Pierwsze prawo piaskownicy

Każdy plac zabaw to laboratorium badawcze ludzkich zachowań, ze szczególnym uwzględnieniem relacji dziecko-dziecko i dorosły-dziecko, a także dorosły-dorosły. Tam, w kontrolowanych (do pewnego stopnia) warunkach, dzieci ćwiczą kolejne etapy socjalizacji. Dotyczy to także dorosłych 😉

Niniejszy tekst poświęcę jednemu z trzech kluczowych obiektów na placach zabaw, czyli piaskownicy (pozostałe to huśtawki i zjeżdżalnie). Piaskownica rządzi się bowiem dodatkowymi wewnętrznymi przepisami. Wszystkie są umowne i nigdzie niespisane. Być może jest to pierwsza w historii próba opisania i analizy kodeksu piaskownicy? 😉

Jak zatem brzmi pierwsze prawo piaskownicy?

Podziel się zabawką lub Trzeba się dzielić zabawkami.

Jest do tego prawa komentarz – jeśli dziecko nie dzieli się zabawkami, wyrośnie na samoluba. Istnieje też dodatek dla rodziców w formie przesłania od innych dorosłych – nie uczy pani dziecka dzielić się zabawkami? Wychowa je pani na egoistę!
Przyjrzyjmy się zatem kilku przykładom zastosowania tego prawa w praktyce.

Sytuacja nr 1

Do piaskownicy dociera dziewczynka w wieku około trzech lat z torbą zabawek i wysypuje je. Natychmiast materializuje się przy niej inna dziewczynka zainteresowana nowymi dostawami akcesoriów (w dodatku różowych). Właścicielka protestuje przeciwko pobraniu zabawek, jej mama mówi do niej: „Trzeba się dzielić zabawkami, przecież masz kilka”. Dziecko zaczyna płakać, mama nie zwraca na to uwagi i wręcza zabawki obcej dziewczynce. Zapłakana właścicielka wychodzi z piaskownicy i wyje do mamusi.

Sytuacja nr 2

W piaskownicy siedzi chłopiec około 2-3 lat z mamą i wielką torbą zabawek – pełen asortyment. Pojawia się równolatek bez zabawek (brak opieki do tego dziecka w zasięgu wzroku). Bierze jedną z łopatek i wiaderko, właściciel ani mama nie reagują. Zabawa toczy się dalej.

Sytuacja nr 3

Dwuletni chłopiec przychodzi do piaskownicy z koparką, którą dostał kilka dni wcześniej. Koparka to przedmiot atrakcyjny, bo rzadko spotykany. Budzi olbrzymie zainteresowanie innych dzieci, więc momentalnie wokół chłopca jest tłum i wyciągnięte ręce. Mały właściciel odsuwa koparkę, mama tłumaczy synkowi: „Ale daj dzieciom się pobawić, trzeba się dzielić zabawkami!” Chłopczyk protestuje, mama zabiera mu koparkę. Dziecko w ryk, mama wyprowadza je z piaskownicy, a w tym czasie inne dzieci zajmują się koparką.

Sytuacja nr 4

Półtoraroczny chłopiec bawi się łopatką i wiaderkiem – tyle ma. Obok leżą ogólnodostępne foremki. Zjawia się na oko dwuipółlatek i wyciąga ręce, żeby zabrać z rąk chłopca łopatkę i wiaderko (nie widać w zasięgu wzroku opieki dziecka). Właściciel się odsuwa, „agresor” nie ustępuje, ingeruje mama chłopca, rozdziela obydwu. Właściciel zostaje zarówno z wiaderkiem, jak i z łopatką, natomiast drugi chłopiec słyszy: „Wiem, że chcesz się pobawić, ale to są zabawki mojego synka, a on nie chce się teraz z tobą dzielić. Możesz poczekać, aż skończy, albo może chcesz się pobawić foremkami?” (nie chce). Chłopiec po chwili oddala się bez słowa (nie jest rozmowny).

Wszystkie sytuacje widziałam na własne oczy. Największe wrażenie zrobiła na mnie ta z koparką. Do tej pory, gdy myślę o tej scenie, mam w uszach rozdzierający płacz właściciela zabawki! (Nie, nie zaregowałam, byłam wtedy młoda i głupia.)

Przykłady można mnożyć. Każdy, kto zostaje rodzicem, wcześniej czy później staje się świadkiem lub bohaterem podobnej sytuacji.

Żeby była jasność – nie mam nic przeciwko dzieleniu się zabawkami, ale pod trzema warunkami.

Pierwszy – jest czym się dzielić, tzn. jest więcej niż jeden przedmiot danej kategorii. Trudno się podzielić jedną koparką! A nie wszystkie dzieci będą w odpowiednim wieku albo nastroju, by bawić się na  zmianę albo wspólnie. I to też trzeba brać pod uwagę!

Drugi – i nie wiem czy nie ważniejszy – samo dziecko, czyli właściciel, CHCE się podzielić zabawką, nawet jeśli ma kilka przedmiotów z tej samej kategorii. Zmuszanie dziecka do tego, by się dzieliło (bo inaczej kiedyś w przyszłości wyrośnie na egoistę) jest dla mnie znęcaniem się nad nim i tłamszeniem jego prawa do rozporządzania prywatną własnością, a także uczeniem go, że jego stawianie granic nic nie znaczy, bo MUSI dzielić się zabawką.

Trzeci – trzeba uwzględnić wiek rozwojowy dziecka oraz to, czy w danym momencie jest gotowe się podzielić.

No właśnie – mam wrażenie, że na co dzień nie wszyscy pamiętają, że jest coś takiego jak fazy rozwojowe dziecka. I dziecko w ramach tych faz w wieku mniej więcej kilkunastu miesięcy zaczyna się orientować, że niektóre przedmioty różnią się od innych tym, że są jego. Zaczyna świadomie PILNOWAĆ swoich rzeczy i nie lubi, gdy ktoś inny ich dotyka – zarówno obce dziecko czy dorosły, jak i własne rodzeństwo. I kiedy w tej fazie dorosły każe dziecku „dzielić się zabawkami”, to robi mu po prostu krzywdę, dlatego że zaburza rozwój jego tożsamości i dochodzenia do samodzielności.

Dziecko jest gotowe do dzielenia się zabawkami i w ogóle swoimi rzeczami mniej więcej w czwartym roku życia (po trzecich urodzinach), a czasem później! A i to tylko wtedy, gdy tego chce – czasem może nie chcieć, bo akurat bawi się ulubioną albo niedawno otrzymaną zabawką.

Nauka dzielenia się

W tym czasie można też UCZYĆ dziecko, na czym polega dzielenie się i pożyczanie. Pamiętaj, Dorosła Osobo, że dla małego dziecka słowa „dzielić się” i „pożyczać” to puste pojęcia! Abstrakcyjne. Dopiero muszą je poznać.

Najlepiej po prostu pokazać dziecku, na czym polega pożyczanie sobie przedmiotów. Można np. bawić się w pożyczanie, czyli pozwolić, by dziecko pożyczyło coś naszego na trochę, a potem pożyczyć jakiś przedmiot dziecka. Inny sposób to podzielić np. jabłko i dać dziecku, by częstowało wszystkich zgromadzonych.

Trzeba też pamiętać, by dać dziecku wybór, zapytać je o zdanie: „Czy chcesz pożyczyć łopatkę Tomkowi? Czy chcesz się zamienić na jego łopatkę?” Skoro dziecko jest właścicielem zabawki, pozwól mu decydować o tym, czy chce ją udostępniać innym, czy nie: „To jest twoja koparka, możesz się nią bawić sama lub z innymi, zdecyduj.” Jeśli dziecko postanowi bawić się swoją zabawką samemu i nie pożyczać innym, uszanuj to.

Bonus dla dorosłych

Jeśli uważasz, że przesadzam, to przy najbliższej okazji, gdy się spotkamy na placu zabaw, daj mi, proszę, swój telefon komórkowy. Albo torebkę. Czemu? Chcę obejrzeć i pobawić się. Przecież trzeba się dzielić z innymi, prawda? 😉

PS. Do tematu piaskownicy i placów zabaw jeszcze wrócę 😀
PS2. A Ty jakie znasz prawa piaskownicy i placu zabaw?

 

Related Post

Share

34 odpowiedzi do “Pierwsze prawo piaskownicy”

  1. Przypomina mi się od razu, tak przy okazji tematu placów zabaw, jak moje ówcześnie 3-letnia córa zamiast się bawić, stała między dziećmi i dyrygowała kogo kolej jest na co! I ją słuchali 😉 😉 😀
    A w sprawie piaskownicy… ominęłam temat. Mamy działkę – i na niej swoją ZAMYKANĄ piaskownicę z czystym piaskiem. Wszystkie zabawki nasze 😉 I mamy dziadków, i oni mają taką samą piaskownicę, z innymi zabawkami – z tym, że nadal naszymi 😉 I wiesz, jak moje dziewczyny wchodzą na plac zabaw to piaskownica je średnio rusza. A jeśli już, to najlepsza jest zabawa w gotowanie – czyli przesypywanie piaskowych przypraw z miejsca na miejsce. Rękoma 😉

  2. O tak haha dobry tekst. Odwieczny problem na placu zabaw, jeśli dziecka ma dużo zabawek to może pożyczyć, jeśli jednak ma jedno wiaderko to samo chce się pobawić a nie dać komuś. Na szczęście mamy to jeszcze przed sobą 😉

  3. To prawda. Można dziecku zaproponować aby podzielił się zabawką ale nie wymuszać i na sile nie zabierać i nie dawać innemu dziecku. Moim zdaniem takie zachowanie jest dla dziecka krzywdzące. A poza tym ono ma prawo decydowac o SWOJEJ rzeczy. Nie chcialabym aby mojemu synowi gdy pojdzie do szkoly np.rówieśnicy wszystko zabierali bo i tak się nie sprzeciwi a mamusia jeszcze przyzna im racje, albo gdy dorosnie, w pracy inni narzucali mu swojąą część pracy bo nie odmówi i „naiwniak”odrobi wszystko za nich. Gdy jestesmy na placu zabaw i syn ma swoj ekwipunek mowię mu że jesli chce moze się podzielić i bawić wspólnie. Nie zabieram i nie wciskam innym dzieciom jego zabawek.

    1. Marlena – dziękuję za komentarz. Rzeczywiście to o czym piszesz, ma ta także związek ze sposobem zachowania dziecka w kolejnych latach, w tym w szkole. I z tym na ile będzie umiało stawiać granice (podstawa asertywności) a na ile nie.

  4. Powoli zaczynam poznawać prawa rządzące piaskownicą i każdym innym miejscem, w którym znajduje się więcej niż jedno dziecko 😀 Przykład z koparką był mega okrutny, aż mi się żołądek przewrócił na drugą stronę… Często się zastanawiałam jak sprawić, żeby dziecko chciało się dzielić wiesz, tak samo od siebie i żebyśmy przy tym obie nie wyszły na egoistki. To dla mnie trudny temat, ale Twój wpis wiele mi rozjaśnił 🙂 Swoją drogą słyszałam kiedyś o tym, żeby zostawić dzieci w spokoju i oczywiście z rozsądkiem pozwolić im załatwiać swoje sprawy samemu. Nie wtrącać się. Zgadzasz się z tym?

    1. U dzieci przychodzi taki wiek że chcą się dzielić – więc spokojnie 🙂 wszystko w swoim czasie.
      Co do Twojego pytania – czy się zgadzam z tym, żeby zostawić dzieci w spokoju i żeby działać po swojemu. Częściowo się zgadzam. Ale zależy to od wieku dziecka (przy mniejszych na pewno się wtrącam i tłumaczę) i od tego, czy dziecko ma jakiś zasób wiedzy jak sobie radzić. Bowiem owszem, dzieci powinny umieć same sobie radzić, ale muszą mieć do tego narzędzia. Inaczej może skończyć się na rozwiązaniach typu przemocowego, a nie tego chciałabym nauczyć moje dziecko. Także owszem, ma to sens, ale z rozsądkiem i z wyczuciem i ze wsparciem merytorycznym.

  5. Brawo 🙂 Lekko się uśmiałam czytając ten wpis. A puenta najlepsza. Faktycznie – wymagamy od dzieciaków więcej – niż my dorośli sami byśmy znieśli 🙂 Ten kodeks istnieje i niestety ma się dobrze. Moje dzieciaki już w starszym wieku. I szczerze – nie pamiętam jak to u nas wyglądało. Całkiem możliwe że też zmuszałam je do dzielenia się zabawkami. Ja nie pamiętam – a dzieciaki może traumę mają 😀

    1. 😀 Ula – a pytałaś dzieci o ich wspomnienia z placu zabaw? może coś pamiętają i jeszcze jest czas, żeby to wyprostować (jeśli to nieprzyjemne wspomnienia). czy lepiej nie ruszać tematu – może wyparły? 😀

  6. Mam 8 miesięczną córkę i piaskownicy jeszcze nie znam, ale zabawki już jej inne dzieci zabierały, póki co moja córka ma to gdzieś (chyba po ojcu) i po prostu obserwuje oprawce/złodzieja małego i szuka czegoś nowego, co mogłaby sobie chwycić i wsadzić do gęboli oczywiście:) fajnie, że to napisałaś, uświadomiłaś mi, że nie chcę żeby moje dziecko się dzieliło w piaskownicy #przeciwnikdzieleniasiezabawkami 🙂 czy w dorosłym, życiu ktoś się z Tobą podzieli np swoim samochodem?

    1. Kilkumiesięczne dzieci niezależnie od genów zwykle bardzo nie reagują na zabraną rzecz i szybko znajdują zadowolenie z kolejnej (żeby wsadzić do buzi oczywiście) 🙂 podoba mi się Twój pomysł z tagiem chociaż ja bym zaproponowała inny #dzielsięzabawkamizsensem (coś w ten deseń) 😉

  7. Wiesz co, kiedyś myslalam, że powinno się uczyć dziecko dzielenia właśnie namawiając, żeby choćby w piaskownicy dzielili się swoimi zabawkami ale odkąd mam swoje dzieci zaczęłam inaczej do tego podchodzić, szanuję, kiedy nie mają ochoty się dzielić, tłumaczę plusy i minusy każdego wyboru, mówię, że jeśli chcą pożyczyć coś od kogoś to też muszą uszanować cudzą decyzję. Nigdy nie kazałbym na siłę dzielić się przykładową wymarzoną koparką! Na szczęście u mnie na osiedlu widuję dużo mądrych mam, które chyba czytają te same poradniki, co ja

    1. U nas też generalnie jest nieźle (widziałam sporadyczne „akcje” a bywamy prawie codziennie) ale są miejsca, gdzie na placach zabaw dzieją się cuda! Materiał na całą sagę opowieści!

  8. Gdyby moje dziecko nie chciało się dzielić z innymi dziećmi – wytłumaczyłabym mu to jakoś i pokazała dlaczego może to robić. Myślę, że mało czasu rodzice poświęcają na komunikację z dziećmi lub są często bezsilni wobec tego.
    Ja bym nie naciskała na swoje dziecko, że trzeba się dzielić, ja bym je tego po prostu nauczyła.

    1. Zgadzam się, że często rodzice za mało rozmawiają z dziećmi. Dobrze, jeśli rzeczywiście uczą tego jak się dzielić a przy okazji biorą pod uwagę że w danym momencie dziecko może chcieć się samo bawić swoją zabawką – bez dzielenia się z innymi. Pozdrawiam serdecznie Messy Head 😀

  9. Hmm, każdy z nas to przerabia. Nigdy ostatecznie nie wiem czy robię dobrze ale staram się pamiętać, że zabawki mojego dziecka są jego własnością i często własnymi też nie mam ochoty się dzielić. Obowiązku też nie mam. Warto być miłym, ale dbać o swoje.

  10. Myślę że ważne jest, żeby pamiętać o tym wszystkim też jak jesteśmy po drugiej stronie. Tzn. nie tylko jak ktoś chce zabawki naszego dziecka, ale jak to nasze dziecko chce czyjeś zabawki. Dosyć regularnie spotykam się z sytuacjami gdy opiekun nie reaguje, gdy jego dziecko chce czyjąś zabawkę (wychodząc z założenia, że moje dziecko jest mniejsze, słabsze, ma prawo, czy jakiegoś innego). Trzeba sobie uświadomić, że każdy z nas czasem jest opiekunem tego dziecka, które chce coś pożyczyć, mimo że druga strona nie chce się dzielić i wtedy naszą rolą jest zareagowanie, i wytłumaczenie, że to czyjaś zabawka i że należy to uszanować 🙂

    1. Agata – zgadzam się w całej rozciągłości. Dla mnie jest to tak oczywiste, że nawet o tym nie wspomniałam w tekście 🙂 Ale rzeczywiście zawsze Młodemu tłumaczę, że jakaś zabawka jest czyjaś i nie może się nią bawić o ile właściciel nie udostępni mu zabawki. Na razie działa 😀

  11. Świetny tekst. Mam bardzo podobne zdanie. Ostatnio oduczyłam sie tekstu podziel się. Jeśli dziecko będzie miało ochotę to pożyczy zabawkę, jeśli nie to nie

  12. Zgadzam się z Tobą, rodzice traktują zabawki dzieci jakby były czymś mniej znaczącym niż ich „zabawki”, nie rozumieją, że dla dzieci są bardzo cenne. Wiele rzeczy robią, aby mieć święty spokój, lub aby nie spotkać się z krytyką zapominając o dobru dziecka, o tym, że ma prawo decydować o sobie i swoich rzeczach. Nauka mówienia „nie” i nonkonformizmu też jest bardzo ważna.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *