Coś cennego – czyli wartości a asertywność

Czy masz w domu coś cennego? Niekoniecznie wartościowego finansowo, może to być coś, z czym jesteś związana emocjonalnie, cennego tylko dla Ciebie.

Może obraz? Obrączka po babci? Ukochana filiżanka mamy? Rower? Aparat fotograficzny? Twój bullet journal albo pamiętnik? Kolekcja filiżanek? …

Każdy ma coś takiego. Co się robi z cennymi rzeczami? Jak się o nie dba? Mają swoje miejsce – czasem na widoku, czasem sekretne (w zależności od artefaktu). Jest specjalna procedura, wręcz rytuał, czyszczenia, a nawet oglądania – tylko czystymi rękoma i tylko przy właścicielu. Od razu wiadomo, że są to ważne przedmioty. Dbamy o nie i chronimy je, zapewniamy im bezpieczeństwo. Mamy zasady, których wobec nich przestrzegamy, np. nie pożyczamy ich innym osobom.

Z rzeczami materialnymi jest prosto. A z tymi niematerialnymi? Hmm… Czyli właściwie z czym?

W tekście, którego tematem jest definicja asertywności, była mowa o wyrażaniu swoich opinii, pragnień, uczuć, postaw (bez lęku, spokojnie, lecz stanowczo), a także o umiejętności ich obrony. Do tego momentu wszystko jest jasne, będę pisała o tym jak to robić. Ale…

O jakie właściwie opinie, postawy, wartości, zasady, prawa itd. chodzi? Co konkretnie chcesz wyrazić? Czego bronić? Czy masz wiedzę, świadomość tego, co dokładnie kryje się za tymi hasłami?

To jest jedna z rzeczy, które w asertywności lubię najbardziej. Otóż, żeby naprawdę skutecznie z niej korzystać, by asertywność rzeczywiście działała, trzeba mieć świadomość siebie, wiedzę na swój temat. W którymś momencie (osobiście uważam, że lepiej wcześniej niż później) trzeba zrobić coś w rodzaju remanentu, przeglądu swoich wartości, postaw itd. (Warto zresztą powtarzać to co jakiś czas, bo przecież się zmieniamy i co innego staje się dla nas ważne, a coś przestaje takie być). Dzięki temu zyskuje się tarczę, argumenty nie do obalenia/przebicia – płynące z wnętrza. Z tym trudno dyskutować.

Gdy zdajemy sobie sprawę z tych najważniejszych elementów, jesteśmy w stanie o nie właściwie zadbać, pielęgnować i w razie potrzeby zapewnić bezpieczeństwo. Jeśli dbamy o wartościowe dla nas przedmioty, jak będziemy dbać o te nieuchwytne, niematerialne cenne rzeczy?

Z mojego podwórka – nowa świadomie przeze mnie wprowadzona zasada. Mianowicie, kiedy jestem ze swoim dzieckiem, jestem offline i nie odbieram telefonów (poza moją rodziną). Przyznaję, że wprowadziłam tę zasadę, gdy usłyszałam o półtorarocznej dziewczynce, która na widok matki podnosiła rączkę do ucha i mówiła „alo”. Jej skojarzenie z mamą to rozmowa telefoniczna…

Żeby było jasne. Nie jestem jedną z tych idealnych mam, które mają lśniące domy i dzieci. Porządek robimy głównie wtedy, gdy jest taka potrzeba (np. przychodzą goście), a nie dlatego, że jest sobota. Regularnie bywam niewyspana, a pracę zaczynam od… trzydziestominutowej drzemki, żeby móc w ogóle się skupić.

Ale mam dziecko i to zobowiązuje. Pełnię w jego życiu określoną rolę. Jestem dla niego bardzo ważna na wiele różnych sposobów. Jednym z najważniejszych jest moja uwaga, mój czas dla niego. Nie chcę, by musiało rywalizować o nie z telefonem czy komputerem.

Innymi słowy, dla mnie wartością są czas spędzany z dzieckiem i uwaga, jaką mu poświęcam. Czasem (zwykle) jest to zabawa, ale próbuję robić też normalne rzeczy, które wykonuje się w domu – odkurzać (tu Młody ułatwia zadanie, bo przepada za odkurzaczem), zmywać, szykować obiad. W lecie kisiłam z nim ogórki i drylowałam śliwki na powidła. Robimy razem pranie i rozpakowujemy zakupy. Zwykłe życie. I to jest ta wartość, którą chcę chronić – i dla niego, i dla siebie.

Jakie są Twoje wartości? Co Ty chronisz lub chcesz otaczać opieką w życiu, które prowadzisz, w Twoich realiach, w Twojej sytuacji?

Co dla Ciebie jest cenne?

Related Post

Share

2 odpowiedzi do “Coś cennego – czyli wartości a asertywność”

  1. Bardzo przejmujący tekst. Może zabrzmi to banalnie, ale najcenniejsza jest dla mnie miłość. Zarówno ta ze strony rodziny, jak i partnera. To jest niematerialność warta codziennej pielęgnacji. Mam nadzieję, że w przyszłości poszerzy sie jej obszar działania o dzieci.

    1. No właśnie nie wiem co się porobiło, że często mówiąc o wartościach człowiek boi się banalności. Zupełnie bez sensu. Trzymam kciuki, żeby stało się tak jak chcesz, i Twoja wartość – miłość – (która jak wiadomo kiedy się dzieli to się mnoży), objęła też dzieci 🙂 Dziękuję za komentarz.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *