Foch i inne reakcje na odmawianie

Tego się po tobie nie spodziewałam!
I co ja teraz zrobię?
Tak na ciebie liczyłam…
Tylko żebyś potem tego nie żałowała!
Nie to nie, bez łaski!
Ładna z ciebie przyjaciółka!
No dobrze, sama sobie poradzę!

***

Przykre, prawda? Wiedziałaś, że nie będzie lekko, ale odważyłaś się i odmówiłaś z ważnych dla Ciebie powodów. A w odpowiedzi słyszysz powyższe. Pewnie, nie jest to miłe. Ale jak sobie z tym poradzić? I z tym przykrym poczuciem winy, które może rodzi się wtedy w Tobie?

Czy w ogóle da się odmówić drugiej osobie w taki sposób, by nie poczuła się urażona, obrażona, odrzucona, zlekceważona itp.?

Na to pytanie odpowiem od razu. Tak, da się. Pod warunkiem, że druga strona stosuje to samo prawo co Ty, tzn. że, owszem, można poprosić kogoś o coś, ale poproszona osoba (czyli w tym wypadku Ty) ma prawo odmówić.

Wtedy odmowa powinna przejść gładko i bez zadrażnień towarzysko-rodzinnych. Pisałam o tym tutaj.

Jednak gdy Twój rozmówca nie daje Ci takiego prawa (albo tylko twierdzi, że daje), wtedy jest trudniej. Na naszą odmowę może zareagować niedowierzaniem, śmiechem, obrazą majestatu, fochem, szantażem emocjonalnym, łzami, wypominaniem, a w skrajnych przypadkach np. także wyzwiskami. Albo mieszanką wymienionych. Cały czas jest mowa o dorosłych, pełnoletnich osobach…

Co w takim razie począć? W ogóle odmawiać? Ma to sens? Nigdy przecież nie wiadomo, jak dana osoba zareaguje.

Czasem możemy się nieco spodziewać reakcji – gdy daną osobę dobrze znamy. Ale i tak może nas zaskoczyć, zarówno negatywnie, jak i pozytywnie.

Jeśli jednak podejmujemy decyzję o tym, by zacząć odmawiać w ważnych dla nas sytuacjach, to warto ułatwić sobie odmawianie, a innym osobom – przyjmowanie odmowy.

Tutaj przeczytasz o tym jak ułatwić sobie odmawianie.

***

Jeśli pojawi się foch, szantaż emocjonalny, rozgoryczenie i obraza majestatu, a nawet obraźliwe epitety, warto coś z tym zrobić. Można oczywiście pominąć to milczeniem, ale druga osoba może wtedy odnieść mylne (mam nadzieję, że jest to oczywiste, że mylne) wrażenie, że wolno jej po Tobie jeździć i naruszać Twoje terytorium, obrażając Cię, komentując, szantażując i grając na emocjach.

Jeśli to zwykły foch lub coś podobnego, daj do zrozumienia, że to zauważyłaś i podtrzymaj swoje zdanie, swoją decyzję:

Rozumiem/widzę, że

jesteś wzburzony/obrażony/rozczarowany/zaskoczony tym, co powiedziałam,  

ale

swojego zdania nie zmienię/taka jest moja decyzja/podtrzymuję swoje zdanie…

(dobór słów wedle własnego upodobania)

Jeśli natomiast padają obraźliwe słowa, postaw stanowczo granice. W tym momencie jest to ważniejsze niż wyjaśnianie, dlaczego odmawiasz lub dalsze dyskusje na ten temat. To jest moment, kiedy trzeba postawić veto.

Rozumiem, że jesteś zła, że odmówiłam, ale nie pozwalam ci tak do mnie mówić/używać takiego tonu/na komentowanie w chamski sposób.

Stop. Wystarczy. Przestań w ten sposób do mnie mówić. Nie będę dalej z tobą tak rozmawiać.

Nie życzę sobie takiego tonu/słownictwa wobec mnie. Porozmawiamy, kiedy oboje będziemy spokojni.

To nie musi sprawić, że druga osoba natychmiast stanie się miła, że do rany przyłóż. Przeżywa trudne dla siebie chwile (piszę to bez ironii; no dobra, z malutką), bo ktoś, kto się zawsze na wszystko zgadzał, nagle przestał. Ale ważne jest postawienie granic, zadbanie o siebie, uniemożliwienie jeżdżenia po sobie.

***

— Jak to nie pożyczysz mi kasy? Przecież zawsze pożyczałaś!

— Wiem, ale w tej chwili wisisz mi już prawie 350 złotych i nie pożyczę ci więcej, dopóki mi nie oddasz pieniędzy.

— Doskonale wiesz, że nie mam – mieszkasz piętro wyżej! Jakbym miała, to bym nie pożyczała!

— Zuzia, bez dramatów! Masz pracę, zarabiasz.

— Te nędzne grosze ledwo mi na chleb starczają. A ja potrzebuję iść do kosmetyczki, pazury zrobić.

— Zuzia, nie pożyczę ci pieniędzy. Chcę, żebyś mi najpierw oddała to, co jesteś winna.

— Egoistka! Zaczęłaś latać na te swoje kursy, czytać jakieś blogi i od razu zważniałaś!

— Zuzia, widzę że jesteś zła. To mogę zrozumieć, ale nie pożyczę ci kasy.

— Wredna małpa! Nie to nie, bez łaski!

— Zuźka, przystopuj nieco! To, że ci nie pożyczę kasy, to nie jest powód, żebyś tak do mnie mówiła.

— Jasne…

— Zuźka, wystarczy!

— Dobra, już dobra! Pożyczę od Pauliny.

***

Dałaś sobie prawo do tego, by coś zmienić, by zacząć odmawiać z ważnych dla Ciebie powodów. Bądź konsekwentna. Stawiaj granice. Szukaj wsparcia.

I na koniec – pamiętaj o „technice” CKC:  ćwicz, k…, ćwicz. Nie uda się raz, nie będzie miło drugi raz, ale za trzecim, czwartym, dziesiątym razem będzie łatwiej. Druga strona przyzwyczai się do sytuacji i zacznie respektować odmowę.

 

Related Post

Share

20 odpowiedzi do “Foch i inne reakcje na odmawianie”

  1. Dobry wpis. Odmawianie był o zawsze dla mnie trudne, nigdzie nie należałam do asertywnych osób… Ale trzeba umieć odmawiać. Najtrudniej jest z moja matką, bo się zawsze obraża i gra mi na emocjach.

    1. To zawsze jest trudne, gdy bliska osoba reaguje w ten sposób. Trudno zapanować nad własnymi emocjami i uniknąć wpuszczenia w poczucie winy. Czasem ułatwia metoda uprzedzania faktów – można zacząć odmowę od przewidywanego rezultatu: „wiem, że pewnie Ci będzie przykro, może nawet się obrazisz, ale nie zgadzam się na to i na to”.

  2. odmawianie to moja słaba strona… Zawsze tak kombinuję, by nie musieć odmawiać… Czasem niestety się nie da użyć fortelu i trzeba odmówić. Zgadzam się, że ćwiczenia przynoszą poprawę umiejętnego mówienia „nie”.

    1. trzymam zatem kciuki za postępy w dziedzinie odmawiania 🙂 na pewno znasz powiedzenie – ćwiczenie czyni mistrza – każdy mistrz zaczynał kiedyś od małych sukcesów, a każda Twoja odmowa to taki mały sukces! Możesz kiedyś z ciekawości zacząć zapisywać sobie te udane odmowy i wrzucać do słoika. I co jakiś czas wyciągać i czytać. Sama się zdziwisz ile razy udało Ci się odmówić 🙂

    1. Karolina! dziękuję!! 🙂 jak miło takie słowa przeczytać od rana 🙂 a co do asertywności – sama mam sytuacje, w których asertywność wcale nie przychodzi mi łatwo… dojrzewam do tekstu na ten temat 😉 pozdrawiam serdecznie 🙂

  3. Masz rację – przy tematach związanych z asertywnością bardzo ważne jest jasne wyznaczenie swoich granic i konsekwentne się ich trzymanie. No niestety, trzeba ćwiczyć – czasami efekt jest niezbyt zadowalający, bo niektóre osoby potrafią nieźle napierać, ale bez praktyki trudno jest nauczyć się odmawiać.

  4. Ciekawy tekst. Zgadzam się ze wszystkimi sposobami odpowiedzi na takie komentarze z wyjątkiem jednego przykładu, tam gdzie pada „chamski sposób”. Myślę, że kluczem do rozbrojenia agresywnej odzywki jest powstrzymanie się od oceniania i skupienie się na własnych uczuciach. A „chamski” to już rodzaj oceny, który może eskalować tylko agresję.

    1. A ja się nie do końca zgadzam z tym co napisałeś 🙂 Dlatego, że komunikacja zależy od dwóch osób. I nawet jeśli ktoś wejdzie w oceny, to wcale nie musi to oznaczać eskalacji konfliktu. Wymaga to od drugiej strony dużego samozaparcia, ale może odpowiedzieć w inny sposób. A to zmieni ciąg dalszy rozmowy. Z dwóch osób OBIE mają wpływ na komunikację i jej przebieg.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *