„To kiedy Kazio będzie miał siostrzyczkę?”

Jest taka seria pytań zadawanych w trakcie spotkań rodzinnych i towarzyskich:

„Kiedy planujecie ślub?”
„Kiedy będziecie mieć dziecko?”
„Czy nie czas już pomyśleć o rodzeństwie dla starszaka?”
Brzmią znajomo?

Na pewno. Cokolwiek się odpowie na to pytanie – jeśli tylko nie będzie po myśli pytającego – przechlapane. Wpada się w wir dyskusji, która do niczego nie prowadzi. Tobie zostanie niesmak i poczucie niezrozumienia albo presji, a rozmówcy i tak nie zmienią zdania i, prędzej czy później, wrócą do tematu.

Niestety takie rozmowy są powszechne, gdy się spotyka ze znanymi sobie osobami. Celują w nich niektórzy rodzice i członkowie dalszej rodziny oraz umiarkowanie zaprzyjaźnieni znajomi. Jak sobie poradzić w takiej sytuacji, gdy wszelkie sposoby i argumenty zawodzą, a pytania się wciąż powtarzają?

Po serii artykułów o podstawowych pojęciach asertywności , niniejszym rozpoczynam cykl tekstów o technikach komunikacji asertywnej. Na początek – narzędzia najbardziej podstawowe, przydatne i niewymagające wielkich zabiegów. Wszystkie dadzą się zastosować od ręki. Mało tego, są tak proste, że być może już z nich korzystasz, nie wiedząc o tym, że pomagają w asertywności.

Na początek: Zdarta płyta

Prosta, użyteczna metoda. Na czym polega? Na powtarzaniu kwestii, którą wypowiadamy. Generalnie tyle razy, ile potrzeba czyli do skutku. Bez obaw – zwykle kilkukrotne powtórzenie wystarczy.

Jaki jest jej cel? Zakończenie dyskusji na ten temat/Zamknięcie tematu.

Tak po prostu. Nie zawsze celem rozmowy jest wytłumaczenie, wyjaśnienie, dojście do porozumienia, przekonanie do swoich racji. Czasem ważniejsze jest jej zakończenie i uniknięcie rozwlekania i powtarzania tych samych argumentów.

Jak to może wyglądać? O tym za chwilę. Najpierw kilka uwag technicznych.

Jeśli takie pytanie pada pierwszy raz i chcesz udzielić odpowiedzi zgodnej z prawdą – nie wiemy, nie planujemy, jak się przeprowadzimy do własnego mieszkania, jak dziecko będzie chodzić do przedszkola itp. – jak najbardziej warto odpowiedzieć. Zawsze jest szansa, że trafi się na rozmówców, którzy przyjmą odpowiedź do wiadomości i na tym się skończy.

Jeśli jednak zdarzą Ci się adwersarze z gatunku dociekliwych i tak naprawdę chcący usłyszeć tylko to, co sobie wymyślili (w wakacje, w tym roku, już jesteśmy w ciąży), a Twoja odpowiedź ich nie zadowala, sugeruję zmienić strategię rozmowy.

Otóż – jeśli to kolejna rozmowa z serii, to najlepiej nie odpowiadać już merytorycznie na pytania. Serio, serio. Chodzi o to, by uniknąć walki/bitwy/potyczki na argumenty. Dlaczego? Bo już wiesz jaki będzie ciąg dalszy. Rozmowa przybierze formę przerzucania się swoimi racjami. Jest mała szansa, że ktoś da się przekonać, a Ty zostaniesz z poczuciem porażki.

Znacznie lepsze efekty daje metoda zdartej płyty, czyli powtarzanie odpowiedzi do skutku. A może to wyglądać na przykład tak:

— To kiedy braciszek lub siostrzyczka?
— Jak się dowiemy, to damy znać.
— Ale wiecie – Kazio ma już 2 lata, przydałoby się rodzeństwo.
— Tak jak mówiłam – jak będziemy coś wiedzieć, to ogłosimy.
— Ale planujecie w ogóle?
— Tak jak mówiłam przed chwilą – jak tylko się czegoś dowiemy, to poinformujemy wszystkich.
— No dobrze, dobrze.

Naprawdę trudno znaleźć kogoś, kto zada pytanie po raz kolejny. Ale jeśli się ktoś taki trafi – powtarzamy po raz kolejny to, co do tej pory.

Inny wariant – gdy ktoś nie planuje rodzeństwa. Podobnie nie wdajemy się w dyskusję, tylko konsekwentnie odpowiadamy tym samym zdaniem.

— A kiedy rodzeństwo?
— Nie planujemy następnego dziecka.
— He he, a kto będzie pracował na waszą emeryturę?
— Dobre pytanie, ale nie planujemy następnego dziecka.
— Postępujecie samolubnie, dzieci lepiej się rozwijają, gdy mają rodzeństwo.
— Postaramy się naszemu wynagrodzić braki rodzeństwa, ale nie planujemy następnego dziecka.
— A co odpowiecie dziecku, jak podrośnie i zapyta, czemu jest jedynakiem?
— Bo nie planowaliśmy więcej dzieci.
— Jesteście niereformowalni.

Kurtyna.

Zastrzeżenia. W tym miejscu czasem słyszę, że to nieuprzejme, że to zbywanie, że wcale się nie odpowiada na pytania.

To prawda – brak tutaj merytorycznej odpowiedzi. Ale już raz rozmówca usłyszał – nie planujecie dziecka/ślubu/kolejnego dziecka. Rozmowa czym się skończyła? Niesmakiem. Naprawdę potrzebujesz powtórki?

Nieuprzejme? Można odnieść takie wrażenie, to normalne. Poza tym w trakcie czytania nie słychać intonacji. Ale nie ma inwektyw, nie ma podniesionego głosu, ton jak najbardziej może być uprzejmy. Jeśli jedynym zarzutem miałoby być to, że się powtarza zdanie, może nie jest to jeszcze czas na tę metodę dla Ciebie. Bo na tym właśnie polega zdarta płyta – na powtarzaniu odpowiedzi.

Z własnego podwórka – metoda ta bardzo się przydaje, gdy trafi się rozmowa z panem od sprzedaży ubezpieczeń itp. To zresztą ciekawy wątek i wrócę kiedyś do niego.

Ciekawa jestem Twoich opinii i doświadczeń. Czy stosowałaś już tę metodę? Przy podanych przez mnie pytaniach czy w innej sytuacji? Albo może ktoś ma ochotę wypróbować tę metodę? Czekam na odzew 🙂

Related Post

Share

20 odpowiedzi do “„To kiedy Kazio będzie miał siostrzyczkę?””

  1. Świetna metoda. Proponuję często trenować, bo takiej uprzejmej konsekwencji, determinacji (zwał, jak zwał) trzeba się po prostu nauczyć. Początkujący mogą za którymś kolejnym pytaniem się po prostu poddać i wejść niepotrzebnie w dysputy…

    1. o tak – odrobina samodyscypliny i konsekwencji się bardzo przydaje. Ułatwia zadanie. wchodzenie w dysputy to samobójstwo komunikacyjne w tym względzie. jakiś tekst by się przydał na ten temat… hmm…

      1. pomyśl koniecznie nad takim tekstem, bo ja z chęcią bym podgarnęła jakiś trik 🙂 w kwestii takiej komunikacyjnej konsekwencji. Ja osobiście mam czasem z tym kłopot. Zauważyłam, że im bardziej zażyłe relacje, tym większy mam z tym kłopot. Paradoks jakiś!

  2. Nieuprzejme jest zadawanie osobistych pytań, pomimo uzyskania bardzo jednoznacznego stanowiska odpowiadającego. Natomiast technika zdartej płyty jest świetnym sposobem na wybrnięcie z tego typu sytuacji. W końcu nie mamy obowiązku udzielać szczegółowych informacji dotyczących naszego życia, więc powtórzenie po raz kolejny ” damy znać, kiedy będziemy coś wiedzieć/planować etc.” tak naprawdę nie powinno być odczytane jako odpowiedź niegrzeczna.

    1. Niektórzy traktują tę odpowiedź jako „spławiającą”, albo wymijającą. Zgadzam się że nieuprzejme jest zadawanie tak osobistych pytań. Niektórzy jednak robią to… z życzliwości. Dlatego nie mają poczucia że przekraczają granice…

  3. Ja kiedys probowalam przekonywac do swoich racji, ale stwierdzilam, ze nie chce mi sie tracic energii i od tamtej pory stosuje ta metode. Trzeba w niej byc konsekwentnym i przede wszystkim nie przejmowac sie niemilymi komentarzami czy wysmianiem. Mysle, ze zalezy to od tego na ile wazne sa te osoby dla nas (czy sa to np. rodzice) i na ile jestesmy z nimi zwiazani emocjonalnie. Jesli sa to np. dalsi znajomi, ktorych zdanie nie jest dla nas wazne, o wiele latwiej nam bedzie tak odpowiadac. Wielokrotnie spotkalam sie juz z tym, ze to niekulturalne, ale nie przejmuje sie tym, wazniejsze jest dla mnie nie tracenie czasu i energii na bezsensowne rozmowy.

    1. Kamila, bardzo dziękuję za komentarz. Rzeczywiście dużo zależy od tego jak bliscy są dla nas ludzie, którzy np. zadają uporczywie te same pytania. Paradoksalnie nie zawsze łatwiej jest z osobami „dalszymi”. Będę o tym pisać artykuł niedługo. Zapraszam do lektury i odwiedzin 🙂

  4. metoda mi się podoba, choć muszę przyznać, że w moim otoczeniu szczęśliwie nie ma takich osób, które zadawałyby wciąż te same „niewygodne” pytania. A co do kwestii nieuprzejmości – no ćóż, w końcu ta osoba też stosuje metodę zdartej płyty wciąż powtarzając to samo pytanie, prawda?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *