5 praw człowieka według Herberta Fensterheima

Poniższe prawa, autorstwa jednego z teoretyków asertywności są uważane za klasykę, kanon praw uniwersalnych dla wszystkich ludzi.

Masz prawo do wyrażania siebie, swoich opinii, potrzeb, uczuć – tak długo, dopóki nie ranisz innych.

Masz prawo do wyrażania siebie – nawet, jeśli rani to kogoś innego – dopóki twoje intencje nie są agresywne.

Masz prawo do przedstawiania innym swoich próśb – dopóki uznajesz, że oni mają prawo odmówić.

Są sytuacje, w których kwestia praw poszczególnych osób nie jest jasna. Zawsze jednak masz prawo do przedyskutowania tej sytuacji z drugą osobą.

Masz prawo do korzystania ze swoich praw.

Prawa człowieka według Herberta Fensterheima*

Przyjrzyjmy się im dokładniej.

Masz prawo do wyrażania siebie, swoich opinii, potrzeb, uczuć – tak długo, dopóki nie ranisz innych.

Pierwsze prawo jest proste. Ekspresja siebie kończy się na granicy terytorium drugiej osoby. Krótko, jasno i na temat.

 Masz prawo do wyrażania siebie – nawet jeśli rani to kogoś innego – dopóki twoje intencje nie są agresywne.

To jest już mniej oczywiste, mowa bowiem o przekraczaniu terytorium drugiej osoby. Powodem nie jest jednak „najazd” na terytorium, czyli skrzywdzenie drugiej osoby, a powiedzenie czegoś, co może wywołać u niej smutek, albo zdenerwowanie.

Przykładem może być zwrócenie uwagi dziecku przez jego rodziców. Celem nie jest (a przynajmniej nie powinno być) upokorzenie, a korekta zachowań.

„Synu, przestań ciągnąć kota za ogon, bo go to boli” – ingerujemy w zachowanie dziecka po to, by spowodować zmianę zachowania.

Masz prawo do przedstawiania innym swoich próśb – dopóki uznajesz, że oni mają prawo odmówić.

Według mnie trzecie prawo jest genialne w swej prostocie i powinno być wpajane wszystkim od maleńkości. Masz prawo kogoś o coś poprosić. Ta druga osoba może się zgodzić, ale ma też prawo odmówić. I to jest w porządku.

Uwaga, to samo działa w drugą stronę! Ktoś może Ciebie o coś poprosić, a Ty się możesz zgodzić albo nie (z ważnych dla siebie powodów). I to też jest w porządku. Proste, prawda?

Ach, gdyby wszyscy znali i stosowali tę zasadę – przyznawali sobie i innym prawo do odmowy, gdy prośba nie jest możliwa do spełnienia – ile mniej kłopotliwych i niezręcznych sytuacji towarzyskich by było! Dlatego warto dać sobie prawo do odmowy prośbie i przyznać je również innym. Ważne jest też, by o tym mówić i rozmawiać, a wręcz propagować! Może dla naszych wnuków i ich kolegów będzie to już oczywiste! (Ja mam zamiar uczyć tego swojego syna).

Z mojego podwórka. Odkąd znam to prawo, a kupiłam je od razu, robię „akcje szczęścia”. W sytuacji, gdy czegoś potrzebuję, proszę o to nawet osoby, które podejrzewam o to, że na 99% mi odmówią. Ale – daję tej osobie szansę. Jeśli się nie zgodzi – nic się nie dzieje, bo tego się spodziewałam, ale czasem niespodziewanie dla mnie się zgadza! Taki bonus!

Dygresja. Przekonania, które żywimy, wpływają na podejmowane (lub nie) przez nas działania. Skoro mam przekonanie, że ktoś mi odmówi, nie poproszę. A on może by się zgodził, ale nie wie, że czegoś potrzebujemy, bo nie poprosiliśmy…

Są sytuacje, w których kwestia praw poszczególnych osób nie jest jasna. Zawsze jednak masz prawo do przedyskutowania tej sytuacji z drugą osobą.

Czwarte, użyteczne prawo. Kiedy coś nie jest oczywiste – rozmawiaj o tym z drugą osobą. I znowu, niby proste, a według mnie wcale nie jest często stosowane. Przeważają przepychanki „moje – twoje”, „bo ja – bo ty” na bazie nawyków komunikacyjnych. A wystarczyłoby porozmawiać, ustalić i dogadać się.

Masz prawo do korzystania ze swoich praw.

Prawo piąte, ale kto wie, czy nie najważniejsze. Masz prawo do korzystania ze swoich praw. Masz prawo do tego, by o nich mówić i wymagać przestrzegania ich przez inne osoby. Dajesz sobie prawo do korzystania ze swoich praw?

Prawa Fensterheima nie są oczywiście panaceum na każdy wariant sytuacji społecznych. Traktuję je jednak, jako podsumowanie tematu praw osobistych w asertywności. Czy odpowiedziałaś już sobie na pytanie do czego Ty dajesz sobie prawo?

PS. Niektórzy mówią, że jest jeszcze szóste prawo: jeśli nie korzystasz ze swoich praw – ktoś inny zrobi to za Ciebie, ktoś inny z nich skorzysta. Jakie jest Twoje zdanie?

*cytat pochodzi z książki: Maria Król-Fijewska, Stanowczo, łagodnie, bez lęku, Wydawnictwo W.A.B., Warszawa 2007

Related Post

Share

7 odpowiedzi do “5 praw człowieka według Herberta Fensterheima”

    1. hmm Desiderata, nie pomyślałam o tym! Coś w tym jest 🙂 Trudne w praktyce, bo ludzie się tego nie uczą powszechnie i mają dużo przyzwyczajeń w komunikacji. Ale na szczęście jest to odwracalne 🙂 Dziękuję za komentarz 🙂

  1. Pięć 5 studiów i nigdy nie spotkałam się z tymi prawami, mimo, że zarówno europeistykę jak i ekonomię przerabialiśmy bardziej w trybie humanistyczno-społecznym.

    Punkt 3 jest bardzo dyskusyjny, wielu ludzi najchętniej zamknęłoby usta osobom zbyt często korzystającym z tego prawa 😉

    1. Cieszę się, że udało Ci się znaleźć na mojej stronie coś nowego dla siebie.

      Trzeci punkt rzeczywiście jest kontrowersyjny, bo ludzie najchętniej stosowaliby go jednostronnie 😉

  2. Bardzo fajny, przydatny post. Jak zwykle, podstawowe i najbardziej skuteczne prawdy są naprawdę proste. W pn. wrzucę ten post na pewno w Mocnej grupie Blogerów w Linkującym Poniedziałku jako wartościowy- bo warto się nim podzielić.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *