizyczne – i tu przydałby się śnieg oczywiście. Ale nawet wycieczka do lasu, obejrzenie okolicznych szopek lub wieczorna wycieczka w po mieście by nacieszyć oczy świątecznymi dekoracjami, też może mieć swoje walory.

Cokolwiek wybierzesz – życzę Ci wesołych świąt. Offline.

PS. Ten tekst niesie w sobie oczywiście pewien paradoks – bo żeby go przeczytać musisz użyć ekranu. Ale – jeśli o mnie chodzi – wystarczy gdy go przeczytasz i zastosujesz 😀 a także podasz dalej 🙂

PS2. Po więcej tekstów o wykorzystaniu asertywności w kontekście świąt zajrzyj do wydarzenia „Święta z nutą asertywności w pytaniach i odpowiedziach.” Zajrzyj jutro, by przeczytać kolejny tekst. A jeśli Ci się podoba – podaj go dalej! I zapisz się do newslettera

PS3. Wątek ekranów, bycia online i offline pojawia się po raz pierwszy, ale nie ostatni. Już wkrótce teksty z cyklu “Asertywność online” o tym jak z sensem funkcjonować w świecie wirtualnym i realnym. Zapraszam.

 

 

 

 

 

10 Replies to “Kevin sam w domu w Wigilię! Jak spędzić święta bez Kevina? I bez ekranów?”

  1. Kevina lubimy oglądać, zawsze nas śmieszy, no ale nie w Wigilię! Święta to czas dla rodziny. Z internetu nie korzystam. Gdy w tv jest jakiś fajny film świąteczny, zdarza nam się obejrzeć jeśli znajdziemy czas. Najczęściej w święta jesteśmy w rozjazdach,wracamy zmęczeni i nawet nie myślimy żeby włączyć tv. W moim domu rodzinnym celebrowało się święta i tego mnie uczono. Staram się więc to robić i zwracać na to uwagę dzieciom 🙂

  2. Na początek ….baaaaardzo dziękuję za polecajkę. Ależ to wspaniała niespodzianka 🙂
    Bardzo trudno jest tak ad hoc zostawić ten ekran – mówię o smartfonie. Myślę, że tak, jak piszesz sposobem na to jest zajęcie dzieci czymś innym. Młodsze dzieci pewnie z radością usiądą z rodzicami do wspólnej gry, starsze – może być gorzej. Ale kiedy w święta jest dużo gości, kuzynów-rówieśników można zachęcić ich do wspólnego grania. Jadę na święta do rodziny i zabieram dwie wersje Tajniaków 🙂

  3. Odnośnie Kevina – kiedy widzę nawet sam zwiastun, zbiera mi się na wymioty. Ileż można wałkować w kółko ten sam repertuar. Wychodzi na to, że już ze 25 lat… – bo jako dziecko też go oglądałam. No po prostu do porzygu – dlatego w święta prawie nie włączam tv (podobnie zresztą, jak na co dzień).

    A odnośnie bycia całkiem offline – ja nie jestem tutaj radykałem. Niektóre osoby poznane w Sieci są dla mnie niemal tak bliskue, jak rodzina – ale ze względu na odległość nie mozemy się spotkać w święta osobiście, więc kontaktujemy się za pośrednictwem maila i Facebooka.

  4. U nas nie ma w ogóle telewizora. Bajki dzieci oglądają na komputerze. Natomiast od komórki jestem niestety uzależniona. Swoją drogą to lekki paradoks, że do odstawienia telefonów i internetu gorąco namawiają osoby, których hobby lub praca w dużej mierze zależy od tego, by ludzie korzystali z internetu i ich czytali 😉

  5. od dłuższego czasu staram się, żeby nasze weekendy były chociaż offline. to mi się udaje.
    przeraża mnei jeszcze jedna rzecz, to popularna wsrod blogerów- relacja życia 24h, czyli trzymanie smartfonu 24h, przy dzieciach, obok dzieci, z dziecmi, podczas jedzenia, spania, czytania… wariactwo.

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.