Odroczenie

W dzisiejszym odcinku: Odroczenie

Dzwoni Zosia:

— Jesteś w domu? Jestem niedaleko, to grzech nie skorzystać! Wpadnę do Ciebie za chwilę, ok?

Czasem zdarzy się, że ktoś dzwoni i wyrywa Cię z wiru pracy, z tego, co robisz – zaskakuje Cię pytaniem, prośbą, oczekiwaniem, informacją, zapowiedzią spotkania. Co wtedy?

Niektórzy w takiej sytuacji ulegają presji sytuacji i zgadzają się na wszystko. A następnie, zamiast kontynuować zaplanowaną wcześniej pracę, w popłochu ogarniają dom, bo za 5 minut wpadnie psiapsiółka, niewidziana od ponad pół roku, bo nie miała czasu, żeby się spotkać, ale jest właśnie w okolicy, więc koniecznie trzeba wykorzystać okazję i spotkać się, już, teraz, zaraz.

A potem człowiek pluje sobie w brodę i ma moralnego kaca, bo przecież nie takie miał plany.

Jak można sobie poradzić z zaskoczeniem i uniknąć wpadania w pułapkę presji czasowej?

Wielką pomocą w takich sytuacjach jest technika odroczenia. Odroczenie, czyli przesunięcie odpowiedzi na inny, dogodny dla nas termin, uwaga – ściśle określony! Czyli: „Zadzwonię za 10 minut, 20 minut, o piętnastej (źle: zadzwonię później)”.

Jaki jest jej cel? Zyskanie czasu.

Na co? Na zebranie myśli, przeorganizowanie się i wymyślenie odpowiedzi. W drobnych sprawach wystarczy 5–10 minut, w poważniejszych – godzina czy dwie (a czasem nawet dłużej), by spojrzeć na sytuację z boku, sformułować odpowiednie zdanie i zadzwonić z gotową odpowiedzią.

Jak mogłoby to wyglądać?

— Zosiu – moment, zaskoczyłaś mnie [święta prawda], potrzebuję chwili, by się ogarnąć, teraz się rozłączam i dam ci znać, co i jak, za 5 minut.

— Ale…

— Zosieńko – potrzebuję 5 minut i dzwonię.

— No dobra…

I tu czas start – masz 5 minut, żeby działać. A więc analiza – plan był taki: dziecko śpi, ty pracujesz. Dzwoni Zośka – jak przyjdzie, zajmie x czasu. Mogę sobie na to pozwolić czy nie?

Jeśli tak, nie ma sprawy, dzwonisz:

— Wpadaj, tylko kup po drodze kawę i coś do niej, bo nie planowałam gości i mam światło w lodówce.

Jeśli nie:

— Zosiu, dzięki za telefon i propozycję, ale naprawdę mnie zaskoczyłaś. Teraz pracuję, dziecko śpi i chcę to maksymalnie wykorzystać. Proponuję spotkanie za dwa dni o 17 w centrum. Wtedy będę miała opiekę do dziecka, więc spokojnie będziemy mogły poplotkować. Co ty na to?

— Ale ja jestem obok!

— Rozumiem, ale dziś nie.

— No nie żartuj, taka okazja – od wieków się nie widziałyśmy!

— To prawda, ale dziś nie.

— No dobra, jak chcesz. To mówisz, że masz czas pojutrze?… To ja jeszcze zadzwonię.

Krótko, jasno i na temat, plus bonus dla odbiorcy, czyli wyjście naprzeciw: „Chcesz się spotkać? Ok, oto moja propozycja spotkania.” W dodatku zero kręcenia, kłamania – li tylko szczerość sama. Kręcenie, kłamanie, wykręcanie się, marudzenie nie jest ani uczciwe, ani asertywne. I zajmuje czas. I rodzi kaca moralnego.

Jeśli komuś trudno jest tak odpowiedzieć przez telefon, zawsze może zapowiedzieć, że za te 5 minut napisze smsa i wtedy napisać powyższe. Ale żeby to było jasne, że odpowiedź będzie smsowa, a nie, że mamy zadzwonić, a odpisujemy. Jak jasno i uczciwie, to jasno i uczciwie.

Spostrzegawcza czytelniczka zauważyła zapewne, że w przykładowej rozmowie była wykorzystana omówiona TUTAJ zdarta płyta. Połączenie odroczenia i zdartej płyty jest bardzo skutecznym narzędziem komunikacji.

Z mojego podwórka – odroczenie stosuję m.in. na fb. Gdy widzę post, na który chcę odpowiedzieć i emocje we mnie buchają, wtedy NIE PISZĘ. Zamiast tego zostawiam sobie zakładkę, czekam aż emocje opadną, obmyślam na spokojnie odpowiedź i odpowiadam przy kolejnym bloku pracy z fb.

Jakie są Twoje historie? Stosowałaś odroczenie świadomie lub nie? W jakich sytuacjach? Napisz w komentarzu 🙂

Related Post

Share

17 odpowiedzi do “Odroczenie”

  1. Taka prosta rzecz, a w życiu bym na nią nie wpadła. 🙂 Rzeczywiście często nie dajemy sobie czasy, gdy ktoś nas zaskoczy i potem jest problem. A tak – chwila na rozważania.

  2. To zdecydowanie technika, którą powinnam zacząć częściej stosować w praktyce. Niejednokrotnie zdarzało mi się godzić na coś bez dokładniejszego przeanalizowania sytuacji, tylko dlatego, że zadanie wyskoczyło nagle, w rozmowie telefonicznej! Bardzo przydatne informacje.

  3. Super wpis! Asertywność… czasem mam z nią problem – a że pracuję z domu, to… 😉 nie powiem – zdarza się, że ktoś nagle za mną zatęskni! Ale Twoje sposoby są naprawdę fajne, będę musiała je wypróbować.

  4. Dziękuję Ci za ten artykuł. Ja bardzo często mam problem z odmowieniem komuś. A szczególnie teraz, jak jestem na macierzyńskim, to niektórym się wydaje, ze jak „siedzę” w domu, to nic nie robię i w każdej chwili jestem dostępnato jest najbardziej irytujące.

    1. Ewa, dziękuję za miłe słowa. I koniecznie zapraszam za tydzień – będę wtedy publikować tekst dotyczący stricte asertywnego odmawiania. Pozdrawiam i mam nadzieję do przeczytania 🙂

  5. Moim zdaniem odroczenie nie do wszystkiego pasuje. Nie wyobrażam sobie spławić tak przyjaciółkę której nie widziałam pół roku. To może być jedyna okazja w tym roku – czemu z niej nie skorzystać i wszystko inne przeorganizować?

    1. Oczywiście, że odroczenie nie jest panaceum na wszystko. To metoda którą można użyć, ale… nie trzeba 🙂 Wybór zależy od indywidualnych preferencji tudzież priorytetów.

  6. Czasem myślę, że nasz problem z asertywnością bierze się z tego, że chcemy być dla wszystkich miłe. Nikogo nie chcemy urazić. Szkoda tylko, że zapominamy o byciu miłą dla siebie i o swoich potrzebach. Mam wrażenie, że my kobiety mamy z tym większy problem, niż mężczyźni. Ciekawa technika. Do zastosowania na zaś 🙂

  7. Bardzo ciekawy sposób, w sumie nigdy nie pomyślałam, że można podejść do tego tak „metodycznie”. Na pewno wypróbuję przy jakichś nieoczekiwanych zmianach planów 🙂

    1. Odroczenie się bardzo przydaje w sytuacjach, gdy czuje się presję. Zastosowanie tej techniki pozwala na uniknięcie zgody na coś, czego tak naprawdę nie chcemy. Daj znać, jak Ci się po własnych testach tej metody 🙂 pozdrawiam

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *