Czy jestem asertywna?

Kim jestem? Kobietą, mamą, partnerką, psychologiem, trenerem umiejętności miękkich. Czy jestem asertywna?
Tak postawione pytanie może zdziwić, w kontekście tego, że jestem autorką projektu asertywnamama.pl. Wydawałoby się, że odpowiedź na to pytanie powinna być oczywista i jednoznacznie twierdząca. Jak zatem brzmi odpowiedź?

Bywam.

Zaskoczona odpowiedzią? Zaczynam pisać o asertywności, powinnam być ekspertką, a zaledwie bywam asertywna?

Pozwól, że coś ci opowiem.
Plac zabaw, słoneczne letnie popołudnie, wśród ludzi jest mama z dzieckiem. Humory dopisują, dziecko szczęśliwe świetnie się bawi, mama oczywiście też. Za dziesięć minut będą się zbierać, bo mama chce zdążyć na webinar. Dziecko jednak bardzo prosi matkę, by zostać dłużej. Widząc jak dobrze się bawi i jak jest zadowolone, zgadza się zostać dłużej, mimo, że będzie musiała zmienić swój plan dnia i obejrzeć powtórkę. Dziecko z radością wraca do kolegów, mama uśmiecha się patrząc na dziecko. Koniec.

Być może spytasz, gdzie tu jest asertywność? Pomijając fakt, że można było tę sytuację inaczej rozwiązać, zostawić z kimś dziecko, a gdzie ojciec dziecka, można przecież przekupić potomka, itd.

Otóż, po pierwsze to nie jest blog stricte parentingowy, więc nie chodzi mi o wymyślenie rozwiązania typu wilk syty i owca cała.

Po drugie, to przykład na rezygnację ze swojej asertywności. Świadoma decyzja zrezygnowania z czegoś ze względu na inne ważne wartości. W tym wypadku rodzinne.

Z asertywnością jest bowiem tak, że trzeba przy niej myśleć i stosować (lub nie) w zależności od sytuacji. Nie zawsze się na nią zdecydujemy. Ważne, by robić to świadomie. A będzie to możliwe, tylko wtedy, gdy znamy swoje wartości, priorytety, którymi się kierujemy, gdy wiemy, co jest dla nas najważniejsze.

W związku z tym, chcę w tym miejscu coś ogłosić. Otóż celem mojego pisania o asertywności nie jest nawrócić wszystkich via net na „ortodoksyjny asertywizm”. Chcę uniknąć sytuacji, gdy nagle wszyscy w każdej sytuacji będą ślepo asertywni i będą na lewo i prawo wszystkim odmawiać (dojdziemy do tego), bo Magda tak napisała na blogu. Chcę za to pokazać jak można korzystać z asertywności, jak się jej uczyć, tak by można było z niej skorzystać wtedy, gdy jest potrzebna.

Właśnie tak!

Asertywność nie jest bowiem sztuką samą w sobie. Nie chodzi o to, by za wszelką cenę być zawsze i w każdej sytuacji asertywnym. Chodzi o to, by znajomość komunikacji asertywnej była użytecznym narzędziem, jednym z wielu, do porozumienia się z drugim człowiekiem w codziennym życiu.  Stosowanie asertywności od czasu do czasu, gdy jest to potrzebne, wystarcza by to osiągnąć. Dlatego zaledwie bywam asertywna.

I jeszcze jedno. Z asertywnością nie jest tak, że wieczorem bierze się tabletkę, połyka, popija wodą i rano człowiek budzi się i jest cały asertywny.
Z asertywnością raczej jest tak jak w dowcipie o tym, jak trafić do filharmonii. (Uwaga, będzie brzydkie słowo!). Otóż trzeba stosować metodę CKC. Trzeba ćwiczyć, k…, ćwiczyć.

Na koniec pytania do ciebie:
W jakich sytuacjach chcesz korzystać z asertywności? Jakie relacje ma ułatwić? Co chcesz dzięki niej zmienić?
A przede wszystkim – jakie są twoje wartości i priorytety?

Related Post

Share

10 odpowiedzi do “Czy jestem asertywna?”

  1. Moim zdaniem super ujęłaś całość asertywności by wiedzieć kiedy stosować i robić to umiejętnie. Tego się uczymy każdego dnia 🙂

    Pozdrawiam

  2. Cóż, ja w takim razie też bywam asertywna. Zależy to od wielu czynników, czasu, emocji, nastroju, itp. A czasami cieszy mnie, że moje „poświęcenie czegoś tam” sprawi komuś wiele radości. Szczególnie, jeśli tym kimś jest moje dziecko.

    1. Witaj w klubie „Bywam asertywna” 🙂 Skoro cieszy Cię Twoje „poświęcenie czegoś tam” tzn. że wszystko w porządku i nic więcej nie trzeba. pozdrawiam serdecznie

  3. Myślę, że gdy zostaje się mamą, to asertywność wchodzi na wyższy level. Mamy już kilka ról i wiele obowiązków do pogodzenia, nie wszystko zależne jest już tylko od nas i trzeba brać na to poprawkę. Ja cały czas uczę się kompromisów, ale cieszę się, że potrzeba bycia asertywną jest u mnie bardzo silna. To często ułatwia podejmowanie trudnych decyzji.

    1. Zgadzam się! Natomiast a propos wchodzenia asertywności na wyższy level – zauważyłam ja skolei, że gdy zostaje się mamą plus zostaje się z dzieckiem w domu – daje czasem tyle nowych sytuacji, że asertywność trzeba niejako przedefiniowuje. A może właśnie wchodzi się na wyższy level, jak Ty to nazwałaś 🙂 Będe o tym pisać – zapraszam.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *