Kaskada – podsumowanie czerwca i półrocza

Od stycznia testuję sposób na realizację postanowień noworocznych metodą kaskady. O tym, jak ona wygląda i na czym polega, możesz przeczytać tutaj.

Plan na czerwiec był następujący: rozwój osobisty, czyli rozwijanie samej siebie. Mam bowiem mnóstwo nowych książek, które zakupiłam w międzyczasie i po prostu chciałam je wreszcie przeczytać.

Jak wypadła realizacja? Wygląda na to, że czytanie książek zdecydowanie najlepiej mi wychodzi 😀 Zajęłam się tzw. książkami „służbowymi” i rzeczywiście udało mi się nieco stosik uszczknąć, chociaż przyznaję, że nadal mam co czytać. Książki służbowe mają bowiem silną konkurencję w postaci książek „dla przyjemności” 😉 „A przeca się nie rozerwę” (jak mówiła pewna żaba zapytana, czemu nie stanęła ani w grupie zwierząt mądrych ani pięknych).

Więc dopracowuję system czyli negocjuję sama ze sobą co i kiedy czytać i w jakiej ilości.

W międzyczasie zaś nadeszły wakacje i zaczęłam myśleć nad innymi aspektami tej techniki realizacji postanowień noworocznych. Moje rozważania zapoczątkowała Blogierka, która zapytała w komentarzu – czy planuję jakąś przerwę wakacyjną w kwestii realizacji postanowień. Bystrze odpowiedziałam, że nic na siłę nie będę realizować (chociaż niektóre punkty na pewno – np. codzienny czas dla siebie oraz ruch nasz powszedni). Ale przyznaję, że to pytanie dało mi do myślenia także w kwestiach bardziej ogólnych.

Zauważyłam mianowicie, że przy moim akutalnym grafiku wizja drugiej połowy roku czyli sześciu nowych miesięcy na realizację kolejnych celów jest mało realna. Powód jest zwyczajny – niewiele już mi się w grafiku zmieści. A nie chcę robić siłówek, bo nie oto chodzi. Owszem – w związku z tym mój test będzie zakończony porażką (czy aby na pewno?). Jednak nigdy moim celem nie było zmuszanie się do robienia rzeczy, których nie jestem w stanie zrobić.

A zatem przynajmniej na razie – zamierzam skorzystać z tego, że jest przerwa wakacyjna i sama już jestem w mentalnych blokach startowych i na walizkach. Po powrocie natomiast skupię się raczej na dopracowywaniu szczegółów tego co już realizuję (zwłaszcza odkurzanie angielskiego) niż na tym, żeby dokładać kolejne cele do realizacji.

Przy okazji mam jeszcze jedno spostrzeżenie. W tym roku zdecydowałam się na generalne porządki wszystkich swych ruchomości. Dawno tego nie robiłam, a przedmioty magicznie się mnożą przez pączkowanie i inne święta 😉 Doszłam do wniosku, że chcę przeprowadzić pewien rodzaj Zminimalizmu – czyli zminimalizować ilości przedmiotów, które są wokół mnie. (Włączając w to stan posiadania taty Młodego oraz samego Młodego). Można sobie zatem wyobrazić ogrom prac do wykonania.

Ponieważ zaczęłam sprzątać w ramach wiosennych porządków, a mogłam to robić tylko w weekendy (w ciągu tygodnia pracuję), teraz już wiem, że należy zacząć takie prace od razu po Nowym Roku (z oczywistą przerwą na ewentualne wyjazdy zimowe). Czemu? Bo gdy tylko przychodzą cieplejsze (nawet nieco cieplejsze albo chociaż słoneczne dni) to człowiek (przynajmniej ja) natychmiast planuje, albo prace ogródkowe, albo wyjścia z domu. I wtedy skraca się czas, w którym można sprzątać i cała zabawa niemiłosiernie się przeciąga.

W kwestii wcześniejszych postanowień – raport błyskawiczny:

W styczniu – codzienne pół godziny dla siebie – działa, gra i hula

W lutym – powyższe plus codzienny ruch w różnej formie – jw.

W marcu – powyższe plus porządki wiosenne – kroczek do przodu.

W kwietniu – powyższe plus pozbywanie się spadów i zwisów (czyli czyszczenie wszelkich zaległości). Czyszczę po kolei drobnymi etapami na bieżąco.

W maju – nauka angielskiego – tu jest najsłabiej, bo raczej są drobiazgi przy okazji robienia czegoś innego niż rzeczywista nauka. Ale od czegoś trzeba zacząć 🙂

Plan na lipiec – wakacje 😀 i w trakcie wyjazdów będę robić, to co jestem w stanie a więc – na pewno nie będę sprzątać domu 😀

To tyle na dzisiaj.

Życzę udanych wakacyjnych wyjazdów i pogody z temperaturą powyżej 25 st. Czego i sobie życzę 🙂

cdn.

Related Post

Share

7 odpowiedzi do “Kaskada – podsumowanie czerwca i półrocza”

  1. Bardzo fajne, realne do realizacji postanowienia. Jeśli chodzi o te porządki – w pełni się zgadzam. Ja też robiłam to głównie w weekendy i trwało to kilka tygodni. Z miesiac w przedpokoju stały worki do pck, bo wiedziałam, że coś jeszcze do nich dołożę. Najlepiej robić to w zimę, bo w lata po prostu lepiej ten czas spożytkować na świeżym powietrzu. W porządkach pomogła mi metoda Konmari zaczerpnięta z książki.

  2. Motywujące podsumowanie. To ograniczanie przedmiotów w moim otoczeniu praktykuję również od jakiegoś czasu i ciągle jest wszystkiego za dużo.

  3. No powiem Ci ze naprawdę nieźle Ci to idzie. Ja co roku sobie coś postanawiam a konczy sie zwykle realizacja dwóch maks. trzech postanowień.

  4. Metoda bardzo ciekawa i napewno łatwiej zrealizować swoje noworoczne postanowienia. Ciesze się, że jak widać udaje się je zrealizować. Mi niestety brakuje aż takiego samozaparcia. Być może spowodowane jest to tym, iż cały mój wolny czas zapełniają mi dzieci. Są bardziej asertywne niż ja

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *