Jak odmawiać bez poczucia winy?

To problem z gatunku “jak zjeść ciastko i mieć ciastko”. Czyli jak odmówić asertywnie, żeby nie czuć poczucia winy i żeby było miło, i żeby inni nadal nas lubili, i żeby nie sprawić nikomu przykrości, i nie zawieść, i spełnić oczekiwania.

Odmawianie – początki

Nikomu nie będę wmawiać, że gdy człowiek zaczyna odmawiać asertywnie, robi to od razu na luzie i z niewymuszonym wdziękiem. Wręcz przeciwnie. Bywa, że się jąka, zacina, czerwieni, gryzie paznokcie, denerwuje się, mówi cichutko i niepewnie. A jeszcze czasem zdarza się, że trapi go przy tym bardzo nieprzyjemne uczucie, czyli czuje się winny.

To zupełnie normalne i naturalne.

Albowiem człowiek – szczególnie taki, który do tej pory nigdy nikomu nie odmawiał – zbiera się na odwagę, odmawia i… Widzi na twarzy rozmówcy rozczarowanie, smutek, zawód. I wtedy natychmiast dopada go poczucie winy. Czasem nawet zdarza się, że ten hipotetyczny człowiek, niepomny swojej wcześniejszej odmowy, mówi po chwili: „Albo wiesz… No dobra, zgadzam się”. Wtedy błyskawiczną nagrodą jest uśmiech na twarzy rozmówcy i słowa: “Dzięki! Wiedziałam, że mogę na ciebie liczyć”. Tak się zdarza – ludzka rzecz.

Bo człowiek chciałby być miły i nie sprawiać innym przykrości. Tak przecież został wychowany. Wie, że pomaga się ludziom, gdy o coś proszą, i że nie wypada odmówić. A to, że rujnuje się swój własny grafik, nie dotrzymuje obietnicy złożonej dzieciom i/lub mężowi, zaniedbuje własną robotę albo własny czas na odpoczynek, to nic takiego. (Czy aby na pewno?)

Czy da się odmówić bez poczucia winy?

Po pierwsze – logika

„To chyba największy problem z asertywnym odmawianiem – strach przed tym, że kogoś się zrani. A przecież przekonanie, że da się komuś odmówić, a ta druga osoba nic z tego powodu nie poczuje (no, może poza osobami zawodowo do tego przygotowanymi jak np. akwizytorzy czy przedstawiciele handlowi), jest iluzją.

To nielogiczne, żeby oczekiwać – właściwie czego? Że ktoś, komu się odmówi, będzie skakał z radości? (Aczkolwiek jestem w stanie sobie wyobrazić pojedyncze sytuacje, gdy ktoś naprawdę będzie zadowolony z naszej odmowy albo poczuje ulgę, ale to może się zdarzyć wyjątkowo.) Jesteśmy ludźmi i odczuwamy emocje. Czasem po prostu trzeba odmówić z ważnego dla nas powodu. Ale istotne jest wówczas to, że nie mamy intencji zranienia drugiej osoby. Czyli nie chodzi nam o to, by specjalnie sprawić jej przykrość.”*

Po drugie – uczciwość

Czy w sytuacji, gdy zgadzasz się na coś wiedziona chęcią ochrony drugiej osoby przed zranieniem i uniknięcia własnego poczucia winy, nie czujesz się w zamian winna, że.. oszukujesz drugą osobę?

Tak, oszukujesz! Przecież udajesz przed nią to, że masz czas, że możesz coś zrobić, że chcesz, a czasem nawet, że z chęcią coś zrobisz.

Podobno ta osoba jest dla Ciebie tak bliska lub ważna, że nie chcesz jej ranić, ale okłamywanie jej jest już OK? Bo jak inaczej nazwać fakt, że ukrywasz przed nią to, że masz inne plany? Nie jesteś wobec niej uczciwa. I co – to jest w porządku?

Asertywność w pigułce

W moim rozumieniu asertywność wiąże się z uczciwością – zarówno wobec innych osób, jak i wobec siebie. A może nawet przede wszystkim wobec siebie.

I nie, nie chodzi tu o epatowanie zaimkiem “ja”. Nie. Po raz kolejny chodzi o świadome życie i podejmowanie decyzji, o życie zgodnie ze swoimi wartościami i zasadami, które się stanowi.

Rezygnacja z odmowy, żeby kogoś nie zranić, a w efekcie uniknąć poczucia winy, z równoczesną świadomością, że jest się wobec niego nieuczciwym, jest według mnie właśnie zaprzeczeniem asertywności.

W dodatku decydujemy za drugą, dorosłą osobę! Przejmujemy za nią odpowiedzialność! Nie informując jej o naszych prawdziwych uczuciach, nie pozwalamy jej samodzielnie skonfrontować się z sytuacją, tylko rozwiązujemy sprawę za nią.

Chciałabyś, żeby ktoś tak potraktował Ciebie, dorosłą osobę?

I owszem, najczęściej ktoś czegoś od nas chce. Ale może ten ktoś ma jeszcze inne rozwiązanie? Może nawet lepsze? Tylko pyta nas o to, by… nie podejmować za nas decyzji i dać nam szansę odmówić osobiście? (To też jest możliwe!)

To jak odmówić i przeżyć?

Uświadomić sobie jakimi intencjami kierujemy się odmawiając. Czy chcemy specjalnie kogoś zranić, sprawić przykrość lub zawód? Jeśli nie – dajmy sobie prawo do odmowy.

Po drugie pozwólmy drugiej osobie przeżyć swoje emocje związane z odmową: żal, rozczarowanie, smutek, złość. Pozwólmy zmierzyć się z faktem naszej odmowy.

Nic podniecającego, prawda? Żadnych magicznych sposobów. Musimy tylko zmienić nasze podejście. A tego nie lubimy, bo wtedy trzeba się uczyć czegoś nowego.

 

*fragment wywiadu, który przeprowadziła ze mną Klaudia Ja Zwykła Matkaa na temat asertywności. Całość do przeczytania tutaj.

Share

8 Replies to “Jak odmawiać bez poczucia winy?”

  1. Nauczyłam się odmawiać, bo osoba, której za dużo się ustępuje, zaczyna chcieć więcej i więcej, aż w końcu musi trafić na opór. I wtedy dopiero jest awantura: “A wcześniej udawałaś, że jest OK!”… Dla własnego dobra lepiej jest stawiać wyraźne granice.

  2. Dawniej miałam z tym większy problem, obecnie potrafię odmówić nawet dość obcesowo , kiedy ktoś ewidentnie usiłuje mnie wykorzystywać. Warto się tego nauczyć – bo niektórzy ludzie wręcz żerują na czyjejś życzliwości.

  3. Ja raczej mam trudny charakter i jeśli mi coś nie odpowiada to zwyczajnie odmawiam. Nie czuje się potrzeby tłumaczenia dlaczego tak robię, ani nie wymagam tego od innych kiedy mi ktoś odmawia.

  4. jeśli chodzi o odmawianie, to ja naprawdę ejstem bardzo asertywna i nie mam z tym problemu, ale zdecydowanie dziecku będzie u mnie trudno odmówić. Psu nie umiem odmówić wejścia na łóżko haha.. ale będę musiała się nauczyć, Są rzeczy na które pozwolić dziecku nie można

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.