Odmawianie jest… przereklamowane. Jak odmówić dziecku?

Jak odmówić dziecku:

  • zabawy ostrymi nożami;
  • wsadzania czegokolwiek do kontaktu;
  • jedzenia farb nieprzeznaczonych do jedzenia;
  • rysowania długopisem po skórzanej kanapie;
  • rzucania buraczkami i/lub kukurydzą po całym mieszkaniu;
  • telefonu/tabletu/laptopa do oglądania filmików;
  • kolejnych chipsów;
  • lodów przed obiadem;
  • jajka niespodzianki w kolejce do kasy;
  • kolejnej godziny przy komputerze lub przed telewizorem?

Jak to zrobić?

Chciałoby się rzec – normalnie. Trzeba bowiem:

  1. Otworzyć usta.
  2. Powiedzieć “nie”.

Można też wyjaśnić, czemu tego czegoś nie zrobimy lub dlaczego się tego nie robi.

I już. Standardowa procedura.

Proste, prawda?

Powiedziałam i co dalej?

Wiem, wiem, żartuję sobie. Tak naprawdę problem zaczyna się wtedy, gdy dziecko usłyszy owo “nie”. Bo, w zależności od wieku, można się spodziewać różnych reakcji:

  • ryk na pół kamienicy/ na cały sklep (w zależności od tego, gdzie się znajdujecie);
  • tarzanie się po podłożu (niezależnie od tego, gdzie się owo podłoże znajduje i co sobą reprezentuje);
  • tupanie nogami, wymyślanie od głupich matek i wykrzykiwanie, że się nas nienawidzi;
  • strzelenie focha i demonstracyjne nieodzywanie się oraz zamknięcie się w swoim pokoju;
  • tekst typu: „O matko! Nie, to nie! Zostawcie mnie w spokoju!” plus trzaśnięcie drzwiami

oraz

  • brak reakcji i robienie dalej tego, co się robi.

Reakcja – to jest zwykle to, czego rodzice boją się najbardziej.

Nie dziwię się. Wcale. Żadna z tych reakcji nie jest miła. (Zwłaszcza gdy zdarzy się w miejscu publicznym i wszyscy patrzą.)

Ale czy z obawy przed reakcją należy tego nie robić?

Jak odmówić i przeżyć

Oczywiście, że nie. Czasem trzeba. Ale warto to sobie ułatwić.

Oto kilka trików.

Odmawianie jest przereklamowane

A konkretnie nadużywane. Są rodzice, którzy na większość aktywności dzieci reagują: “nie, nie ruszaj, nie wolno, nie dotykaj, nie rozrzucaj, nie hałasuj, nie skacz po kanapie. Nie, nie, nie…”

Dodajmy, że te “zakazane” aktywności są naturalne i normalne dla dziecka. Eksplorowanie świata, badanie, doświadczanie, a potem sprawdzanie i testowanie granic to normalne etapy rozwojowe dziecka. (I nie, nie znaczy to, że gdy dziecko jest na etapie testowania granic, to należy mu pozwalać na wszystko.)

Zwykle przy takiej powtarzalności słowa “nie” dziecko po prostu traci na nie wrażliwość i w rezultacie przestaje reagować.

Dodatkowo niektórzy twierdzą, że mózg słabo słyszy słowo “nie”. Zamiast “nie coś tam” słyszy tylko “coś tam“. Więc gdy się mówi: “nie rozlewaj”, do mózgu dociera: „rozlewaj”. A zatem

Zamiast “nie” mów, co dziecko ma zrobić

  • Puść nóż.
  • Uderzaj w klocek (a nie w siostrę).
  • Stój!
  • Zejdź z kanapy.

W ten sposób od razu daje się dziecku informację, co ma robić zamiast tego, co robi w danej chwili, a na co nie ma naszej zgody. I naprawdę działa to cuda.

Obserwuj, użyj i przekieruj

Czasem warto wziąć pod uwagę to, co dziecko pokazuje i skorzystać z tego. Na przykład: kilkulatek rwie się do noży. Owszem – ostre warto usunąć z jego zasięgu*. Ale można także dać zwykły nóż do masła, banana i deseczkę i niech dziecko kroi. Nic sobie nie zrobi, a radocha i późniejsze sprzątanie 🙂 gwarantowane. A przy okazji ćwiczy motorykę małą. Same zalety.

Maluch rzuca jedzeniem? A gdyby tak (po zabezpieczeniu kukurydzy z talerza) dać mu woreczki, piłeczki czy coś w tym stylu oraz miejsce do rzucania, np. koszyk? W ten sposób nie walczymy z naturą, tylko przekierowujemy aktywność w bezpieczne otoczenie.

Przy okazji mamy tu odhaczony punkt

Zamiast zabraniać – ucz

Pamiętam opowieść o dwu-, trzylatku, którego ciągnęło do nożyczek. Dorośli chowali je przed nim – wiadomo, to niebezpieczny przedmiot w małych rączkach. Ale dziecko było uparte, tzn. konsekwentne. W rezultacie rodzice zaczęli pokazywać, jak używać nożyczek i kupili takie specjalne, dziecięce. Wkrótce dziecko nabrało niebywałej jak na swój wiek wprawy, a oni przestali się stresować.

*Rodzicu, pamiętaj! To Ty jesteś dorosły! Przewiduj! Jeśli dziecko jest na etapie eksplorowania szafek, schowaj rzeczy, których nie chcesz mu udostępniać albo zabezpiecz szuflady i drzwiczki. Naprawdę nie jest winą dziecka, że jest ciekawe. To rodzic powinien zareagować przed faktem.

Odwróć uwagę

Jest to metoda warta stosowania przy naprawdę małych dzieciach. Ale – jeśli to tylko możliwe – zachęcam do zainteresowania pociechy podobną czynnością/ podobnym przedmiotem, a nie do całkowitego odwracania uwagi.

Przypadek specjalny – jajka niespodzianki (i tym podobne słodkości dostępne przy kasach)

Mają to do siebie, że są w zasięgu małych łapek, po zakupach, kiedy wszyscy – dziecko i rodzice – mają dość. A tutaj kolejka do kasy, stoi się i stoi, i nagle dziecko widzi jajko niespodziankę. “Mogę?” “Nie – bo zaraz obiad, bo cukier, bo nie”.

Jak tego uniknąć?

Najprościej – nie rób zakupów z dzieckiem. Tak jest najłatwiej i nie ma na to rady.

Ale w życiu nie zawsze jest najłatwiej.

Daj komórkę w kolejce. Efekt gwarantowany – na pewno nie zauważy żadnego jajka. A leczeniem uzależnienia od smartfonów zajmiemy się w innym tekście 🙂

Ale można też dać dziecku coś innego, co mamy w torebce, specjalnie na tę okazję.

Lub książeczkę, którą akurat kupujemy.

Albo pozwól dziecku zabrać na zakupy własną zabawkę. Naprawdę to niesamowite, jak bardzo chwytne są małe ssaki. Autko/lalka w rączce i dziecko zajmuje się tym, co trzyma, a nie nudzi się i  rozgląda po bokach.

Możesz też mieć w zanadrzu wodę w bidonie lub pokrojone jabłko w pudełku,i wręczyć je, stając w kolejce do kasy. Chodzi o to, że pod koniec zakupów, gdy dziecko jest zmęczone, spada mu poziom cukru we krwi. I wtedy zjedzenie czegoś ten poziom podniesie i doładuje bateryjki dziecka. A niekoniecznie musi to przecież być przesłodzone jajko z niespodzianką.

Tłumacz

Rozmawiaj, wyjaśniaj. Czasem rzeczy, które dla Ciebie są jasne, wcale nie są oczywiste dla dziecka. Samo powiedzenie: “Nie bij psa!” to zbyt mało. Oddzielamy dziecko od psa i spokojnie rozmawiamy o tym, że to żywe stworzenie i czuje, itd.

Ustal zasady

Im starsze dziecko, tym łatwiejszy jest ten punkt. I tym bardziej konieczny. Jeśli macie rodzinnie omówione i ustalone zasady, na które wszyscy się zgadzacie i które bierzecie pod uwagę, to gdy Wasz świeżo upieczony nastolatek koniecznie chce wyjść do kolegów bez odrobienia lekcji – co jest wbrew rodzinnym zasadom – macie się do czego odwołać. Krótka piłka – zasady są jasne.

Aha, to przykładowa zasada. Proszę się jej nie czepiać – każdy ustala zasady w swojej rodzinie według własnego pomysłu.

Nie mówię, że podane sposoby zadziałają na każde dziecko. Taka mądra jeszcze nie jestem 😉 Ale zostawiam je ku inspiracji. To Ty znasz swoje dziecko. Jeśli mu się przyjrzysz i się zastanowisz, to wymyślisz, co zadziała, a co nie.

Używaj słowa “nie” tylko wtedy, gdy jest ono absolutnie niezbędne

Reasumując, łatwiej Ci będzie odmówić dziecku, gdy będziesz robić to rzadko. Wtedy, gdy to jest naprawdę niezbędne. Na przykład:

  • Mogę chipsy?
    Nie.

albo:

  • Mogę iść do Kuby?
    Odrobiłaś lekcje?
    Nie.
    Nie możesz iść teraz, dopiero po odrobieniu lekcji.

Słowo “nie”, stosowane w konkretnych, wybranych sytuacjach, a nie za każdym razem, nabierze tym samym mocy sprawczej i będzie działało. Wtedy dziecko także będzie inaczej reagowało. I w ogóle zacznie reagować. Tak, wymaga to większego wysiłku, ponieważ postawienie zakazu jest łatwiejsze niż wymyślanie trików. Ale zadaj sobie pytanie, na czym Ci zależy. Na tym, by padło słowo “nie”, czy na tym, by dziecko przestało coś robić?

A gdy się nie uda…

I dziecko wpadnie w histerię, zwłaszcza publicznie, zacznie się tarzać lub zaprezentuje inne wybuchowe reakcje? Nie pozostaje nic innego jak… zadbać o nie. Czy tego chcesz, czy nie, dziecko też człowiek i ma prawo reagować emocjonalnie w momencie, gdy mu się czegoś zabrania. Jest normalne i reaguje w naturalny sposób na przykrą dla niego sytuację. Za to do Ciebie, mamo (tato) należy danie mu przestrzeni na ekspresję uczuć w określonych granicach. W końcu rodzicem jesteś Ty.

I jeszcze jedno

Mama też człowiek. Zadbaj o siebie.

Nie da się non stop dbać o komfort dziecka bez poświęcenia uwagi swoim potrzebom. Więc potraktuj z troską także samą siebie. Np. jak alkoholika

PS. A w wolnej chwili poczytaj książkę „Rodzicielstwo przez zabawę” (napisał ją Lawrence L. Cohen).

4 Replies to “Odmawianie jest… przereklamowane. Jak odmówić dziecku?”

  1. Przeczytałam od deski do deski. Mam bunt 3 latka na tapecie, i już mi pomysłów brakuje. A najbardziej spodobało mi się to : Zamiast “nie” mów, co dziecko ma zrobić

    Puść nóż.
    Uderzaj w klocek (a nie w siostrę).
    Stój!
    Zejdź z kanapy.
    Świetny pomysł.

  2. matko, żeby to wszystko było takie proste! 😀 najczęściej ma się ochotę krzyknąć “nie” i ucieć na 10 minut 😀 hah

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.