Boję się być asertywna. O lękach, które paraliżują

Jeszcze się taki nie urodził, co by wszystkim dogodził.

Mówią, że strach ma wielkie oczy. Ja tam mu w oczy nie zaglądałam, ale faktem jest, że taki strach może nieźle blokować. Czasem to logiczne – np. przed skokiem w przepaść. Ale czasami jest to irracjonalny lęk, który blokuje nasze zachowania i decyzje. Tak też bywa w przypadku, gdy ktoś chce zacząć pracować nad własną asertywnością.

Boisz się, co ludzie powiedzą

Nie wiesz, jak zareagują, gdy nagle odmówisz albo wprost poprosisz o to, by przy Tobie nie palić lub żeby już skończyć z tymi radami, jak masz traktować własnego niemowlaka.

Coś w tym jest, bo ludzie mogą powiedzieć różne rzeczy. Mogą wręcz użyć słów uznawanych za obraźliwe, a nawet zacząć rzucać inwektywami. I co w związku z tym?

No właśnie – i co z tego? Powiedzą te słowa i co dalej? Czy to dla Ciebie ważne? Czy to powiedziała ważna dla Ciebie osoba czy ktoś obcy?

Jest takie powiedzenie, że to, co ludzie myślą o Tobie, to nie Twoja sprawa. Coś w tym jest. Ludzie zawsze będą coś o Tobie myśleć i nie masz na to żadnego wpływu. Ale co w związku z tym? Nie będziesz nic robić, bo ludzie coś pomyślą? Super! Niech myślą, myślenie podobno ma przyszłość.

Pomyśl też, jaką osobą będziesz za kilka lat, jeśli dziś zmienisz zdanie i jednak nie będziesz np. odmawiać albo prosić asertywnie z obawy przed opinią innych…

Boisz się, że kogoś zranisz

Takie obawy to ludzka rzecz. Nikt normalny nie chce świadomie sprawiać przykrości innej osobie. Ale staje się to pułapką, gdy z tego powodu rezygnujesz np. z odmówienia z ważnego dla Ciebie powodu (nawet z pozoru błahego). Chroniąc tę drugą osobę przed rozczarowaniem, smutkiem, zawodem czy innymi nieprzyjemnymi uczuciami, równocześnie stajesz się wobec niej nieuczciwa! Bo nie mówisz jej, jak jest naprawdę. I to ma być opcja?

I jeszcze jedno – do przemyślenia. Taka ochrona drugiej osoby jest równocześnie wzięciem odpowiedzialności za jej uczucia. Nie mówiąc wprost, jak jest naprawdę, nie pozwalasz rozmówcy czegoś poczuć i samodzielnie zdecydować się na reakcję, nawet jeśli byłaby ona dla Ciebie niemiła.

Reasumując – kluczem jest to, by nie mieć intencji zranienia (prawa Fensterheima).

Boisz się, że ktoś się do Ciebie zrazi albo obrazi na Ciebie

To także naturalna obawa. Powiem więcej – dosyć prawdopodobna. Dlaczego? Jeśli ktoś jest przyzwyczajony do Twojego nieasertywnego zachowania, to nie spodoba mu się Twoja zmiana. Trudno odzwyczaić się od dobrego. A z jego perspektywy Twoja nieasertywność była dla niego dobra. Więc gdy się zmieniasz i już taka nie jesteś, następuje naturalna reakcja. Może to być niedowierzający śmiech, upewnianie się, czy się dobrze słyszy, foch, oburzenie, obraza a nawet zakończenie kontaktów, aż „zmądrzejesz”. Która z tych reakcji wystąpi? Nie wiadomo. Na pocieszenie – może się również zdarzyć wsparcie i komentarz: “No, już dawno tak trzeba było”. I tego Ci życzę.

A wracając do meritum. No cóż, jeśli ktoś się obrazi o to, że się zmieniasz i robisz coś ważnego dla siebie, to naprawdę świadczy źle tylko o nim.

Boisz się, że będziesz niegrzeczna

Obawiasz się, że jak komuś powiesz: „nie, dziękuję, nie jestem zainteresowana”, to okażesz się nieuprzejma, chamska i w ogóle dasz dowód totalnego braku znajomości zasad dobrego wychowania. Hmm…

Może się zdarzyć, że ktoś w ten właśnie sposób odbierze Twoją pierwszą odmowę. I to wcale nie oznacza, że przez asertywność schamiałaś, tylko że ta osoba jest nią tak zaskoczona.

Gorzej, gdy Ty sama siebie tak oceniasz i z tego powodu masz opory przed asertywnym zachowaniem. Jeśli tak jest, proponuję testy. Nagraj siebie, jak mówisz “nie” w różny sposób. I wręcz staraj się, by było to najpierw jak najbardziej chamskie, następnym razem kulturalne, potem delikatne, ciche, zabawne. Zrób taki eksperyment i sprawdź, które “nie” może być przesadzone, a które wręcz przeciwnie. A wnioski zastosuj.

Boisz się, że wszystko się zmieni

To bardzo uzasadniony lęk i w dodatku ma sens. Zmiana własnego zachowania powoduje poprzez efekt domina zmianę zachowania innej osoby. Może to dotyczyć także relacji między Wami. I bywa, że nawet gdy się z tego wycofasz, i tak coś będzie inaczej niż wcześniej.

jedno ale…

Jeśli poczujesz jeden z tych lęków lub jakiś inny, to się nie martw. Oznacza to, że jesteś człowiekiem i czujesz, a to chyba dobra wiadomość, prawda? Natomiast jeśli miałoby Cię to blokować przed zmianami, przed rozpoczęciem przygody z asertywnością, to… bój się, ale działaj. Ćwicz, ucz się, trenuj, eksperymentuj mimo lęku*. Tylko w ten sposób doczekasz się rezultatów.

PS. *Co nie znaczy w samotności. Można na kursie, na treningu. Można skorzystać ze wsparcia online. Zapraszam Cię zatem do kontaktu ze mną – mailowo lub na fanpage’u. I koniecznie zapisz się na newsletter 🙂

 

Related Post

Share

4 Replies to “Boję się być asertywna. O lękach, które paraliżują”

  1. Kiedyś przejmowałam się tym, co ludzie powiedzą. Teraz prawdę powiedziawszy niewiele mnie to interesuje. Macierzyństwo dodało mi wiele cech, w tym wejście na wyższy stopień asertywności. Może nie jestem asertywna we wszystkim i zawsze, ale na pewno jestem odważniejsza w obronie swojego zdania niż parę lat temu. Kiedyś byłam bardziej nieśmiała niż dziś.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.