Apel* do obcych osób

Zwracam się z apelem i prośbą do wszystkich życzliwych (zarówno obcych przechodniów, jak i sąsiadów), którzy idąc chodnikiem widzą kilkulatka w histerii a obok mamę lub tatę, którzy są razem z dzieckiem i rozmawiają z nim. 
Jeśli widzicie, że NIE MA aktów przemocy wobec dziecka, to proszę – darujcie sobie podchodzenie do dziecka z pytaniem “to może pójdziesz ze mną?”

?!

Skąd myśl, że to może pomóc?

W danym momencie dziecko przeżywa jakieś emocje. Czasem, bo usłyszało od rodzica NIE, czasem bo jest zmęczone i już nie chce iść. Albo z innego powodu.

Tekst “to może pójdziesz ze mną” naprawdę w takiej sytuacji nie działa.
Dziecko nie dość, że jest w trakcie własnych emocji, to jeszcze pojawiają się nowe emocje na obcą nieznaną osobę, która sugeruje zabranie!

Rodzicom też to nie pomaga. Zwykle rodzice starają się dzieciom pomóc się uspokoić albo z nimi rozmawiają. Czasem się stresują także tym, że inni ludzie patrzą. I nagle przychodzi ktoś, z sugestią, że może zabiorą dziecko.

Nie, to nie pomaga.
Dlatego nie zdziwicie się, gdy usłyszycie zdanie “Proszę odejść, pan/pani teraz przeszkadza. Proszę nas zostawić.”

Jeśli nic złego dziecku się nie dzieje – nie podchodź. A przynajmniej najpierw spytaj rodzica czy w ogóle potrzebuje pomocy.

 

*Tekst został pierwotnie opublikowany na moim fanpage. O tutaj możesz znaleźć ten tekst oraz komentarze.

Powstał pod wpływem impulsu gdy po raz kolejny zdarzyła mi się taka sytuacja. I przyznaję, że byłam zaskoczona odzewem – zarówno ilością wyświetleń, komentarzy jak i udostępnień.

I wygląda na to, że jest problem. Że rodzice i dzieci mają zaskakująco często analogiczne doświadczenia z obcymi przechodzącymi obok.

Skąd to się bierze? Jaka jest tego przyczyna? Dobre pytanie.

Częściowo może rzeczywiście z chęci niesienia pomocy. Ale wiadomo co o dobrych intencjach mówi znane powiedzenie.

Póki co zostaje ćwiczenie umiejętności stawiania granic i obrony siebie i dziecka. Tak, by dziecko zawsze miało pewność, że rodzice staną po jego stronie.

PS. I chwilowo nie poruszam kwestii wywołanej w jednym z komentarzy czyli tego, że są rodzice, którzy czasem sami straszą dzieci tekstami “uspokój się bo pan cię zabierze”. To ciemna strona księżyca. I tym razem chwała wszystkim przechodzącym za to, że mówią przytomnie i z refleksem “proszę pani, nigdzie nie zabiorę pani dziecka!”

6 Replies to “Apel* do obcych osób”

  1. Kilkakrotnie zdarzył mi sie taki przypadek, kiedy (najczęściej) starsza osoba mówi do mojego syna “chodź ze mną”. Takie sytuacje mnie bardzo denerwują i potrafię być wtedy niemiła. Ja rozumiem chęć pomocy, ale przecież tyle się mówi o tym, że dzieci idą bez problemu z obcymi i są porywane itp. Stanowczo mówię NIE takim zachowaniom!

  2. Ludzie, którzy tak mówią, myślą, że dzięki temu dziecko się przestraszy i wreszcie uspokoi. Myślą, że w ten sposób pomogą mamie. Niestety nie wiedzą, że czynią większe szkody, bo powstały lęk będzie się budził.
    Jedyne, co można zrobić to tej osobie jak pisze Monika – odpyskować, albo po prostu – olać ją.
    I zająć się dzieckiem, mówiąc mu, żeby się nie obawiało, bo “mama nie pozwoli Cię zabrać”.
    Świetny artykuł. Chciałabym, aby przeczytali, go również Ci po drugiej strony barykady 🙂

  3. Albo, że oddam Cie cyganom. To sa takie negatywne zachowanie, które pamiętają nasi rodzice, czyli osoby, od których najcześciej słyszymy takie teksty. Poruszałam kiedyś ten temat, sytuacja ma się lepiej, ale czasami trafiamy na babcie, które sypną zdaniem “nie płacz, bo cię zabiorę”.

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.