Dzień na NIE

Dzisiaj jest „Dzień na NIE”. I nie, to nie jest kolejne święto w kalendarzu. Nie. Po prostu… dziś wszystko idzie na nie.

Też tak czasem masz?

  • Rano dzień zaczyna się od gremialnego zaspania tudzież podbudki o 5 rano przez najmłodszego, który stwierdził, że to najlepszy moment na to, by ząbkować.
  • Średni ma katar – do przedszkola nie pójdzie.
  • Najstarsze przypomniało sobie o tym, że na dziś miało zrobić model ostrosłupa.
  • Mąż ma nieuprasowaną koszulę i ciska gromami, bo nie może znaleźć kluczy.
  • W dodatku nie odpalił samochód, więc jazda po zakupy staje pod dużym znakiem zapytania a lodówka świeci światłem własnym.
  • Tobie się zbliża PMS.
  • I nawet zimnej kawy się nie napijesz bo właśnie zauważyłaś,  że puszka na kawę zawiera w sobie tylko aromat.
  • Zaczynasz żałować, że jednak rzuciłaś słodycze, bo nawet nie masz czym zagryźć swoich emocji.
  • Oczywiście pogoda iście listopadowa, zimno, pada, kaloryfery oczywiście lodowate, bo przecież nie ma mrozu, chmury horyzont, a najbliższe słońce jest na Krecie. 
  • W tej sytuacji nawet scrollowanie Instagrama nie działa relaksująco jak zwykle, bo do szału Cię doprowadzają te wszystkie uładzone mamusie w pięknych, czystych domach, zawsze uśmiechnięte ze zdrowymi uśmiechniętymi dziećmi.

Czyli prawie dzień jak co dzień.

Prawie, bo tym razem czujesz, że trudno Ci panować nad własnymi emocjami i szlag Cię trafia na kolejne jęczące „maaaaamooooo”. Skóra Cię boli od ciągłego ciągnięcia za rękę na zmianę z przepychankami i czułościami średniaka (że o karmieniu młodziaka nie wspomnę). Czujesz jak bardzo jesteś podminowana, i że najchętniej byś na wszystkich warczała (na zmianę z krzyczeniem).

Brzmi znajomo?

To normalne i zdarza się ludziom w prawdziwym życiu.

Co się dzieje dalej? Do wyboru masz właściwie dwa rozwiązania. Albo zaciśniesz zęby i będziesz stawać na rzęsach, by wszystko było zrobione tak jak sobie to wcześniej zaplanowałaś na swojej liście TO DO.

Ale może jednak tego dnia po prostu… odpuszczasz. I robisz tylko to co absolutnie niezbędne.

W praktyce to może wyglądać tak, że minimalizujesz ilość bodźców, zamawiasz pizzę, zażywasz wit. B6 i magnez. Albo spędzasz dzień ze średniakiem i młodziakiem w łóżku – średniakowi czytasz, młodsze cycuje i przysypia i jakoś to idzie. A na obiad jest przegląd lodówki albo zamrożone danie albo nawet coś na zamówione na telefon. Albo – jeśli masz taką możliwość – dzwonisz po wsparcie i Twoja mama lub przyjaciółka przyjeżdża na chwilę zająć się starszakiem. Albo, chociaż wiesz, że to strzał w kolano, ale będziesz się tym martwić później, puszczasz starszakowi bajkę.

Wszystko to pozwoli, by odzyskać nieco kontrolę nad sytuacją i pozwoli na dotrwanie do lepszego popołudnia. A równocześnie w praktyce właśnie dbasz nie tylko o dzieci ale i o siebie.

A to już jest… Postawa asertywna jak z definicji.

Ot paradoks, prawda? Z jednej strony dzień z gatunku „przeżyć i zapomnieć” a z drugiej się okazuje, że to znakomity trening postawy asertywnej! 🙂

Dlaczego?

Po pierwsze dlatego, że jeśli już zauważasz, że inaczej reagujesz na to co się dzieje wokół Ciebie, to świadczy o tym, że Twoja uważność na siebie i własne potrzeby jest i działa. A to już są elementy postawy asertywnej.

Po drugie mając tę świadomość, że dany dzień jest z tych gorszych wiesz, że COŚ musisz zrobić Ty, żeby wszyscy przeżyli do wieczora. Musisz zatroszczyć się nie tylko o dzieci, które zostają z Tobą w domu, ale także o siebie, bo inaczej dojdzie do katastrofy. A tu znowu wchodzimy w sferę zadbania o własne potrzeby co ściśle wiąże się z asertywnością – świadomością swoich praw.

Dobre, co? Tu walczysz o przeżycie a równocześnie… jesteś asertywna 😀

Skoro już o tym wiesz, jedna sugestia. W takim dniu warto unikać podejmowania decyzji, które nie są konieczne. Czyli, np. w sytuacji telefonów od akwizytorów, warto stosować odroczenienie, dzisiaj nie porozmawiam z panem o nowym telefonie, proszę zadzwonić jutro. A najlepiej po weekendzie. To samo zresztą warto zastosować, gdy dzwoni przyjaciółka z którą po prostu nie masz siły rozmawiać kochana, dziś jest dom wariatów, zadzwonię jak się ogarnę. To pozwoli uniknąć podejmowania decyzji, których możemy potem żałować oraz zaoszczędzi nieco energii.

Więc jeśli dzisiaj Ciebie, tak jak mnie, spotka taki dzień, spójrz na siebie z czułością i doceń własną wrażliwość na siebie. Bo nawet, jeśli dotąd miałaś poczucie, że tak w ogóle to jesteś totalnie nieasertywna, to tym, że w takim dniu zadbasz nieco o siebie, paradoksalnie właśnie nad swoją asertywnością pracujesz 🙂

Do przeczytania lepszego dnia 🙂

Related Post

Share

5 odpowiedzi do “Dzień na NIE”

  1. ogólnie jestem osoba optymistycznie nastawiona do zycia i uważam ,że to my decydujemy jaki nasz dzien będzie ..ale czasem przychodza te gorsze..wtedy wstaje po cichu i idę do pokoju córeczek, patrze na nie i ….z nie robi sie tak!!! 🙂 prosty i zawsze mi pomaga sposób 🙂

  2. Bardzo popularne zjawisko, jakim jest dzień na NIE nie każdy jednak potrafi opisać go w taki sposób jak ty. Genialny wpis

  3. Dzisiaj dzień na NIE mają chyba wszyscy moi domownicy, zaczynając od najmłodszego członka rodziny, prawie 3-tygodniowego synka. Mój 3-letni przedszkolak ma to samo. O co go dziś poproszę, jego odpowiedź to „Nie!”. Ja również nie miałam na wiele rzeczy ochoty, więc część sobie darowałam i…czuję się lepiej no i mam więcej czasu 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *