Goście, goście

– O, widzę, że robicie remont przed przyjazdem gości? Słusznie, trzeba zrobić dobre wrażenie.

– ?! Jakich gości? O czym ty mówisz?

– No, jak to? Przecież robicie wigilię.

– No, robimy, jak zwykle.

– Właśnie. Już do mnie dzwonił wujek Andrzej, żebym przekazała naszej teściowej, że przyjmuje wasze zaproszenie. Wiesz, ponieważ umarła jego żona, czyli ciocia Lusia, to przyjedzie do was, a nie będzie jeździł do dzieci, do Niemiec. Stracił animusz, biedaczek, ale to zrozumiałe. No, a ponieważ on będzie tutaj, to jego brat z żoną też przyjadą i wreszcie się spotkają na wigilii, bo tak to ciągle się mijają.

– Skąd to wiesz?

– Rozmawiałam z naszą teściową, nic ci nie mówiła?

– Nie… Nic…

– No, to jeszcze pewnie powie. Tylko jej nie mów, że wiesz to ode mnie.

– Ale ja nadal nie rozumiem. Owszem, robimy wigilię, jak co roku. Będziemy my, czyli cztery sztuki, wy, czyli też czworo i teściowie – w sumie równe 10 osób. Nic mi nie wiadomo, żebym robiła większą imprezę.

– No to już wiesz. Nawet się dziwiłam, że się tak chętnie zgodziliście, bo przecież wasz stół nie jest z gumy. Już teraz na styk się mieścimy.

– Ja nic o tym nie wiem! Zaraz, a kto zaprosił wujka Andrzeja?

– No, teściowa – w waszym imieniu.

– I nie sądzisz, że powinna to najpierw z nami ustalić?

– Co ja sądzę, to nieistotne. A co, powiesz jej to? Mogę być przy tym?

– Zaraz mnie szlag trafi! I co, jak ich teściowa „zapraszała”? Na samą wigilię?

– Nie, no na całe święta, przecież oni mieszkają 300 km stąd.

– I gdzie niby mają mieszkać?!

– A co, u was się nie zmieszczą?

– Pati, ty mnie nie denerwuj! Dobra, kończymy rozmowę, dzwonię do męża. Może niech on porozmawia z własną matką.

***

Napisało życie

To pierwszy tekst z tego cyklu. Ten wymyślony dialog jest inspirowany prawdziwym wpisem znalezionym na facebooku na jednej z grup mamusiowych. U kogoś z nas naprawdę będzie tak wyglądać (w oryginale dodatkowych gości było nawet więcej).

I co teraz mają zrobić gospodarze? Zapowiedziało się kilka dodatkowych osób, w starszym wieku, ale zaproszonych nie przez gospodarzy, tylko przez teściową. I to na całe święta. A przede wszystkim bez rozmowy z gospodarzami. Jak się zachować w takiej sytuacji?

możliwości

Do wyboru są różne opcje. Można:

  • niczym się nie przejmować,
  • strzelić focha i odwołać organizację wigilii,
  • zadzwonić do wujków i sprostować kwestię zaproszenia, mówiąc, że to pomyłka,
  • wymóc na teściowej, żeby zrobiła powyższe,
  • zrobić święta samodzielnie i nic nie mówić,
  • zrobić święta samodzielnie i siać w trakcie uroczystości atmosferę męczeństwa,
  • zrobić święta, angażując wszystkie osoby do współdziałania,
  • znaleźć inne rozwiązania, które mi w tej chwili nie przychodzą do głowy.

Wybór należy do Ciebie 🙂

Podjęcie decyzji zależy oczywiście od tego, co jest dla Ciebie ważne, jakie wartości: rodzina, poświęcenie, tradycja, współczucie, współdziałanie, bunt, niezgoda na przymus itp. itd.

jedno co warto

Natomiast według mnie jedno, co w takiej sytuacji naprawdę warto zrobić (niezależnie od podjętej decyzji), to porozmawiać z teściową.

Forma może być na przykład taka:

– Teściowo, mamo, dowiedzieliśmy się, że zaprosiłaś wujka Andrzeja i jego brata z żoną do nas na wigilię.

– No tak, biedaczek po śmierci Lucynki jest taki samotny. Nie chce sam jeździć do Berlina, bo mówi, że wszytko mu ją przypomina. To zrozumiałe. No i jego brat z żoną też chcą się w takim razie z nim zobaczyć. Prawda, jak w gruncie rzeczy wszystko się dobrze złożyło?

– No tak, ale nie sądzisz, że najpierw powinnaś z nami o tym porozmawiać?

– No, tak wyszło w trakcie rozmowy, przecież nie będę się rozłączać i mówić, że muszę was spytać o zdanie.

– Ok, ale nawet potem nam nie powiedziałaś. Dowiedzieliśmy się od Pati. Gdyby nie ona, to by nas zaskoczyli w Wigilię?

– Nie, no przecież bym wam powiedziała. Ale zaraz, o co chodzi? Nie macie chyba nic przeciwko temu, żeby przyjechali.

– Mamo, to są dodatkowe trzy osoby! Gdzie mamy je pomieścić? I to na całe święta? Gdzie będą spali?

– Oj, jakoś się wszyscy zmieszczą…

– Ale gdzie? Jeszcze o tym porozmawiamy. Muszę ci teraz powiedzieć coś ważnego. Chodzi o to, że zaprosiłaś do nas gości bez naszej wiedzy, za naszymi plecami i w dodatku nic nam o tym nie powiedziałaś. Przyznaję, że o mało nas szlag nie trafił! Poczuliśmy się całkowicie zignorowani! W dodatku wygląda na to, że mamy zostać sami z przygotowaniami. Chcę, żebyś wiedziała, że nie zgadzamy się na takie ustalanie spotkań rodzinnych w przyszłości. Chcemy w takich sytuacjach też mieć wpływ na decyzję.

– Ale przecież i tak było wiadomo, że się zgodzicie.

– No, właśnie chodzi o to, żebyśmy mieli szansę się na to zgodzić.

– A co to za różnica?

– Mamo, dla nas ogromna. Bardzo proszę, byś więcej nie robiła nam takich niespodzianek. Teraz oczekujemy także pomocy w organizacji. Liczymy na to, że w przygotowania włączy się cała rodzina.

– Jak tam sobie chcecie.

***

Wiedza w pigułce

To tylko przykład ku inspiracji. Ale skoro już o tym mowa, przećwiczmy sobie Asertywne Wyrażanie Krytyki. Oryginalnie schemat takiego wyrażania krytyki jest następujący:

F – fakty, U – ustosunkowanie się, O – oczekiwania

Ja nieco zmieniłam nazwy, na bardziej czytelne wg mnie:

  • F – fakty,
  • U – uczucia,
  • U – umowa,

czyli FUU.

I tak w powyższym dialogu:

Fakty: Chodzi o to, że zaprosiłaś do nas gości bez naszej wiedzy, za naszymi plecami i w dodatku nic nam o tym nie powiedziałaś.

Uczucia: Przyznaję, że o mało nas szlag nie trafił! Poczuliśmy się całkowicie zignorowani!

Umowa: Chcę, żebyś wiedziała, że nie zgadzamy się na takie ustalanie spotkań rodzinnych w przyszłości. Chcemy w takich sytuacjach też mieć wpływ na decyzję. (…) Bardzo proszę, byś więcej nie robiła nam takich niespodzianek. Teraz oczekujemy także pomocy w organizacji. Liczymy na to, że w przygotowania włączy się cała rodzina.

Koniec filozofii

Zalety modelu:

  1. Żeby to zgobić zgodnie z przepisem, trzeba ochłonąć. A zatem emocje nie mają na nas takiego wpływu jak wtedy, gdy usiłujemy coś wyjaśnić na gorąco i nie panujemy nad sobą.
  2. Druga strona (rozmówca) nie jest przez nas atakowana.
  3. Można go stosować zarówno w sytuacjach prywatnych, jak i służbowych, a także bez względu na wiek.

Wady:

  1. Nie można w ten sposób zrobić karczemnej awantury (jeśli ktoś lubi).
  2. Raczej się nie da się go zastosować od razu, trzeba się jednak przez chwilę uspokoić i ochłonąć, przemyśleć, co się chce powiedzieć.

To na razie tyle. Do tematów świąteczno-aserytwnych jeszcze wrócimy 🙂

 

 

Related Post

Share

27 odpowiedzi do “Goście, goście”

  1. Mi się zdarzyła sytuacja trochę podobna. Kuzynka z innego kontynentu, której nigdy wcześniej nie znałam, wybrała się na wielotygodniową podróż po Europie. Kilka dni przed Świętami dowiedziałam się, że do mnie przyjedzie na całe Święta. Sęk w tym, że my mieszkamy jeszcze w domu teściowej, no a ja mam taką pracę, że zdarza mi się pracować i w Święta. Zostałam postawiona przed faktem dokonanym. Było to w zeszłym roku. Wigilia była zaplanowana i tak u nas, ale na Święta byliśmy pozapraszani do rodziny męża i poszliśmy wszyscy razem. Dowiedziałam się, że teraz jej brat planuje taką podróż. Mam nadzieję, że nie będzie tak, że dowiemy się kilka dni przed, zwłaszcza że ja po prostu pracuję. W Wigilię będę po 12 h pracy w nocy, w pierwszy dzień Świąt idę na dzień na 12 h.

  2. Całe szczęście, że u nas tak nie ma. Teście nie chcą do nas przyjeżdżać, twierdzą, że mają za daleko (200km), moi rodzice nie mogą, bo tata pracuje, więc na święta będziemy sami.

  3. Po pierwsze, fatalnie być postawionym w takiej sytuacji. Po drugie, bardzo fajny wpis, który daje do myślenia 🙂 Dobre rozwiązanie całej sytuacji 🙂

  4. To byłby cud, gdybym nie zareagowała wścieklizną 😉 Stanowczo bym zażądała, żeby w takim razie Teściowa przenocowała przez te kilka dni dodatkowych gości skoro uznała ich za stosowne zapraszać bez informowania mnie o tym.

  5. „Mamo skoro zaprosiłaś ludzi bez naszej wiedzy to doceń to, że my ciebie informujemy, że jednak wyjeżdżamy w góry na Święta Bożego Narodzenia, ale plany świąteczne są jak najbardziej aktualne. Święta są u nas tylko bez nas. Proszę tu są klucze do mieszkania. Zrób tak jak sobie sama zaplanowałaś. Tylko chcemy, żeby mieszkanie wyglądało tak jak teraz kiedy wrócimy. Pa. ” 🙂

  6. Najlepiej postawić od razu sprawę jasno. Ja nie jestem zwolenniczką kłótni. ALE! gdy coś mi mocno nie pasuje, rozmawiam wspólnie z mężem, ustalamy cel i do niego dążymy – nawet jeśli to wymaga rozmowy z teściową. A te jak wiadomo potrafią być różne 🙂

  7. Ja bym chyba nie wytrzymała ale całe szczęście , ze mieszkamy w Niemczech , my sobie na spokojnie spędzimy Wigilię , z jedzeniem jakim lubimy 🙂

  8. Czasami zupełnie nie rozumiem tego typu sytuacji. Bo to pakowanie się w czyjeś życie (chodzi mi tu oczywiście o teściową). Lekarstwem na to wszystko jest na szczęście rozmowa. Spokojna rozmowa, wytłumaczenie swoich racji i wysłuchanie drugiej strony.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *