Jak nie jeździć na dwie wigilie w Wigilię?

24 grudnia, Wigilia. Dzień cieszący się szczególnym poważaniem wśród Polaków. Dzień, w którym wszyscy chcą być razem (brzmi jak z reklamy, ale coś w tym przecież jest). Wspaniała atmosfera, świąteczny nastrój, kolędy, opłatek, wspólna kolacja i… No właśnie. Problem powstaje, gdy okazuje się, że wszyscy – czytaj: obie rodziny – oczekują, że spędzi się Wigilię właśnie z nimi. A to oznacza jeżdżenie od jednych krewnych do drugich. Z zegarkiem w ręku, bo wiadomo, że wszyscy czekają…

Sporo ludzi uprawia taki wigilijny maraton.  Jednak – nazwijmy rzecz po imieniu – to niewygodne. Nie można spokojnie poświętować, za to można się przejeść (“No jak to, przecież u nas jeszcze karpia nie jadłaś!”). Plus zmęczenie, stres, pośpiech i zerkanie na zegarek. A gdzie miejsce na to, co w Wigilię najważniejsze?

No właśnie.

Jak to zmienić?

Mnie osobiście przychodzą do głowy trzy rozwiązania.

  1. Świętowanie naprzemienne. Czyli w danym roku spędzacie Wigilię u jednej rodziny, a u drugiej – za rok. Z drugą rodziną możecie spotkać się nadal – w pierwszy lub drugi dzień świąt. Zalety – nie spieszycie się i spokojnie delektujecie tym wyjątkowym wieczorem. Wady – nie z wszystkimi najbliższymi widzicie się w Wigilię.
  2. Wigilii nie spędzacie u żadnej z rodzin. Serio. Po prostu obchodzicie ją u siebie, a do rodziny jeździcie w pierwszy i drugi dzień świąt. Wady i zalety – jak wyżej.
  3. Widzicie obie rodziny w tym samym czasie… Nie, nie odkryłam sposobu na bilokację (chociaż cały czas nad tym pracuję). Po prostu robicie Wigilię u siebie. Zalety – Wy nie jeździcie. Wady (chociaż nie musi to być wada) – organizacja przed i zmywanie po spoczywa na Waszych barkach, nawet gdy Wigilia jest składkowa.

Co kto lubi. To są moje propozycje (Masz inną opcję? Napisz w komentarzu).

Teraz sprawa kolejna, czyli

jak wprowadzić w życie wybrane rozwiązanie.

Najlepiej po prostu porozmawiać. Można na przykład powiedzieć tak:

Rodzino. Ostatnie lata spędziliśmy na jeżdżeniu w Wigilię do Was i do teściów. Owszem, widzieliśmy się dzięki temu ze wszystkimi, ale cierpiały na tym nasze święta, bo zawsze byliśmy w biegu, w nerwach. Chcemy to zmienić i dlatego proponujemy wprowadzić rozwiązanie X (tu podaj jedno z trzech powyższych rozwiązań, które najbardziej przypadło Wam do gustu albo swoje własne). W ten sposób Wigilię będziemy mogli spędzić tak, jak na to zasługuje. Wiemy, że to nowość, zaskoczenie i zmiana. Proponujemy sprawdzić w tym i w kolejnym roku, jak to rozwiązanie się sprawdzi.

Spodziewane reakcje

Zgoda – czego Wam oczywiście życzę najbardziej. Czyli wszyscy przyklasną wybranemu rozwiązaniu, a nawet może się zdarzy, że ktoś sam chciał to zaproponować, ale nie miał odwagi. Zdarza się 😉

Foch, obraza majestatu, rozżalenie i gra na emocjach: Ale jak to, nie będziecie w tym roku na Wigilii? To my się tak staramy, a Wam się nie chce przyjechać? Przychodzicie na gotowe i jeszcze Wam źle? To w tym roku w ogóle świąt nie będzie!

To nie są miłe słowa, zwłaszcza usłyszane od najbliższej rodziny. I nic dziwnego, jeśli na takie dictum odezwie się w Was poczucie winy albo zacznie Was kusić, by się wycofać. Ale wszystkie te reakcje mogą mieć miejsce. Ludzie po prostu różnie reagują. I nie lubią zmian, a już tym bardziej w odwiecznej rodzinnej tradycji. To ich prawo.

Wy też macie prawo – proponować zmiany, negocjować, być konsekwentnymi i stawiać granice, gdy emocje innych członków rodziny zaczną po Was jeździć.

Kochana rodzino, słyszymy, że czujecie się rozżaleni i rozczarowani. Naszym celem nie jest lekceważenie świąt ani Waszej pracy, ale właśnie to, by święta, a zwłaszcza Wigilię przeżyć z należytym poszanowaniem. W Wigilię się nie spotkamy, ale cały pierwszy dzień świąt spędzimy z Wami. I tradycyjnie włączymy się w przygotowania. Spróbujmy w tym roku, po świętach pogadamy, jak to wyszło. Dobrze?

Więcej o reakcjach na focha przeczytasz tutaj.

To, co wybierzesz, zależy od Ciebie i Twojej rodziny. Od tego, jakie wartości są dla Was ważne. Czy święty spokój i zadowolenie najbliższych (a przy okazji wasz stres), czy jakość spędzanego przez Was święta.

Na co się zdecydujesz?

Cokolwiek wybierzesz – wesołych świąt Ci życzę 🙂

PS1. Tekst przygotowałam w ramach wydarzenia „Święta z nutą asertywności w pytaniach i odpowiedziach.” Zajrzyj jutro, by przeczytać kolejny tekst. A jeśli Ci się podoba – podaj go dalej! I zapisz się do newslettera.

4 Replies to “Jak nie jeździć na dwie wigilie w Wigilię?”

  1. U nas jest włąśnie od początku świętowanie naprzemienne, raz jesteśmy w domu (mieszkamy z teściami), a na drugi rok jedziemy do mojej mamy 🙂 Gdybyśmy mieszkali sami to co trzecia wigilia byłaby chyba po prostu u nas !

  2. Z racji tego, że obie moje rodziny mieszkają na tyle daleko od siebie, problem uczestniczenia w dwóch wigiliach mnie nie dotyczy. Raz jesteśmy tu a raz tam. Robimy tak już do 17 lat, na razie tylko z małymi wyjątkami (np. zbliżające się narodziny dziecka, choć to akurat dotyczyło Wielkanocy). I jakoś się kula. Lubię ten system, bo nie muszę sprzątać 🙂 Ale też nie lubię, bo męczy mnie to pakowanie. I np. jedna walizka to …. prezenty 🙂
    Mam natomiast inny problem. Te wigilie, na których jestem to zazwyczaj drugie wigilie. Drugie….mniej święte. Mniej, ponieważ Ci, co przychodzą, już swoje “odbębnili”, już się najedli. Ich dzieci mówią wprost – po co mam tu siedzieć, przecież już byłem na Wigilii? No jest to smutne, bo cała atmosfera znika. I jeszcze to, że trzeba tak długo czekać na tą wigilię. Moje dzieci głodne, a tamci rodzice nie rozumieją tego, gdyż ich dzieci, które zasiadły do wigilii znacznie wcześniej tego głodu nie czują.
    Proszę – napisz mi taki przykładowy tekst – drogi bracie, chcę, żeby wigilia w tym roku u nas była wcześniej…..bo???? (to jest przykład)….. 🙂

  3. Bardzo ciekawy artykuł. Na codzień mieszkamy za granicą więc Wigilię spędzamy zawsze u siebie, w tym samym gronie. Rok temu natomiast bylismy na Świętach w Polsce i tak, jak to opisałaś mieliśmy maraton, od jednej do drugiej rodziny. Nie wspominam to zbyt dobrze, tym bardziej, że nasz synek miał wtedy zaledwie 3 miesiące a dzieliła nas dość duża odległość. Myślę, że już więcej nie skuszę się na podwójną Wigilię. Najlepszym rozwiązaniem jest po prostu zrobienie Wigilli u siebie 🙂

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.