Jak odmówić samej sobie?

Z dedykacją dla M.

Motto: Odmówić teściowej, przyjaciółce, mężowi, dziecku? To pikuś! Odmówić sobie, oto prawdziwe wyzwanie!

Słodzisz kawę? Przyznaję, że ja tak. I to sporo, bo dwie łyżeczki cukru – niezależnie od tego, czy chodzi o moje ulubione latte, czy espresso. Ale w ostatni piątek postanowiłam, że od od tego dnia będę słodzić mniej. To na początek. Zacznę od zmniejszenia o połowę ilości cukru w kawie.

Skąd to postanowienie?

Złożyło się na nie kilka powodów.

Po pierwsze,

okazuje się, że stare hasło “cukier krzepi” straciło aktualność. W nadmiarze cukier jest niezdrowy i o miano “białej śmierci” walczy z innymi białymi proszkami i to nie tylko z solą.

Po drugie,

Kamila Rowińska (znana trenerka rozwoju osobistego) całkowicie odstawiła cukier i żyje. A ja jestem ciekawa, jak to jest możliwe – żyć bez cukru, deserów, lodów, czekolady! Stwierdziłam więc, że sprawdzę to osobiście 🙂

Po trzecie

mam na stanie Młodego, który jest na etapie kształtowania wzorców smakowych. A skąd ma czerpać wzorce jak nie od rodziców? Od lat kupujemy praktycznie wyłącznie gorzką czekoladę (zamiast innych) i jogurty tylko bez cukru, a cukierków i napojów gazowanych nie ma u nas wcale, ale cukier jest i go używamy. A gdyby go tak używać mniej, rzadziej? Pomyślałam, że warto coś z tym fantem zrobić.

Dodatkowym argumentem

była informacja, że Polacy słodzą trzy razy więcej niż dziesięć lat temu. O chorobie społecznej, jaką jest otyłość, już nie wspomnę.

No więc zaczynam zmiany.

Od siebie, bo na siebie mam największy wpływ. Zaczęłam od ograniczenia o połowę ilości cukru w kawie, bo tyle na razie jestem w stanie udźwignąć.

To już tydzień.

Mój eksperyment trwa już 6 dni. O ile w latte prawie nie czuję różnicy (to po co tyle słodziłam?), o tyle przy espresso różnica jest diametralna – poczułam smak kawy. Było to nowe, niespodziewane odkrycie. Powoli oswajam się z tym smakiem. Piję kawę z większą świadomością, przeżywając nieznane dotąd doznania zmysłowe. Może przyjdzie czas i na to, że zacznę się tym nowym smakiem delektować?

Pomoce techniczne

Metoda Kaizen

Czy odważę się później na kolejny krok – całkowitą rezygnację z cukru? Herbaty przecież nie słodzę odkąd pamiętam. Na razie zasada ograniczenia dawki o połowę działa. Jest to zastosowanie ostrzejszej wersji metody Kaizen.

To filozofia wywodząca się z japońskich korporacji, polegająca m.in. na tym, że zmiany wprowadza się stale, baaaaaaaaaaardzo powoli, krokami tak małymi, że wręcz niezauważalnymi (jest to wyjaśnienie uproszczone na potrzeby tego artykułu).

Gdybym miała zastosować tę metodę dosłownie, to codziennie nabierałabym na łyżeczkę o jeden kryształek cukru mniej. Absurdalne? Oczywiście. Ale działa. To taki paradoks umysłu. Jak mu się powie, że ma coś zrobić (albo czegoś nie zrobić), to się buntuje. A gdy wprowadza się zmiany prawie niezauważalne, mózg ich nie zauważa. Nie widać problemu – nie ma problemu. Sprytne, prawda?

Zasada nie jem pierwszego

Inny skuteczny trik stosuję przy niejedzeniu chipsów. Wiadomo: gdy spróbuje się jednego, wpada się w ciąg i nie można się im oprzeć – aż się skończą. Więc po prostu nie jem pierwszego. To załatwia sprawę.

Zasada zero słodyczy

Zauważyłam też, że przy tej pogodzie – nadal raczej chłodnej niż ciepłej – ciągnie mnie do słodkiego. I tak chodzę sobie po domu i patrzę, co by tu zjeść. Najchętniej jakieś słodkości. Tutaj, by nie ulec pokusie, stosuję najprostszą rzecz pod słońcem – nie mam w domu nic gotowego słodkiego. Nie ma słodkiego – nie ma co podjadać. Proste. Zasada “zero słodyczy w domu” działa bez pudła.

Zasada piętnastu minut

Popularnym trikiem ułatwiającym odmawianie sobie czegoś, jest zasada piętnastu minut. Czyli nie kłócimy się ze sobą, że czegoś nie zjemy (zostańmy przy słodyczach), tylko umawiamy się, że dobrze, zjemy, ale za 15 minut. W międzyczasie zajmujemy się tym, czym mamy się zajmować. Odwleczenie w czasie oraz brak wewnętrznych sporów często wystarczają, by sprawa się rozmyła. Po upływie jakiegoś czasu zwykle po prostu przechodzi nam ochota na zjedzenie czegoś. A to pomaga osiągnąć sukces i nie zjeść słodyczy.

Zasada zastępowania nawyku

Można też, zamiast podjadać słodycze, jeść coś innego. Jest to metoda zastępowania jednego nawyku drugim. Nawyku nie można bowiem ot tak wyrugować. Coś musi zająć jego miejsce. Więc np. zamiast słodkości podjadamy nasiona słonecznika, surową marchewkę, kawałki jabłka, suszone owoce albo chociaż pijemy wodę. Da to organizmowi do zrozumienia, że jest już pełny i więcej nie potrzebuje. A przy okazji dostarczymy mu trochę zdrowszych składników lub chociaż go nawodnimy.

Wszystkie te sposoby ułatwiają odmawianie sobie tego, czego chcemy sobie odmówić. Czasem bowiem nasze nawyki jedzenia czegoś, scrollowania insta lub fejsa, niećwiczenia, niepisania magisterki itd, są tak utrwalone, że zwykłe powiedzenie sobie, że od teraz przestajemy coś robić, nie wystarczy. Trzeba posiłkować się drobnymi rozwiązaniami, które pozwolą nam pokonać najbardziej inteligentnego przeciwnika – nas samych.

PS. Ten temat nie ma nic wspólnego z asertywnością, dawaniem sobie prawda do czegoś. Tutaj wszystko rozgrywa się w umyśle, a umysł zawsze znajdzie jakąś wymówkę. Za to, gdy podwinie nam się noga i jednak ulegniemy pokusie, dajmy sobie prawo do popełniania błędów czy pomyłek. Warto być trochę ludzkim dla samych siebie. To zawsze dobra inicjatywa.

Related Post

Share

9 Replies to “Jak odmówić samej sobie?”

  1. Oj tak jak zje się jednego chipsa to nie można przestać :)) Ja staram się ograniczać cukier, nie wykluczyłam go całkowicie – uwielbiam słodkości, ale wiem, że to nie jest zdrowe dla mnie, więc ograniczam 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.