Rozmówki świąteczne cz. 2

(wydanie bożonarodzeniowe)

Dziś druga część rozmówek świątecznych o tematyce, która ma szansę pojawić się w trakcie świątecznego biesiadowania. Wszystkie publikuję ku inspiracji, z najlepszymi życzeniami udanych rozmów świątecznych.
Dialogi są utrzymane w konwencji komunikacji asertywnej. Opisy użytych technik i narzędzi komunikacji asertywnej znajdziesz na mojej stronie.

Pierwszą część znajdziesz tutaj

Smak potraw

— I co, Asiu, dobre? Smakują ci te naleśniki z kapustą i grzybami? Pierwszy raz robiłam.

Wersja, gdy smakują:

— Tak, dziękuję, są bardzo smakowite.

Wersja, gdy bardzo smakują:

— Mmm, pyszne są! To świetny pomysł! Czytałam o tym i nie odważyłam się, a Tobie wyszło rewelacyjnie. Mogę dokładkę?

Wersja, gdy nie smakują:

— Hmm, właśnie próbuję… (już wiemy, że nam nie smakuje i gramy na zwłokę. Powiedzmy, że podchodzi to pod odraczanie)
I jak?
Więc, nie chcę ci robić przykrości, ale nie bardzo mi to smakuje.
o …
Wiem, że się starałaś, ale nie przepadam za takim połączeniem kapusty, grzybów i ciasta naleśnikowego. Naleśniki lubię tylko na słodko. Te, które kiedyś zrobiłaś, z bananami i dżemem jagodowym, były boskie.
Rozumiem.
Ale daj spróbować mojemu mężowi*. On takie potrawy uwielbia! (możemy same nałożyć mężowi)**

*Uwaga! W sytuacji, gdy nam nie smakuje, a twierdzimy, że

  • nam smakuje,
  • mamy alergię (a jej nie mamy),
  • mąż uwielbia (a tak nie jest)

to nie mówimy wtedy o komunikacji asertywnej, tylko o kręceniu, wiciu się jak piskorz, mijaniu się z prawdą. A tego uczyć nie zamierzam 😉

** Może się okazać, że komuś i tak będzie przykro. To normalne, naturalne i ludzkie. Gdy ktoś się pyta o to, czy smakuje i słyszy że tak nie jest, to dlaczego zaprzeczenie miałoby go ucieszyć?

Ale naszą intencją nie jest sprawienie przykrości. A czy wybrać niemiłą prawdę, czy robienie dobrej miny do złej gry, to już niech każdy sobie sam zdecyduje 🙂 (Uwaga, fałszywe pochwały są wyczuwalne niczym dojrzały ser Camembert) 😉

Wierszyki za prezent

— Wiecie co, mam świetny pomysł! Zróbmy tak, że każde dziecko powie wierszyk i dopiero wtedy dostanie prezent od św. Mikołaja!
A jak dziecko jest małe? Albo nie zna wierszyków?
To może zaśpiewać piosenkę.
Ale Zosia jest nieśmiała, nawet w przedszkolu nic publicznie nie mówi.
Oj tam, oj tam. Wielkie rzeczy, dziewczynka ma powiedzieć wierszyk.
Mamo, to mają być miłe święta także dla niej. Nie chcę jej fundować dodatkowego stresu.
Nic jej nie będzie. Ty i twoja siostra zawsze mówiłyście wierszyk i było dobrze.
Tak, pamiętam i bardzo tego nie lubiłam.
Naprawdę? Pierwsze słyszę.
Mówiłam ci wiele razy. Zresztą to nieistotne. Nie zgadzam się na taką zabawę na siłę. To nie ma być program z serii „Mam talent”, tylko miły czas dla wszystkich.
No, dobrze, już dobrze, niech ci będzie. To może chociaż zaśpiewa kolędę?
Mamo!
Tak tylko pytałam.

Nietrafiony prezent

— Krzysiu, podoba ci się prezent od św. Mikołaja? Sama robiłam ten sweter.
Wiem, babciu, bardzo dziękuję.
Zadowolony jesteś? Będziesz nosił?
Babciu.. wiesz co, przyjdę w nim do ciebie na Dzień Babci.
O, no to się bardzo cieszę, wnusiu.
Kocham cię, babciu.
Ja też cię kocham, Krzysiu.
Wiem 🙂

Komentarz? Tak, sweterek się nie podobał. Wszystko jedno czy chodziło o kolor (jaskrawy odcień wściekłego różu), czy też wzór z bałwankiem nie powalał urodą. Tym razem Krzyś nie odpowiedział wprost, ale uznał, że nie chce, by babci było przykro i założy go dla jej przyjemności. W gruncie rzeczy bowiem Krzyś bardzo lubi swoją babcię i chce sprawić jej radość. To było dla niego ważniejsze niż mówienie, o tym, że sweter nie przypadł mu do gustu. W asertywności bowiem nie chodzi o to, by zawsze i wszędzie mówić „nie”. Chodzi o to, by świadomie dokonać wyboru – co jest dla mnie w danej sytuacji najważniejsze? Jakaś moja zasada? Wartość? W tym wypadku przeważyły wartości rodzinne. A założenie sweterka w Dzień Babci było dla Krzysia poświeceniem, na które czuł się gotowy 😉

Telewizja non stop przy świątecznym stole

Rozmowa przy stole, w tle włączony telewizor, dosyć głośno, gdyż gospodyni, czyli ciocia, nieco nie dosłyszy. Goście, zajęci rozmową, nie patrzą w ekran.

— Przepraszam, ciociu, czy możemy wyłączyć telewizor?
Przecież zaraz będzie prognoza pogody.
Ciociu, dopiero za półtorej godziny.
Nie będę siedziała i patrzyła na zegarek.
To może ja przypilnuję godziny? A teraz wyłączymy telewizor, żeby nie musieć go przekrzykiwać.
Ale może ktoś będzie chciał coś obejrzeć?
Kochana rodzino, mam pytanie, czy ktoś chce teraz coś oglądać w telewizji?
— Nie
.. (odpowiedzi gremium)
To co, ciociu, możemy wyłączyć? Obiecuję, że przypilnuję prognozy pogody.
No dobrze, jak tam sobie chcesz.

Komentarz: przypilnujmy tej prognozy pogody. To dla nas drobiazg, ale dla cioci jest to ważne.

Odwożenie cioci po Wigilii

Poniższą perełkę znalazłam niedawno w „Autobiografii” Joanny Chmielewskiej*.

„(…) uroczyście przywieziona Teresa uparła się wracać do domu zaraz po kolacji, na pół godziny przed przybyciem zamówionej taksówki, i zażądała, żebym ją natychmiast odwiozła. Odbiegły mnie wówczas chrześcijańskie uczucia.
— Teresa – powiedziałam bardzo złym głosem – pierwsze raz w życiu spędzam Wigilię u siebie w domu i pierwszy raz od prawie pięćdziesięciu lat nie muszę nigdzie jechać. I nie jadę!
— To niech mnie Robert odwiezie.
— Mowy nie ma. Robert przyjechał z Kanady wczoraj po osiemnastu latach nieobecności i nie ma pojęcia, gdzie mieszkasz. Po ciemku na pewno nie trafi. Siedź na tyłku jak człowiek i nie zawracaj głowy, taksówka będzie za godzinę.

Przesiedziała te pół godziny tak, że powietrze zgęstniało. Taksówka pojawiła się z nieskazitelną punktualnością i nie ma tu co ukrywać, że upodobanie Teresy do wczesnego chodzenia spać wszystkim wydało się cechą wysoce ujmującą.
Na marginesie: następnego roku, przy kolejnej Wigilii, taksówka długo czekała pod bramą, a starszej o rok Teresie wcale się nie śpieszyło do wyjścia i chętnie by jeszcze dłużej została. Nie jestem w stanie przewidzieć zachowań własnej rodziny.”

* Joanna Chmielewska, Autobiografia, Stare próchno, Kobra Media, Warszawa, 2006

Komentarz: czasem się nie da uniknąć focha rozmówcy, ale być może jednak ważniejsze jest postawienie granicy?

A o tym, jak nie przytyć na święta, przeczytasz w następnym tekście. O tutaj 😉

Jeśli spodobał Ci się wpis, proszę podaj go dalej 🙂 Wesołych Świąt 🙂

Related Post

Share

22 odpowiedzi do “Rozmówki świąteczne cz. 2”

  1. Świetne przykłady, sama prowadzę zajęcia z asertywności i mówię, że to od nas zależy czy w danym momentcie chcemy być czy nie asertywnym. Tutaj przykład Krzysia jest tego przykładem, nie zawsze musimy być asertywnym, ale i też nie kłamiemy ani nie wijemy sie pistorz:-)

  2. Np z tym sweterkiem w nietrafionym kolorze i z brakiem asertywnosci problem jest taki, ze jezeli raz nie wytlumaczymy, ze po prostu czerwien to nie jest nasz kolor, to takie sytuacje beda sie powtarzac. Tu rzeczywiscie asertywnosc byla by nie tylko rozwiazaniem, ale sposobem na unikniecie podobnego problemu na przyszlosc. Pozdrawiam serdecznie Beata

    1. oczywiście Beata masz rację – gdyby chcieć tę kwestię rozwiązać raz na zawsze warto by zupełnie inaczej odezwać się do babci. Dziękuję za komentarz i serdecznie pozdrawiam również 🙂

  3. Super post. Jestem pod ogromnym wrażeniem jak można komuś powiedzieć w taki sposób, aby kogoś nie urazić.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *