Buziak? Nie!

Po lekturze “Nie lubię łaskotek” i “Moje ciało należy do mnie” – miałam wielką chrapkę na książkę “Buziak? Nie!”. Ta pierwsze, dotyczące stawiania przez dziecko granic dorosłemu, są świetne, ale niedostępne. Ta trzecia – nowo wydana i można ją kupić wszędzie.

Więc kupiłam, no i czytam.

I co widzę?

Uwaga, spoiler!

Że bohater – chłopiec o imieniu Leon – od pierwszych stron asertywnie mówi: “nie”.

„Nie. Nie chcę”.

Nawet popiera to odpowiednim gestem.

Buziak? Nie!

Więc w czym problem? Przecież dziecko jasno stawia granice!

Problem tkwi w dorosłych, którzy to ignorują i robią swoje.

Buziak? Nie!

Żeby uniknąć niechcianych buziaków, chłopiec ucieka się więc do wymyślnego (zupełnie nieasertywnego) sposobu, biorąc przykład ze starszego rodzeństwa, które już wcześniej to przerabiało.

No i to jest koniec książki. A jeśli myślicie, że zaraz zdradzę finał, to się mylicie, bo w tym właśnie momencie historia… się urywa i nie dowiadujemy się, jaki skutek odniósł sposób wymyślony przez Leona. (?)

Moim zdaniem

Niestety muszę przyznać, że pozycja ta mnie rozczarowała i zawiodła moje oczekiwania. Spodziewałam się po niej hitu na miarę „Nie lubię łaskotek”. A tu kicha i chała, proszę Państwa.

Podstawowym zarzutem, jaki mam wobec tej książki, jest nieobecność w niej rodziców. Występują jako osoby, o których się wspomina (urodziny taty, kumpel taty). Ale w akcji ani taty, ani mamy nie ma. Aż się przypomina mem: “A gdzie w tym czasie byli rodzice?” No właśnie – gdzie oni są?

W związku z tym dziecko zostaje z problemem samo, bo nikt go nie wspiera. A to przecież rodzice od urodzenia dziecka są niejako jego ambasadorami i ich zadanie polega między innymi na wspomaganiu stawiania granic przez dzieci.

Granice asertywności – wyjątek

A tu nie dość, że brakuje rodziców, to nawet starsze rodzeństwo, które swego czasu miało ten sam problem, nie służy pomocą. Każde znalazło własny sposób na to, by dorośli nie dawali im buziaków. Gdy jednak rozmawiają o tym z Leonem, to siostra wzrusza ramionami, zostawiając chłopca samemu sobie, a starszy brat mówi wprost: „Sam jesteś sobie winny”. Serio? Dziecko jest winne temu, że dorośli chcą dawać buziaki, mimo wyraźnego komunikatu, że ono tego nie chce? Co autorka miała na myśli?!

Dlatego dziecko radzi sobie tak, jak potrafi. Akurat to w tej książce jest sensowne a nawet logiczne. Dziecko robi to, co umie, co jest mu dostępne – zachowuje się jak dziecko. Oczywiście z boku sprawia wrażenie „niegrzecznego”, ale przecież wcześniej mówiło “nie”, prawda?

Po co taka książka?

To mnie intryguje. Jaki jest jej sens? Jakie przesłanie niesie? Co autorka chciała przekazać czytelnikom?

Że i tak dziecko jest zawsze zdane tylko na siebie, że jest niesłuchane, ignorowane przez dorosłych i rodzinę i musi radzić sobie samo, a stawianie granic nie działa? A może że zawsze da się znaleźć jakieś wyjście? To byłaby chyba najbardziej optymistyczna odpowiedź.

Książka to pretekst do rozmowy?

Kilka słów dla zwolenników teorii, że każda książka jest dla rodziców okazją do rozmowy z dziećmi na ważne tematy. Owszem – jest. Ale jak wytłumaczyć dzieciom, dlaczego rodzice bohatera są niewidzialni i nikt chłopcu nie pomaga? Dlaczego nikt go nie słucha? Jak przekonać dzieci, że mówienie “nie” działa i ma sens?

Rodzicom, którzy nie mają wiedzy na ten temat i nie umieją rozmawiać z dziećmi o stawianiu granic, trudno będzie wyjaśnić małym czytelnikom zawiłości tej książki. Brakuje tu kilku słów komentarza merytorycznego, żeby wesprzeć postawę rodziców, którzy nie pozwalają całować dziecka na siłę. Mógłby on też przekazać podstawowe wiadomości opiekunom niezorientowanym w temacie i uwikłanym w stosunki rodzinne (bo ciocia i wujek się obrażą, nie mogąc dać buziaka, a babcia i teściowa wprost określą dziecko jako niewychowane).

Twoje dziecko nie lubi się witać z gośćmi? To powitanie uratuje Wasze święta

Podsumowując

Jeśli przy pomocy tej książki chcecie uczyć dzieci stawiania granic, to odradzam – nie nadaje się do tego.

Jeśli potrzebujecie pretekstu do rozmowy z dzieckiem – może być, ale istnieją lepsze pozycje. Sama sprawdź, o tutaj.

Ta książka najlepiej nadaje się dla… nierespektujących dziecięcego “nie” dorosłych, jako ostrzeżenie lub nawet groźba (tak, nie jest to asertywne), co może się wydarzyć, jeśli nie uszanują dziecięcej odmowy przy buziakach. To też jest jakiś sposób, kiedy rozmowa wprost nie zadziała.

PS. Wiem, że w recenzjach książek dla dzieci grymaszę niczym primadonna, stawiam wysokie wymagania i wiele oczekuję. W końcu chyba sama napiszę coś, co według mnie rzeczywiście będzie wspierać i uczyć dzieci, a przy okazji stanie się pomocą dla dorosłych. Co o tym sądzisz?

PS2. A gdybyś miała wrażenie, że się czepiam, to taka zabawna historyjka i nie mam poczucia humoru to… masz rację. Nawet tekst o tym napisałam:

Granice żartu. O tym, jak przez macierzyństwo straciłam poczucie humoru

Barbara Rose
Buziak? Nie!
Wydawnictwo sam, 2019

 

9 Replies to “Buziak? Nie!”

  1. U mnie przy pierwszym dziecku była z tymi granicami lekko dramatyczna (dla mnie) sytuacja. Córka nie lubiła się przytulać, nie przychodziła siadać na kolanach, nie łapała nikogo od tyłu za nogi i tak dalej. Dla mnie to było jakieś takie naturalne, ale otoczenie na mnie mocno naskakiwało, jak ja mogę nie przytulać własnego dziecka, co ze mnie za matka i tak dalej. Ostatecznie okazało się, że córka ma aspargera i to, że nie lubi kontaktu fizycznego nie jest niczym nietypowym… Jej młodsza siostra nadrobiła te czułości z nawiązką i przyznam, że teraz mnie to za każdym razem zaskakuje ile dziecko potrzebuje dotyku i jak uwielbia być głaskane i przytulane. Starsza córka za to oczekuje zupełnie innego rodzaju uwagi, na przykład uwielbia grac w gry planszowe.

  2. Też myślałam o tej książce, czy aby jej nie kupić, ale skoro masz uwagi do bramu obecności rodziców, to chyba się nie skuszę na nią jednak

  3. Prawdę mówiąc myślałam o kupnie tej książki, chociaż z mówieniem “nie” nasz syn nie ma problemów. O ile to możliwe respektujemy to, a kwestia “buziaka” to już inna historia. Totalnie jestem przeciwna uczenia dziecka jakiejkolwiek formy powitania, jak przytulasy, buziaki czy nawet podanie ręki – tak przez wszystkich wymusznych…

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.