Jak nie przytyć w święta?

Nie, nie zmieniłam profilu bloga 🙂 Rzecz będzie jednak zarówno o jedzeniu, jak i o komunikacji asertywnej.

Święta za pasem. Polacy obchodzą święta Bożego Narodzenia zgodnie z tradycją czyli biesiadnie. Realną groźbą jest wówczas przybranie na wadze nawet kilku kilogramów, a taki świąteczny “prezent” kilka dni przed sylwestrowymi szaleństwami jest wielce niepożądany.

Jak się przed tym niechcianym podarunkiem uchronić?

Pierwszy sposób

Gdy przyczyną jest łakomstwo – na to wiele nie pomogę 😉

Co najwyżej można zastosować następującą metodę. Mianowicie należy… wcześniej wstawać.

Spytasz zapewne – ale jak to?! W święta wcześniej wstawać?

Tak… Od stołu 😉

To jest jedyny znany mi sposób, który może tu pomóc. A w połączeniu z najwygodniejszą dietą świata czyli MŻ (od mniej żreć) zdziałać może prawdziwe cuda… wigilijne 😀

Drugi sposób

Ale w święta czasem trudno jest wstać od stołu wcześniej, bo wszyscy jeszcze jedzą. Pojawia się wtedy jeszcze drugi problem – nie umiemy odmówić, gdy nas częstują. I wtedy na pytaniu gospodyni:

— Widzę, że ci smakowało, może jeszcze dokładkę?

wykładamy się raz za razem i przyjmujemy kolejną porcję smakołyków. A wystarczyłoby odpowiedzieć:

— Nie, dziękuję.

Serio serio.

Naprawdę więcej nie trzeba. Wystarczy odmowa i, ewentualnie, zdarta płyta. Pociągnijmy ten dialog kawałek dalej.

— Ale może jednak, nałożę ci tylko jeden kawałek.
— Bardzo dziękuję, ciociu, ale nie.

Zwyczajowo dwie odmowy powinny załatwić sprawę.

“Zjedz bo się zmarnuje”

Robi się trudniej, gdy święta osiągają magiczny moment gdy “nie ruszaj, to na święta” zmienia się w „zjedz, bo się zmarnuje”. I w efekcie przy stole słyszymy wyłącznie zachęty do dalszej konsumpcji. Co wtedy?

— Ale może jednak?
— Ciociu pęknę, nie dam rady.
— Ale inaczej się zmarnuje.

Uwaga! W tym momencie nie wchodzimy w argumenty: “Ależ na pewno nie, do jutra się przechowa”, nie podsuwamy pomysłów, że weźmiemy na wynos. Zamiast tego odpowiadamy:

—Naprawdę bardzo dziękuję. (zdarta płyta w czystej postaci)

I tu prawie na pewno nastąpi kapitulacja gospodyni.

Foch

Jest tylko jedna rzecz, która może nam grozić, przez co ryzyko złamania się i skuszenia kolejną dokładką gwałtownie wzrasta. Mianowicie foch cioci albo innego rodzaju zagranie na emocjach.

— Tyle się naprzygotowywałam, napracowałam, napiekłam, a teraz wszystko trzeba będzie wyrzucić! Nikt już nie szanuje cudzej pracy.

Tutaj możemy mamy do wyboru dwa rozwiązania. Po pierwsze możemy po prostu puścić tę uwagę mimo uszu. Nie jest to oczywiście uprzejme w żaden sposób.

Ale możemy też odpowiedzieć:

— Ciociu, zrobiła ciocia pyszne przyjęcie i jestem pod wrażeniem, jak w ogóle udało się cioci ze wszystkim zdążyć. Ale jeśli zjem jeszcze kawałek, to będę wspominać ból brzucha, niestrawność i zgagę, a nie te wszystkie wspaniałości. Dlatego podziękuję za kolejną porcję.

Jeśli uwaga jest szczera – rzadko, która ciocia pozostanie z kwaśną miną.

A zatem – powodzenia i wszystkiego smacznego na święta 😀

Post Scriptum czyli trzeci sposób

PS. Osobiście stosuję jeszcze jedną strategię, która pozwala na uniknięcie dodatkowych kilogramów. Mianowicie konsekwentnie nakładam sobie na talerz mniej niż zwykle. A w Wigilię w ogóle tylko wszystkiego po jednym – jeden śledzik, jeden pieróg, no barszcz normalnie, bo to płyn, jedna łyżka kutii itd. Nie ma to nic wspólnego z asertywnością, ale działa!

PS2. Po więcej tekstów o wykorzystaniu asertywności w kontekście świąt zajrzyj do wydarzenia „Święta z nutą asertywności w pytaniach i odpowiedziach.” Zajrzyj jutro, by przeczytać kolejny tekst. A jeśli Ci się podoba – podaj go dalej! I koniecznie zapisz się do newslettera 🙂

 

 

 

Related Post

Share

13 Replies to “Jak nie przytyć w święta?”

  1. Ja po prostu zawsze dziękuję, mówiąc, że już na razie nic nie zmieszczę. Nie ma nic gorszego niż uczucie ‘przeżarcia’ i ciężkości do dnia następnego. Nie cierpię tego i od kilku lat skutecznie unikam.

  2. Kiedy czytam tekst o dokładce i cioci to po prostu gęba mi się śmieje- zdecydowanie moja chrzestna do takich osób należy. Sama zawsze uważa na wagę ale za to innym rozdaje z nawiązką. Ja zawsze nabieralam ją swoim sprawdzonym sposobem. Na talerzu zawsze nakladalam malutkie porcje z każdego i tym to sposobem mój talerz był pełny a ja dziobalam wszystko cały wieczór czy dzień. Bez dokładki bo przecież mój talerz jest pełny

  3. oj znam to – zjedz bo się zmarnuje 😉 Ulubione powiedzenie mojej kochanej teściowej i to nie tylko w święta! Ja zawsze od stycznia biorę się za siebie wiec w święta daję sobie “wolną rekę” oczywiście z umiarem i z głową 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.